Obraz Szatana w literaturze. Omów rolę tego motywu odwołując się do wybranych utworów różnych epok.


Diabeł i jego niecne uczynki to motyw popularny i często adaptowany na potrzeby artystów i filozofów. Szczególnie fascynuje tajemnica, która wiąże się z osobą władcy ciemności. W potocznym rozumieniu szatan postrzegany jest jako sprawca wszelkiego zła, kusiciel ludzi, ojciec grzeszników. Siedzibą jego jest piekło. Wielki Pan piekieł znalazł swe miejsce w literaturze światowej. Wokół niego narosło wiele mitów i legend. W zależności od czasu i okoliczności Szatan objawiał rozmaite strony i różnie był ukazywany. Czasem traktowany był humorystycznie, a czasem z powagą, przez wielu pisarzy był ośmieszany ,a nawet zepchnięto go pod ziemię. Mimo swoich wzlotów i upadków nadal głęboko jest zakorzeniony w świadomości ludzi epoki komputerów i klonowania. Ludzi tych nie przestało fascynować zło, wzrosło nawet zainteresowanie szatanem. Znów pojawia się w literaturze, sztuce, na ekranach kin.
Człowiek zawsze poszukiwał wyjaśnienia dla swoich poczyna – i tych złych i tych dobrych. Dziedzictwo religii judaistycznej objawiło nam monoteizm – od tej pory człowiek mógł wierzyć, iż za jego dobre uczynki odpowiedzialny jest Bóg, to Jego nauki kierują nami jeśli pragniemy być jednostkami wartościowymi, jeśli uznajemy fakt, iż nic co trudne nie przychodzi łatwo. Bowiem w istocie być szlachetnym i dobrym, nie oszukiwać, nie iść „na łatwiznę”, nie lenić się i nie pragnąć łatwych laurów to wielkie wyrzeczenie dla człowieka. Pozostanie uczciwym to wielkie wyzwanie, szczególnie w naszych czasach kiedy jesteśmy wręcz bombardowani informacjami o ludziach, którzy w nieuczciwy sposób dorobili się majątku, którzy za nic mają przykazania boskie chociaż deklarują się jako praktykujący chrześcijanie. Z drugiej strony zaś szatan, podobnie jak mroczna strona człowieka, zawsze fascynował ludzi. Im bardziej było coś ukryte przed człowiekiem, tym bardziej on tego pragnął. Szatan jest biblijnym „zakazanym owocem” i jako taki fascynował ludzi od wieków i przez wieki.
Nie można mówić o Szatanie i nie wspomnieć Biblii. Analizując dorobek literatury po raz pierwszy z diabłem spotykamy się w Biblii w Starym Testamencie. W pierwszych księgach Biblii motyw szatana powiązany jest z grzechem Adama i Ewy. Węża- kusiciela pierwszych rodziców identyfikujemy z diabłem. Jest to postać przeciwstawiająca się Bogu, lecz celowo przez niego stworzona, aby poddać pierszych ludzi próbie. W Księdze Rodzaju pojawia się wzmianka o buncie aniołów. Tam szatan utożsamiony zostaje z ich przywódcą, Lucyferem. Sam wyraz szatan (jako imię) pojawia się po raz pierwszy w księdze Hioba "A pewnego dnia gdy przyszli synowie Boży, aby stać przed Panem był też między nimi i szatan" Szatan ma tu podwójną rolę: raz kusi stwórcę, aby ten wystawił wiernego Hioba. Zły duch dąży do odsunięcia człowieka od Boga. Hiob jako człowiek szlachetny i bogobojny musi swoją wiarą udowodnić miłość do Boga jak i przełamać rosnącą siłę szatana.
Lud Boży otrzymał Pismo Święte jako ochronę przeciwko fałszywym naukom i oszukańczej mocy duchów ciemności. Szatan stosuje wszelkie możliwe środki, by uniemożliwić ludziom zdobycie wiedzy biblijnej, ponieważ wyraźnie demaskuje ona jego oszustwa. Przy każdej oznace ożywienia w dziele Bożym książę zła wzmaga swoją działalność, czyni teraz przygotowania do ostatecznej walki przeciw Chrystusowi i jego naśladowcom. Wkrótce ujrzymy ostatnie zwiedzenie. Antychryst przedstawi swe wspaniałe dzieło przed naszymi oczami, jego fałszerstwo będzie tak bardzo podobne do prawdy, że bez Pisma Świętego nie będzie można odróżnić fałszu od prawdy. Z Biblią w ręce należy więc badać każde twierdzenie i każdy cud.
