Recenzja pisma pedagogicznego autorstwa Jana Władysława Dawida

Recenzja pisma pedagogicznego autorstwa Jana Władysława Dawida
pt. „O duszy nauczycielstwa”

„Utopia czy życie – głowa wysoko a stopa nisko?”

Pismo Jana Władysława Dawida pt. „O duszy nauczycielstwa” to filozoficzna wykładnia zasad, jakimi winien kierować się prawdziwy pedagog, to utopijny traktat na temat nauczycielstwa
i nierealny program zadań, jakie powinny przyświecać wszystkim tym, którzy czują w sobie wolę wychowywania. Dawid już na samym początku wskazuje, kto może być nauczycielem –
i tak powinna być to osoba posiadająca powołanie, to człowiek szlachetny i dobry. I już na samym początku jego pisma nasuwa się masa pytań o zasadność tychże postulatów. Bowiem jak pogodzić własne, obarczone zobowiązaniami, problemami i pogoni za chlebem życie z tym jego nierealnym ideałem. Co więcej Jan Władysław Dawid nawołuje do „uczestniczenia w cudzych stanach duchowych”, podczas gdy my dzisiaj nie mamy czasu na własną subiektywna refleksję, zaiste nie mamy czasu dla siebie i nam najbliższych. „Wyrzekanie się siebie dla innych” to piękne hasło Dawida pozbawione jest dzisiaj racji bytu. Dla Dawida misja nauczycielstwa to misja niemalże apostolska, podczas gdy dziś zawód nauczyciela postrzegany jest każdy inny.
I tak w moim ujęciu „misja nauczycielskiego powołania” Dawida zakrawa o śmieszność, choć
z drugiej strony nie jest też do końca nierealna. Znamy przecież z historii sylwetki wielkich pedagogów, którzy z powodzeniem realizowali zamysły tegoż autora: Janusz Korczak czy chociażby Matka Teresa z Kalkuty. Musimy jednakże zauważyć, iż były to osoby
w przeważającej części pozbawione własnego życia oddani w całości swej służbie. Wynika z tego, ze tylko człowiek bez zobowiązań rodzinnych, nie martwiący się o podstawowe potrzeby bytowe może podobny program realizować. Niestety podobni altruiści to niewielka mniejszość społeczna. Dlatego śmiem sądzić, iż takie hasła Dawida jak: „miłość dusz”, „bezinteresowne poświęcenie dla innych”, „udoskonalenie istoty duchowej”, czy też „duchowa doskonałość” to nic innego jak rzeczywistość w krainie fantazji.
Jan Władysław Dawid w swym piśmie wskazuje, iż urabiać charakter młodzieży może osoba bogata w doświadczenia, która w sposób twórczy na nim zbuduje edukację młodego pokolenia. Co więcej w tymże piśmie Dawid mówi, iż wypełniać swoje posłannictwo możemy tylko
i wyłącznie w oparciu o własne sumienie, prawo moralne i ideały. Autor zauważa również, iż jest to droga „cierpienia, wysiłku i wyrzeczenia”, dzięki której nauczymy się współ odczuwać
i poznawać „istotę duchową” niejednokrotnie przy użyciu przymusu i obowiązku. I gdy już prawie zaczynamy wierzyć w jego ustalenia, gdy zaczynamy współ odczuwać realizm jego poglądów, także w tym samym czasie zaczynamy odczuwać ogólnikowość jego tez. Zaczynamy zauważać, iż został ukazany sam cel bez drogi do niego prowadzącej. Dawid nie daje nam żadnych praktycznych rad jak ten cel zdobyć i jak wcielić jego zasady w życie. Autor daje nam jedynie małą wskazówkę – „Człowiek czuje – musisz być sobą, albo przestaniesz istnieć”. Lecz
i to okazuje się banałem, który nader często słyszymy: „Ja błędy popełniam nieustannie, ale uważam, że to jest nieuniknione i nie ma, co się wobec tego napinać i kontrolować, bo przestanę być normalnym człowiekiem i ze spontanicznej osoby zmienię się w poprawną nauczycielkę. Jeżeli mam uczyć dalej, to pod warunkiem, że będę sobą, ze swoimi wszystkimi głupotami
i mądrościami, wadami i zaletami” Zofia Kucówna, „Jak dobrze zrozumieć wreszcie, że życie nabiera dopiero wtedy sensu i znaczenia, gdy toczy się zgodnie z własnymi potrzebami, rytmem własnego oddechu, a przede wszystkim własnym wyobrażeniem o nim - a nie potrzebami, rytmem wyobrażeniem narzuconym przez otoczenie. Za wszelką cenę być sobą.” s.227 Zofia Kucówna - Zdarzenia potoczne, „Kimkolwiek jesteś, możesz być tylko sobą.” Aldona Różanek. Podobnych sentencji z tysiąc albo i więcej, ale żadna nie wskazuje, nie uczy jak ją zrealizować
i podobnie nie czyni tego Jan Władysław Dawid.
Oczywiście bez wątpienia jednak dzieło Dawida uczy prawdy, godności i odwagi. Co więcej autor stwierdza, iż by wzruszyć w dziecku tę radości należy mieć je uprzednio w sobie.
I w momencie, gdy znów omamieni jego szczytnymi zasadami zaczynamy w to wierzyć, po raz wtóry utopijne, kwieciste hasełka przesłaniają nam drogę do celu. Dusza nauczycielska a życie, własna praca i lęk przed jutrem kontra te wielkie nierealne zamierzenia Dawida i w końcu pytanie czy to rzeczywistość czy fikcja? Rzeczywistością mogłoby to być gdyby każdy z nas mógł to zrealizować... Niestety powołanie u nauczyciela to rzecz tak rzadka jak szansa trafienia szóstki w Dużego Lotka.
Na końcu jakby zaczynamy zauważać, ze sam Dawid jakby mizernieje, traci swój optymizm, bowiem troska o „chleb powszedni” jest silniejsza niż walka o ideały. Tu postuluje autor godziwe warunki pracy i życia dla nauczyciela – tak tylko postuluje, bo droga do tych wartości to droga żmudna i zdająca się nie mieć końca.
Po przeczytaniu pisma Jana Władysława Dawida stwierdzicie pewnie podobnie jak ja: utopia sobie a życie sobie.

Dodaj swoją odpowiedź