Eseje na socjologie

SPIS TREŚCI

1. OCENA
??Inni?, ?nietypowi? ? znaczy gorsi. Ocena indywidualnych jednostek przez ................. s. 2
społeczeństwo w VII fazie rozwojowej.?

2. WŁADZA
?Nie jesteś moim rodzicem! Wpływ władzy rodziców przybranych na............................. s. 4
tożsamość dziecka w VI fazie rozwoju.?

3. AUTORYTET
?Czy guru sekty może być autorytetem? Autorytet dla człowieka w V fazie rozwoju.?... s. 6

4. RODZINA
?Rodzice, czy karierowicze? Wpływ stylu ich życia na kształtowanie tożsamości.......... .s .8
ich dziecka w II fazie rozwojowej.?

5. MANIPULACJA
?Zły dotyk boli przez całe życie! Manipulacja ucznia w VI fazie rozwoju ...................... s.11
człowieka.?

6. KONFLIKT
?Wewnętrzny konflikt pragnień i możliwości w ujęciu VIII fazy rozwoju........................ s.13
człowieka.?

7. PATOLOGIA
?Panie bocianie! Tylko nie tu! Przyszłość dziecka przychodzącego na świat................... s.15
w rodzinie patologicznej. I faza rozwojowa.?

8. NAZNACZENIE
?Nie jesteśmy gorsi! Wpływ naznaczenia na zachowanie dziecka III fazie....................... s.17
rozwojowej.?

9. ANALOGIA SYTUACJI UCZNIA
?Analogia ucznia i rośliny ozdobnej.?................................................................................ s.21

10. ANALOGIA SYTUACJI NAUCZYCIELA
?Analogia sytuacji nauczyciela do reżysera?...................................................................... s.22

11. BIBLIOGRAFIA.......................................................................................................... s.24


OCENA

??Inni?, ?nietypowi? ? znaczy gorsi. Ocena indywidualnych jednostek przez społeczeństwo w VII fazie rozwojowej.?