W Nowym Testamencie diabeł bardziej wyraźnie zostaje przedstawiony jako nosiciel zła. Utożsamiany jest ze smokiem, wężem. Jego celem jest nie tyle czynienie zła i szerzenie nieszczęścia lecz przeszkadzanie człowiekowi w jego służbie Bogu. Ostateczny rozrachunek z demonem nastąpił w Apokalipsie którą napisał ewangelista Św. Jan. Ukazał on obraz walki szatana-smoka barwy szkarłatnej o siedmiu głowach-który przegrywa. Przegrywa zło, zwycięża dobro.
Biblia ukazuje zdarzenia związane z końcem czasu łaski i dziełem przygotowania się na okres próby zostały jasno przedstawione, pomimo tego tysiące ludzi nie rozumieją tych praw, tak jakby nigdy nie zostały im objawione. Szatan czuwa i utrudnia ludziom zdobycie wiedzy potrzebnej im do zbawienia, aby, gdy nadejdą trudne czasy, byli nie przygotowani.
Bardzo plastyczne ukazanie szatana w Biblii sprzyjało temu by zafascynowali się nim co bardziej inteligentni pisarze. Istotna rolę diabła w życiu ludzkim ukazuje Goethe w swym poemacie „Faust”. Jest to ucieleśnienie goethańskiego etycznego ideału człowieka wiedzy i czynu.
Pomysł zaczerpnął poeta z podań i legend o pewnym alchemiku, który rzekomo zawarł pakt z diabłem. Goethe zaczął pisać to wiekopomne dzieło mając zaledwie 25 lat! Potem wydał część pierwszą tragedii, tzw. "Prafausta". Całość zaś nieustannie poprawiał i doszlifowywał, kończąc ją na zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią, gdy miał 82 lata. Zatem określenie "dzieło życia" nabiera w tym wymiarze dodatkowego znaczenia. Podobno po ukończeniu "Fausta" miał powiedzieć: "Moje dalsze życie mogę teraz uważać już tylko za podarunek..." Całość zaczyna się rozmową Dyrektora, Komedianta i Poety, którzy dyskutują nad potrzebą stworzenia nowej sztuki dla ludzi. Poglądy idealistyczne ścierają się tu ze zwykłą chęcią zysku. W końcu Dyrektor każe Poecie napisać rzecz o całej naturze wszechistnienia, prowadząc widza o niebios aż po piekło.
Bohater dramatu, tak jak w legendzie, jest lekarzem, alchemikiem i znawcą wielu nauk. Jego marzeniem jest zgłębienie istoty wszechrzeczy, całymi dniami śni swe sny o potędze i nie oszczędza się w przeprowadzaniu najróżniejszych eksperymentów, z wywoływaniem duchów włącznie. Ale nawet, gdy okazują mu się zjawy i mieszkańcy innych, nieludzkich chciałoby się rzec, światów, jest on dla nich tylko marną istotą ludzką, nie posiadającą dość mocy, by zmusić je do wyjawienia prawd o wszechświecie. Ta zwykła ludzka słabość doprowadza doktora Fausta do frustracji. Zanim jednak go poznajemy, przedstawiana nam jest krótka rozmowa między diabłem, Mefistofelesem, a Bogiem, który godzi się, by szatan dowoli kusił alchemika, próbując zaspokoić swe pragnienia i zrzucić ludzką duszę w otchłań. Uradowany diabeł zjawia się w domu doktora i zobowiązuje się mu pilnie służyć i spełniać wszystkie jego zachcianki. Faust godzi się oddać duszę tylko pod jednym warunkiem: "Jeśli me usta kiedy bądź wyjękną: "Wstrzymaj się chwilo! Ty jesteś tak piękną!", wtedy ci wolno okuć mnie w łańcuchy." Oznacza to, że póki Faust nie sięgnie po "berło ludzkości", póki nie spodoba się sam w sobie, nie doświadczy wielkości człowieka i nie osiągnie błogiego spokoju płynącego z potęgi w wszechwiedzy, jeśli nie zachłyśnie się pięknem kosmosu, dopóki Mefistofeles nie będzie miał prawa go tknąć. Diabeł zgadza się ochoczo i zabiera Fausta w podróż po świecie, chcąc zniewolić go ziemskimi przyjemnościami i omotać jego własną ludzką słabością. Jednak zadanie okazało się o wiele trudniejszym, niż szatan mógłby się spodziewać.
