"Przed drzwiami stomatologa" - opis przeżyć wewnętrznych

Przed drzwiami stomatologa

Siedzę na korytarzu czekając na moją kolej u dentysty. Przede mną weszła kobieta, która również miała przerażoną minę. Obawiałem się tej wizyty, ponieważ u stomatologa odczuwam nieznośny ból. Przeze mnie przemawia paniczny strach i trudno mi jest wyobrazić sobie myśli patrzących na mnie obok ludzi. Cały czas zwracam uwagę na tabliczkę na drzwiach: „Stomatolog, prof. Jak Kowalski”. Mimo tego, iż wiem, że nic mi się nie stanie odczuwam panikę. Nie mogłem wydobyć żadnego słowa i czułem dziwną suchość w gardle. Co chwilę spoglądam na zegarek z myślą, że już nie długo wejdę tam i przestanę się martwić, ale wskazówka prawie się nie poruszyła od momentu ostatniego spojrzenia na nią. Najgorsze jest to, że ludzie cały czas na mnie patrzą, zwracają na mnie uwagę wszyscy i spoglądają jak bym był chory psychicznie. Po policzkach cieknie mi pot, ponieważ każdy widok osoby w białym fartuchu jest stresujący. Już nigdy nie chcę mieć nic do czynienia ze szpitalami i przychodniami zdrowia. Te miejsca przyprawiają mnie o dreszcze. Kobieta właśnie wychodzi z gabinetu. Wiem, że teraz moja kolej i nawet jej spokojna twarz nie usunęła uczucia strachu. To dopiero teraz wpadłem w prawdziwe zdenerwowanie. Ręce mam śliskie i mokre. Jedyna moją myślą jest ucieczka z tamtego miejsca, lecz wiem, że jest to nierealne. Cały czas rozglądam się dookoła. W pewnej chwili w oczy rzuciło mi się małe dziecko. Wydawało się takie niewinne, ponieważ płakało. Również wyszło z gabinetu ze swoją mamą, ale oni nie byli u dentysty. Dziecko nie zdaje sobie sprawy, że zabieg, który na nim wykonano był dla jego dobra. Następnie zobaczyłem starszą panią czekającą zupełnie jak ja na swoją kolej. Po jej oczach również można było wyczuć zdenerwowanie, a nawet bojaźń. Kiedy lekarz poprosił ją o wejście do gabinetu, kobieta nie wypowiedziała żadnego słowa. Uważam, że ogarnął ją paniczny strach. Mimo, że patrzyłem się na tę kobietę to cały czas myślałem o sobie i gdzieś w duszy tliła się iskierka nadziei. Nagle słyszę odgłos człowieka zbliżającego się do drzwi. Drzwi się poruszyły, a lęk gwałtownie narastał. Patrzę się na drzwi, a nikt ich nie otwiera. Serce bije coraz szybciej, a ja nie mogę nic zrobić. Moim jedynym wyjściem jest tylko czekanie. Wszystkie odgłosy ucichły i było jak makiem zasiał. Wnet był głośny huk. Każdy by się domyślił co się stało. Potłukła się szyba w gabinecie stomatologa prof. Kowalskiego. Wiedziałem, że nikt nie dotykał drzwi tylko podmuch wiatru, który się wdarł do pokoju zatrząsł nimi. Poczułem dziecinną radość, bo wiedziałem już, że żaden zabieg ze mną w roli pacjenta się już nie odbędzie. Miałem ochotę skakać z uciechy, ale oczywiście w takim miejscu i w takich okolicznościach nie wypada.
Mimo, iż doznałem lekkiego rozczarowania polubiłem tego dentystę. Nie chcę już nigdy powrócić w to miejsce jako pacjent, który czeka na swoją kolej przez długi, ciągnący się czas. Ta historia skończyła się dobrze i cieszę się z tego powodu, ale wiem, że nie zawsze będzie tak dobrze.