Ocena jest to ?wypowiedź o charakterze wartościującym, będąca wyrazem opinii - pozytywnej lub negatywnej - o przedmiocie oceny ( stanie rzeczy, osobie, zdarzeniu (...)". Uważam jednak, iż podana definicja oceny nie jest wyczerpująca. Bardziej odpowiada mi definicja R. Meighan: ?Ocenianie jest zjawiskiem powszechnym także poza szkołą, w życiu społecznym. Nieustannie zbieramy informacje o ludziach, miejscach, produktach, na temat strojów, zachowań i wartości innych ludzi (...) i wygłaszane o nich sądy? . Ocena innych jest istotnym czynnikiem, który wpływa na naszą samoocenę, ?(...) porażki mogą stanowić boleśnie odbierane doświadczenia, ciążące na samoocenie? . Czy ?inny?, ?nietypowy? znaczy gorszy? Czy oceniamy ludzi powierzchownie, zwracając uwagę tylko na wygląd? Myślę, że większość ludzi ocenia innych na podstawie ich odmienności ? czy to w ubiorze czy zachowaniu. W ocenie innych najczęściej kierujemy się stereotypami np. człowiek w okularach to z pewnością człowiek inteligentny, oczytany; a, z kolei człowiek z ogoloną głową to chuligan i potencjalny przestępca.
W pracy tej spróbuje zająć się problemem oceniania, występującego wśród ludzi będących w VII fazie rozwojowego cyklu życia. Dla wielu z nich przy zawieraniu znajomości ważny jest wygląd zewnętrzny drugiej osoby. Często z takiej obserwacji wyciągają pochopne wnioski, klasyfikując osobę, szufladkują, tym samym bardzo ją krzywdzą, gdyż nie dają się jej wypowiedzieć. Nie chcą poznać ich poglądów, obyczajów, kultury. Głównie ludzie starsi tak postrzegają tak postrzegają osoby młode, które nieco różnią się wyglądem od swoich rówieśników, co nie znaczy, że są od nich w jakiejkolwiek dziedzinie gorsi. Czerwona czupryna, kolczyk w nosie, spodnie w kratę i już mamy przed sobą dziwoląga. Dorośli oglądając się za taką osobą, często myślą jakie mają szczęście, że ich pociecha tak nie wygląda. Podejście do takich ludzi jest inne w małych miastach i inne w wielkich aglomeracjach. Aglomeracjach wielkich miastach widok trzynastolatka z irokezem na głowie i kolczykiem w wardze nie powinien wzbudzać sensacji. W małych miastach jest nieco inaczej. Jest się niemal natychmiast wytykany palcami. Człowiek z irokezem i kolczykiem w ?nieodpowiednim? miejscu może liczyć na natychmiastową reakcję, oczywiście negatywną. Od razu otrzymuje epitety typu: chuligan, złodziej, narkoman, nieuk, itp. Ale czy mamy prawo do tak surowego oceniania bliźniego? Często nie dajemy takiemu człowiekowi możliwości zaprezentowania swojego zdania.
?W trakcie największego zamętu rozwojowego młody człowiek wielokrotnie woli raczej być niczym i to zupełnie, niż być pełną sprzeczności wiązką fragmentów tożsamości nieakceptowanych przez siebie. W takiej sytuacji często przyjęcie tożsamości negatywnej może wydawać się lepsze niż nieposiadanie żadnej.? Z doświadczenia wiem, że fryzura, czy ubiór nie jest wizytówką z napisem ?iloraz inteligencji równy zeru?. Wielu ?dziwaków? to bardzo dobrzy uczniowie, studenci, czy pracownicy, którzy w przyszłości na pewno nie będą zakałą społeczeństwa, a to, że ubierają się zgodnie ze stylem np. słuchanej muzyki wcale nie musi przekreślać ich przyszłości. ?Problem negacji ludzkiej ma, zatem implikacje o dużych konsekwencjach dla przetrwania grup, jak też dla rozwoju psychospołecznego każdej jednostki; jeśli całkowicie zakazać negacji (innych ? L.W.) łatwo może pojawić się negacja lub odrzucenie własnego ?ja??. W społeczeństwie istnieje domena uogólniania. ?Erikson również uważał, że od zawsze w społeczeństwie funkcjonują tradycyjne obrazy (np. Cygan) dający odpychający repertuar negatywnych wartości, którym muszą stawić czoła wszyscy wykorzenieni czy też społecznie relegowani ? przeciwstawiający się temu ze wszystkich sił, czy też popadający ostatecznie w podległość takim ocenom?. Wdarła się ona również w ocenę innych ludzi. Bo przecież wystarczy zobaczyć na ulicy chłopaka i już mamy gotowy opis ?ofiary?. Przecież wiadomo, że ci, którzy chodzą na mecze i rozrabiają noszą właśnie takie szaliki ? atrybuty chuligaństwa. Ludzi takich obchodzimy wielkim łukiem nie zdając obie sprawy z konsekwencji, jakie może przynieść nieakceptowanie odmienności. Później już tylko narzekamy.
Kolejny przykład to ogolona głowa. Pierwsza myśl ? oczywiście skin, innymi słowy faszysta, który tylko czeka, aby móc zabić. Widzimy w nim osobę dewastującą kościoły i cmentarze. To osiłek, którego najlepiej byłoby za łysinę zamknąć w więzieniu i ograniczyć wszelkie prawa. Ale przecież brak włosów nie jest powodem braku rozumu, lecz ludzie nie chcą się o tym często przekonać.
Jednym z gorszych etapów oceniania jest ocenianie dzieci przez pryzmat ich rodziców. Syn alkoholika, na pewno nadużywa trunków, syn kryminalisty to potencjalny przestępca, który wkrótce dołączy do ojca, odsiadującego wyrok. Córka rozwiedzionej matki to w przyszłości zła żona i matka, itp. Przy ocenianiu brane są również aspekty polityczne. Dziecko ?lewicowca? to na pewno osoba z wpojonymi zasadami nienawiści, zawziętości i innymi prezentującymi miniony ustrój polityczny.
Jakże często doznajemy szoku, gdy słyszymy, że ten, czy tamten dopuścił się czegoś ?takiego?, a przecież był to człowiek z tak zwanej dobrej rodziny. Ułożony, uczynny, po prostu ?normalny?. Czy nie powinniśmy się wtedy zastanowić nad ocenianiem innych? Jeżeli nawet mamy chwilę namysłu, to i tak przy najbliższym kontakcie z ?innymi?, ?nietypowymi? powracamy do swoich kryteriów oceniania. Dlaczego jesteśmy zamknięci na wszelkie postawy oryginalności? Być może boimy się konfrontacji, bo zawsze może się okazać, że w czymś jesteśmy gorsi. ?Oto, bowiem Marcin Luter jako dorastający człowiek wybrał tożsamość negatywną, kiedy postanowił zostać mnichem wbrew woli ojca, który miał inną wizję wartościowego losu syna, a którego to właśnie wartościowanie było przez syna odrzucone. Był to rodzaj odwetu na ojcu za sposób traktowania syna w dzieciństwie?.
WŁADZA

?Nie jesteś moim rodzicem! Wpływ władzy rodziców przybranych na tożsamość dziecka w VI fazie rozwoju.?

