Komunikacja między kobietami a mężczyznami - komunikacją międzykulturową?

Populacja ludzi jest podzielona na dwie płci: męską i żeńską. Podział ten jest najbardziej ogólny a tym samym dzieli ludzkość na największe dwie grupy osobników, jest wspólny dla wszelkich ras i narodów. Poza oczywistymi różnicami biologicznymi populacje kobiet i mężczyzn dzielą istotne różnice natury społecznej i psychologicznej. Obrazem tych pierwszych są odmiennie wyznaczone role, które jednostka ma pełnić w społeczeństwie, przejawiające się choćby w strukturze zawodowej. Natomiast odmienne w większości sposoby pojmowania rzeczywistości i ludzi, a także stosunków pomiędzy nimi dają wyraz różnicom natury psychologicznej. Brak akceptacji tak skonstruowanej rzeczywistości społecznej a także brak pełnego zrozumienia nie tylko treści ale też intencji powoduje, że różnica w znaczeniach przypisywanych poszczególnym słowom, frazom a także całym sytuacjom społecznym wywołuje poczucie, że komunikacja między kobietami i mężczyznami przypomina komunikację międzykulturową. Przyjęcie takiego założenia pozwala wyjaśnić przyczyny wielu nieporozumień, bez oskarżania kogokolwiek o to, że nie ma racji bądź popada w stan zbliżony do choroby psychicznej. Umiejętność zrozumienia, skąd biorą się owe różnice, stanowi niezwykle ważny krok w kierunku zyskania poczucia, że inne nie znaczy złe, nieprawdziwe. Deborah Tannen uważa, że choć dziewczynki i chłopcy wychowują się w tym samym środowisku, to rosną w odmiennych światach słów. Ludzie mówią do nich w różny sposób, spodziewając się i akceptując odmienne sposoby mówienia dzieci. Co więcej, zabawy dziecięce zdecydowanie się różnią. Chłopcy mają skłonność do zabaw grupowych o hierarchicznej strukturze. Oznacza to, że wartość osoby mierzona jest pozycją zajmowaną w strukturze grupy – im wyższa, tym wyższy status i kompetencje przywódcze ma dany chłopiec. Chłopcy, a potem mężczyźni, szczególnie wyczuleni są na zmiany statusu w strukturze hierarchicznej. Dziewczynki natomiast bawią się w małych grupach lub w parach. Kluczem takiej grupy jest zażyłość. Oznacza to, że dziewczynki, a później kobiety, szczególnie uwrażliwione są na różne przejawy więzi. Odmienna struktura zabaw przekłada się na różnice w komunikacji. Kobiety posługują się językiem powiązań i zażyłości, a mężczyźni językiem statusu i niezależności.
„Dziewczęta i kobiety uważają, że sprawą zasadniczą jest bycie lubianą przez rówieśniczki, co jest formą związku nakierowaną na symetryczne powiązanie. Chłopcy i mężczyźni sądzą, że najważniejszy jest szacunek rówieśników, która to forma związku opiera się na asymetrycznym statusie.”
Dla kobiet język rozmowy jest głównie językiem porozumiewania się, sposobem nawiązywania kontaktów i tworzenia więzi. Natomiast dla mężczyzn rozmowa jest przede wszystkim sposobem na zachowanie niezależności oraz zdobycie i utrzymanie pozycji w hierarchicznym porządku. Mowa służy im jako środek do ściągania na siebie uwagi i utrzymania jej. Stąd mężczyźni mówią dużo w sytuacjach publicznych, wśród ludzi mniej sobie znanych. Istotą przekazu w takich sytuacjach jest jednak udzielanie informacji, a nie nawiązywanie porozumienia. Odwrotnie dzieje się w sytuacjach prywatnych, domowych. Tutaj istotą jest porozumiewanie się, a nie informowanie. I w takim mówieniu prywatnym dominować będą kobiety, gdyż one od dzieciństwa opanowują sztukę szukania i budowania więzi. W tym wypadku słuchanie i słyszenie jest wyrazem zaangażowania, okazywania zainteresowania i troski. Dziewczynki (a potem kobiety) ćwiczone są w werbalizacji swoich myśli i uczuć w prywatnych rozmowach z bliskimi, zaś chłopcy (a później mężczyźni) w pomijaniu uczuć i myśli oraz w zatrzymywaniu ich dla siebie.