Działanie jest dla Goethego najwyższym przejawem boskiego pierwiastka, jaki tkwi w człowieku. Jego boskość rośnie, gdy ten tworzy. Nieustanna aktywność poznawcza Fausta jest więc jego jak najbardziej pozytywną cechą. Oprócz owego ideału, Goethe uczynił z postaci Fausta wyraz buntu wobec jałowej spekulacji naukowej, bezpłodnej książkowej wiedzy oraz oderwania od rzeczywistości. Bunt ów wyraża dążenia współczesnego autorowi pokolenia mieszczaństwa, które pragnęło zerwać z przeszłością, równoznaczną owej sztucznej wiedzy oraz feudalizmowi. Zło i dobro nieustannie się przenikają, jedno bez drugiego nie mogłoby istnieć. Mefistofeles mówi do Fausta:
„Jam częścią części, która ongiś wszystkim była,
Jam częścią tej ciemności, co światło zrodziła
(Jam) tej siły cząstka mała, która wciąż złego
pragnie, a dobro wciąż działa.”
Tak dzieje się także w przypadku głównego bohatera dramatu - Faust ulega licznym przemianom wewnętrznym, które w końcu przynoszą optymistyczne zakończenie. Według heglowskiej teorii, cała rzeczywistość jest rozumna. Nie tylko tworzy sprzeczności, ale i daje ich uzgodnienie. Nawet takie dwie antynomie jak zło i dobro w pewien sposób łączą się ze sobą. Mefistofeles, łasy na duszę Fausta, czyni rozliczne zabiegi, aby doprowadzić do wypowiedzenia przez niego zgubnej formuły. Ale wyniki owych działań, zgoła nieprzewidywalne, doprowadzają do przemiany wewnętrznej bohatera, do większej świadomości siebie i świata. Już od Prologu w niebie widoczna staje się współpraca sił zła, reprezentowanych przez Mefistofelesa oraz sił dobra, których przedstawicielem jest Pan. Wynikiem owej wspólnej działalności jest kręta droga faustowskiego poznania świata, która w rezultacie doprowadza go do zbawienia. Tutaj nie zwycięża dobro czy zło – zwycięża człowiek i jego wiara, piękna idea, w imię której działa. Nie można powiedzieć, iż dobro przewyższa zło, ponieważ istnienie zła jest warunkiem istnienia dobra.
Czytając z kolei „Mistrza i Małgorzatę” Michała Bułhakowa, od razu możemy zauważyć jego fascynację „Faustem” Goethego. Jednocześnie, będąc uczniem Gogola, Bułhakow z całą natural¬nością przywoływał w swych utworach diabła jako świadka tajemniczości życia, skonkretyzowanej w tradycyjnym symbolu, i jako punkt przyłożenia nieznanych sił. Szedł tu zresztą za rozległą tradycją rosyjskiej literatury. „Mistrz i Małgorzata” to utwór nazwany przez samego autora „powieścią o diable". W naturalny sposób eksponuje on od samego początku osobowość przybyszów z zaświatów: Wolanda i jego świty. Będąc zawsze wcieleniem swobody i niespodzianki, nie poddanych naciskowi twardych konieczności i obowiązujących praw — diabeł zjawia się w samym środku nienormalnej i nie-swobodnej zwyczajności życia, aby odegrać największą z napi¬sanych dlań przez Bułhakowa ról.