Zastanawiam się czy w dzisiejszych czasach rodzice mają władzę nad swymi dziećmi, a w szczególności czy mają ją rodzice przybrani?...
Pojęcie władzy jest wielorakie, np. wg literatury naukowej ?jest pewnym szczególnym typem zachowania polegającym na możliwości modyfikowania zachowania innych ludzi?. Jednak ja mam pewne obiekcje, co do owej definicji. Uważam, ze została ona zbyt łagodnie potraktowana, ponieważ władza kojarzy mi się z dyscyplina, rygorem oraz wyższością silniejszego nad słabszym. Dlatego tez bardziej odpowiada mi definicja, zawarta w Słowniku PWN, który wyjaśnia, iż: ?Władza jest prawem rządzenia, rozporządzania kim; panowanie, rządy nad kim??. Jak mówi jeden z autorów; ?Otrzymałeś od Boga miłość, władzę i moc by kształtować zachowanie dzieci?. Skoro, więc władza polega m.in. na kształtowaniu i modyfikowaniu zachowań innych ludzi, to rodzice, jak najbardziej, posiadają władzę, która jest oddziaływaniem na ich dzieci. Zadają sobie pytanie; ?Czym jest rodzicielstwo?
Z pewnością zawiera się w nim coś więcej niż rodzenie i karmienie dzieci. Rodzicielstwo to przede wszystkim dawanie, ponieważ dzieci przychodzą na ten świat nie mając nic i we wszystkim są od nas zależne?. Rodzicielstwo ma różne wymiary, może być to np. rodzicielstwo przybrane.
Potencjalnie bezbronną grupę w rodzinach mieszkalnych są przybrani rodzice (ojczym lub macocha), próbujący znaleźć miejsce w życiu dzieci swego nowego współmałżonka. ?Czy mam prawo?? ? zapytał pewien ojczym ? ?obejmować kontrolę nad czyimiś dziećmi??. Czy rodzice przybrani powinni i czy mogą okazywać swą władzę pasierbom? Dzieci często się buntują, chcą rodzicom pokazać, że są inne, że potrafią sami się o siebie zatroszczyć, chcą pokazać swą indywidualność i autonomię. W momencie, kiedy okazuje swój sprzeciw, buntuje się, wtedy tym bardziej wykorzystuje fakt, że jeden z rodziców jest przybrany a nierodzony. Niestety ?więź nie powstaje automatycznie wraz z ceremonią ślubu?.
Aby nawiązała się więź między rodzicem przybranym a dzieckiem potrzeba czasu. ?Ojciec nie powinien spieszyć się z okazywaniem miłości swej córce? powinien najpierw budować fundamenty przyjaźni, później natomiast może powoli okazywać swą miłość. Wtedy to córka zrozumie, że na miłość trzeba zasłużyć, a co za tym idzie ? szanować ojca. W ten sposób autorytet ojca będzie niepodważalny i ojciec będzie sprawował władzę nad dziećmi. Rodzice powinni posiadać władzę nad dziećmi, ale w granicach rozsądku. Nie powinni jej nadużywać wobec dzieci.
Władza rodzicielska jest po to by wychowywać dzieci, a nie straszyć je i nękać. Rodzice przybrani pozyskują tę władzę w momencie, kiedy staja się prawowitymi małżonkami. Lecz w tym przypadku na szacunek, a co za tym idzie ? władzę muszą sobie ?zapracować?. Dziecko jest wnikliwym obserwatorem, zauważa każde słowo lub gest, który odbiera pozytywnie lub negatywnie. ?Rodzice są nieświadomi, że dzieci ich wychowują?. Rodzice wychowują dzieci, ale dzieci również wychowują dorosłych. Władza ma dwie strony. Myślę jednak, że władza rodziców nad dziećmi ma znacznie większy wymiar.
Często się zdarza w ?rodzinach przybranych?, że dzieci manifestując swe racje krzykiem czy wypominaniem rodzicom (matce lub ojcu), że nie są jego rodzonymi, chcą tak naprawdę pokazać jak jest im źle, jak tęsknią za prawdziwą rodziną, jak czują się skrzywdzone.
?Pasierbowie tak bardzo chcą być kochani i akceptowani, że czasem nie mogą sobie poradzić z tymi uczuciami zachowują się okropnie, lub są źli na cały świat?. Innym powodem jest też ?odmowa jako wyraz stanu gotowości lub skłonności do izolacji i niszczenia wszystkiego, co zdaje się zagrażać wkraczając lub wdzierając się w strefę intymności dziecka, którą chciałby ochronić?. Tożsamość młodego człowieka nie jest jeszcze ukształtowana, ciągle ulega metamorfozom. Dorastająca młodzież szuka prawdziwej i stałej hierarchii wartości, na której można oprzeć cały swój światopogląd i motywację do działania. Dopiero, kiedy rodzina zacznie poprawnie funkcjonować, jasne staja się inne sprawy życiowe młodych ludzi.
?Rodzina jest w stanie się połączyć, gdy rodzice ? rodzony, przybrany ? wspólnie realizują swój cel?. Rodzice kierując dziećmi za pomocą swej władzy, nadają rytm i tempo rozwoju ich tożsamości. Od tego jak szybko i sprawnie pokierują dziećmi zależy tempo rozwoju ich tożsamości, ich świadomości, które są niezbędne, aby stały się dorosłymi i odpowiedzialnymi osobami.
Władza rodziców przybranych początkowo jest tak jakby przymusem dla dzieci, gdyż do tej pory nie znało podwójnej opieki rodziców. Pociecha buntuje się, gdy ?nowy? rodzic wkracza w jej życie, stara się ingerować, doradzać, a co gorsza nakazywać i zakazywać pewnych zachowań.
Dziecko buntuje się wtedy, mówi: ?nie jesteś moja mamą/moim tatą!?, ?nie masz prawa mi rozkazywać!?...
Dziecko przejawia ?(...) gotowość do fortyfikowania własnego obszaru intymności i solidarności? , zamyka swój świat przed obcymi.
?Całe lata może trwać, zanim dziecko się zmieni (...) łączenie się należy traktować jak proces, a nie ostateczny wynik?.
Jednak są sposoby na ?przełamanie lodów?, na stworzenie prawdziwie domowej atmosfery, ?duży wpływ na przebieg integracji rodziny ma postawa dorosłych. Przy wieczornych grach zarazić mogą swą radością dzieci. Jeśli oboje będą zachowywać się tak, jak by brali udział we wspaniałej zabawie, dzieci być może zaczną ich naśladować (...). Dziecko, które wiele lat demonstrowało swój zły humor, potrzebuje czasu i jakiegoś pretekstu do zmiany zachowania?.
Uważam, że drogę do zdobycia władzy rodzicielskiej przez rodziców przybranych jest przede wszystkim miłość i szacunek wobec dzieci. Kierując się nimi na pewno dziecko ? jako wnikliwy obserwator nie dostrzeże żadnych słów ani gestów, które by zniechęciły do ?nowego? rodzica. Jeżeli więc dzieci nie będą mogły dostrzec rażących wad, to nie będzie przeszkód, aby obdarzały przybranego rodzica szacunkiem, którego wyrobienie jest niezbędne do posiadania władzy. Jednak według Barnesa ?pełne złączenie (...) może nastąpić dopiero po podróży trwającej całe życie?.
AUTORYTET