Podobnie uważają amerykańskie badaczki: Sandra Harding i Julia T. Wood. Biorą pod uwagę fakt, że rodzaj a więc odrębny system komunikacji nie musi być warunkowany biologicznie bo: „ nie tyle rodzaj jest zmienny, ile system znaczeń, który rzeźbi punkty widzenia jednostek poprzez sytuowanie większości mężczyzn i kobiet w odmiennych okolicznościach materialnych, społecznych i ekonomicznych.” Uważają, że płeć biologiczna jest dana a rodzaj i jego implikacje są wytworem kultury, jest to tzw. „płeć kulturowa” i to ona determinuje fakt, że zgodnie z teorią D. Tannen większość mężczyzn wybierze autonomię, status, władzę i zgodny z tymi celami styl komunikacji, kobiety czy raczej większość kobiet- poczucie łączności, intymność, porozumienie i style komunikacyjne dla osiągnięcia tych przesłanek. Wszystkie badaczki zgodnie twierdzą, że kobiety i mężczyźni mają inne doświadczenia i inaczej o nich mówią. Takie różne spostrzeganie świata i wielokrotny brak porozumienia może prowadzić do wniosku, że kobiety i mężczyźni żyją w dwu odrębnych kulturach a stosunki pomiędzy nimi powinny być traktowane jako komunikacja międzykulturowa. Czy jednak przyjęcie takiej perspektywy będzie słuszne?

Autorki powyższych koncepcji zwracają uwagę na fakt, że przynależność jednostki do danej rodzaju czy kultury płci nie jest determinowana biologicznie a jedynie społecznie poprzez nadawanie osobnikom ról w społeczeństwie i psychologicznie poprzez dane kompetencje komunikacyjne, jednak oba te czynniki są pochodnymi warunków biologicznych i ról prokreacyjnych. Kobiety rodzą potomstwo i z przyczyn oczywistych zostają przy nich i zajmują się nimi i miejscem zamieszkania, dawniej zostawały w grupach kobiet i dzieci, co rozwijało w nich troskę, poczucie przynależności i potrzebę porozumienia. Mężczyźni oddalali się w poszukiwaniu jedzenia i w celach ochrony potomstwa i ich matek, co rozwijało w nich dominację, współzawodnictwo i potrzebę władzy. Przez tysiące lat utrwalania tych wzorców powstały archetypy prawdziwego mężczyzny i prawdziwej kobiety wraz z cechami, które dana grupa posiada, a których posiadać nie może i nie jest w stanie posiadać. Przypasowywanie danego człowieka do jakiegoś ogólnego wzorca może być krzywdzące, szczególnie w czasach, kiedy role społeczne kobiet ulegają zmianom i nie przypominają one już ról społeczeństw pierwotnych. Dlatego wyodrębnianie kultur na podstawie płci jest nierozsądne. Nie zmienia to faktu, że istotne różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami są w rzeczywistości, co jest oczywiste biorąc pod uwagę przez tysiące lat kształtowane role odpowiadające danej płci, warunkowane również biologicznie. Ważne jest to, że nie należy dzielić świata na dwa uniwersalne rodzaje ludzkie, charakteryzujące się danymi cechami dlatego, że w każdej kulturze chociażby narodowej panują różne wzorce odpowiadające płci i różne z nimi związane role i cechy:

„ Podział na zachowania „męskie” i „kobiece” jest zróżnicowany zarówno w społeczeństwach tradycyjnych, jak i współczesnych. Widać to na przykładzie rozkładu aktywności zawodowej mężczyzn i kobiet w określonych profesjach. Kobiety stanowią zdecydowaną większość wśród lekarzy w Rosji, wśród dentystów w Belgii i wśród sprzedawców w Afryce Zachodniej. Mężczyźni natomiast dominują w zawodzie maszynistek w Pakistanie i stanowią pokaźną grupę pielęgniarską w Holandii. W Japonii nie ma praktycznie kobiet na stanowiskach menedżerów, za to na Filipinach i w Tajlandii kobiety piastują wiele kierowniczych stanowisk”.
„... pojęcie „mężczyźni” „kobiety” albo „męski” „kobiecy” zazwyczaj służą opisowi wyuczonej idei dodatkowo wzmocnionej przez wpływ innych osób. Kiedy zapominamy, że nasze pojęcie rodzaju jest ludzkim konstruktem, wpadamy w pułapkę, jaką jest przekonanie, że istnieje naturalna kategoria zwana „mężczyzną”... Płeć jest wartością daną, ale przez całe życie wypracowujemy lub negocjujemy z innymi pojecie rodzaju”.