Jest więc diabeł konstruktorem fabuły utworu. Jego czas; mieści się w trzech dniach, od środy do soboty wieczór, między przybyciem do Moskwy i odlotem z niej zespołu Wolanda. Działania tego zespołu wywołują łańcuch incydentów i skandali, które rozbijają spoistość niektórych układów. Jest to pierwszy z trzech przemyślnie splecionych, głównych wątków utworu. Wątek drugi, który jak wiadomo zaczął powstawać nie od razu, i podobnie nie od razu pojawił się w dziele, tworzą losy bohaterów tytułowych. Diabelska siła oddziałuje i na nich, choć już w sposób jednoznacznie dobroczynny; pozwala im przezwyciężyć ziemskie przeciwności i otwiera nowy wymiar istnienia. Wreszcie z ini¬cjatywy Wolanda następuje coś w rodzaju zsynchronizowanej z czasem wydarzeń moskiewskich, równoległej projekcji nieco zeświecczonego mitu biblijnego; jest to właśnie „powieść w po¬wieści", utwór Mistrza, którego to utworu prawdziwość wszech¬wiedzący diabeł zaświadcza swym autorytetem i pozwala za¬mknąć wszystko aktem uwalniającego miłosierdzia. I to jest wątek trzeci. Diabeł jest zatem nie tylko konstruktorem, ale i naj¬ważniejszym elementem konstrukcji powieści, rodzajem zwo¬rnika, zapewniającego jedność wielopłaszczyznowego, Bułhakowowskiego świata. Zorganizowawszy ten świat niby własny, sza¬tański bal, i spełniwszy w świecie i na balu rolę mistrza ceremonii, Woland z asystą ulatuje w swój „normalny" wymiar istnienia, który już jednak pisarza nie interesuje, więc logicznie „powieść o diable" się kończy.
Wprawdzie Bułhakow umieszcza na początku powieści jako motto cytat z Goethego: „...Więc kimże w końcu jesteś? — Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro” — ale te słowa Mefistofelesa, deklarujące sprzeczność diabelskiej natury, wcale się w Mistrzu i Małgorzacie nie sprawdzają. Tamtejsze diabły nie pragną zła, nie wikłają się w żadne sprze¬czności, działają według ściśle przyjętych założeń. Mając do załatwienia organizację dorocznej imprezy: balu u szatana — w postronne sprawy ludzkie mieszają się od niechcenia. Z nad¬miaru sił nadprzyrodzonych płatają wtedy od czasu do czasu bezinteresowne figle; poza tym jednak nie niszczą, lecz raczej wyciągają konsekwencje i oddają to, co się należy. Psują do reszty to co nadpsute, łamią spróchniałe, namawiają do złego niedobre.
Konsekwentnie diabły takie są też pozbawione wielu kon¬wencjonalnych atrybutów swej kondycji, natomiast przybliżone ku światu ludzkiemu. Umieją wprawdzie zyskiwać i tracić cie¬lesność, przepowiadać przyszłość, a także przemieszczać swobodnie siebie, ludzi oraz rzeczy w czasie i przestrzeni. Zgodnie z tradycją czyny te nie muszą być jednak przejawami mocy piekielnych. Należą raczej do arsenału magów, czarowników i badaczy mocy tajemnych; do sfery okultyzmu, mediumizmu i parapsychologii. Nieprzypadkowo sam Woland ze swą cierpką samowiedzą i wyrozumiałym dystansem mędrca ma w sobie coś z Fausta, który po wielu, w tym i czarnoksięskich wtajemniczeniach, smakuje złudność i gorycz poznania.
Wiadomo, że samo pojęcie „diabeł" jest niejednoznaczne. Istnieją ponadto tradycyjne rozróżnienia między diabłem, czar¬tem i szatanem, a także różne wizje piekielnych struktur i hie¬rarchii. W wyznaniach, wierzeniach, mitach, legendach i literaturach diabeł może być wyrazem przekonania o odwiecznej dwoistości świata lub też ukaranym zdrajcą Boga; narzędziem i rzecznikiem represji za ludzkie grzechy czy tajnym misjonarzem nieba, posyłanym dla sprawdzenia mocy ludzkich cnót; nieszkodliwym figlarzem, uznawanym przez Stwórcę za pożyteczny zaczyn fermentu lub rodzajem magika, odsłaniającego wstydliwe, ludzkie tajemnice..