Geert Hofstede traktuje kulturę jako pewnego rodzaju zaprogramowanie umysłu. Oznacza to, że kultura wpaja ludziom pewne wartości i normy od urodzenia. Wzrastając w danej kulturze internalizujemy te wartości. Internalizacja czyli wpajanie odbywa się poprzez procesy socjalizacji i wychowania w rodzinie, społeczeństwie. Takie przyjęte od dzieciństwa wartości i normy osadzone są gdzieś w głębokich partiach naszego umysłu, stąd jest wysoce nieprawdopodobnym lub nawet niemożliwym by je zmienić. Mogą być one poddane modyfikacji ale sam rdzeń naszych postaw pozostaje niezmienny. Spośród czterech wymiarów kultury Hofstede wymienia męskość- kobiecość. Autor uważa, że zaprogramowanie kulturowe pozwala nam intuicyjnie opowiadać się albo za bardziej twardym, konkurencyjnym podejściem do świata, albo wręcz odwrotnie, za bardziej humanitarnym, opiekuńczym, wyrozumiałym. To pierwsze podejście odpowiada męskości, drugie kobiecości. Hofstede również przyznaje, że istnieją cechy, które są bardziej charakterystyczne dla kobiet i takie, którymi charakteryzuje się większość mężczyzn. Zaznacza przy tym, że są to różnice statystyczne:

„Niektóre kobiety mogą sobie przyswoić cechy typowo męskie, a pojedynczy mężczyźni mogą się zachowywać w sposób typowo kobiecy. W środowisku mężczyzn będzie jednak dominować zazwyczaj kultura męska, tak jak w środowisku kobiecym będą przeważały zachowania typowe dla kultury kobiecej”.

Nie generalizuje jednak tych różnic na cały gatunek ludzki. Nie twierdzi, że wszystkim kobietom na całym świecie odpowiada takie a nie inne zachowanie i styl komunikacji. Jest świadomy faktu, że w zależności od wszelkich innych kultur rasowych, narodowych role przypisywane kobietom lub mężczyznom na całym świecie różnią się od siebie. Pisze, że męskość to cecha społeczeństw, w których role społeczne związane z płcią są klarownie określone, to znaczy od mężczyzn oczekuje się asertywności, twardości i nakierowania na sukces materialny, natomiast od kobiet czułości, skromności i troskliwości o jakość życia. Społeczeństwa kobiece, to te, w których role społeczne obu płci wzajemnie się przenikają.

Geert Hofstede dywersyfikuje jednak te odmienne sposoby postrzegania rzeczywistości. Uważa, że poprzez zaprogramowanie umysłu postawy te są tak mocno zakorzenione w ludzkim umyśle, mają tak silne podstawy, że z pełną świadomością mogą być nazwane wymiarami kultury:
„Nazwanie tych różnic kulturami podkreśla ich głęboko zakorzeniony i emocjonalny charakter”

Dla Andrzeja Tyszki takie twierdzenie jest niesłuszne i wynika z błędnego przekonania amerykańskich badaczy, że nawet najmniejsze rozróżnienia w społeczeństwie mogą być traktowane jako przejawy odrębnych kultur tylko dlatego, że cechują je odmienne style komunikacyjne. Takie twierdzenia wynikają z niesłusznego definiowania pojęcia kultury:
„Pogląd ten wydaje się błędem poznawczym wynikłym z przyjęcia dyskusyjnego założenie- z niefrasobliwego definiowania kultury i z faktu sprowadzenia kultury wyłącznie do procesów komunikacji”.

Takie traktowanie kultury prowadziłoby nas do zbyt dużej specyfikacji różnorodnych kultur w naszym, nawet najbliższym otoczeniu. Będąc konsekwentnymi w pojmowaniu różnic pomiędzy mężczyznami a kobietami jako różnic kulturowych, musielibyśmy nazywać odrębnymi kulturami inne grupy spełniające jedynie warunek znaczącego rozrzutu wartości i stylów komunikacyjnych. Mogłoby to być pułapką prowadzącą nie tyle do postrzegania konkretnych regionów krajów jako kultur ale również każdej z grup mniejszościowych danego regionu, charakteryzujących się sprzecznością interesów w porównaniu z większością. Taka praktyka mogłaby prowadzić do degradacji znaczenia terminu kultura, który jest nam znany przynajmniej na poziomie intuicyjnym, dzięki czemu możemy czuć się „nosicielami” kultury polskiej, czy słowiańskiej.

Dodaj swoją odpowiedź