?Czy guru sekty może być autorytetem? Autorytet dla człowieka w V fazie rozwoju.?

Termin ?autorytet? w powszechnym obiegu jest pojęciem znanym i używanym, niemniej jednak w rozumieniu jego istoty daje o sobie znać wieloznaczność. Nie wdając się jednak w rozważania słowne nad interpretacją pojęciową określenia ?autorytet? posłużę się definicją sformułowaną przez Ryszarda Stacha. Otóż według niego ?(...) autorytet to uznanie i poważanie społeczne przypisywane osobie, grupie społecznej lub instytucji. Zaś źródłem autorytetu mogą być umiejętności i wiedza, cechy osobowe, sposoby działania i postępowania zgodnego z ogólnie cenionymi wartościami, jak również pozycja społeczna lub stanowisko.? Jednak ja mam pewne wątpliwości co do słuszności owej definicji. Według mnie autorytet ma ogromny związek z odziaływaniena nasze postępowanie, wywiera wpływ na nasza osobowśćna nasze dalsze życie. Dlatego jestem przychylniejsza definicji W. Okonia, który autorytetem nazywa ? wpływy osoby lub organizacji cieszącej się ogólnym uznaniem na określoną sferę życia społecznego??. ?Każda epoka ma takich bohaterów, jakich potrzebuje. U nas przez stulecia potrzebni byli powstańcy i konspiratorzy, więc im stawiano pomniki, na których stoją w wyniosłych pozach do dziś?.
Głównym zagadnieniem tejże pracy jest autorytet, który jest ?Rodzajem władzy, której poleceniom rządzeni podporządkowują się nie pod wpływem przymusu, lecz i racji przekonania?.
Autorytet godny naśladowania możemy znaleźć w prawie każdej dziedzinie życia, np. w dziedzinie wyznania religijnego. Wiara jest bardzo osobistą sprawą każdego człowieka.
Zastanawiam się czy w religii, która się wyznaje można znaleźć autorytet godny uwagi, do którego będziemy dążyć? Myślę, że tak. W każdej religii świata istnieje przewodnik, wybraniec Boga, który jest w różnych postaciach, w zależności od wyznania. Wybraniec jest stworzony na podobieństwo bóstwa, który jest dla nich absolutną świętością i dlatego też staje się dla nich autorytetem, któremu oddają całe swoje życie, do którego chcą się upodabniać i chcą mu być posłuszni, by ten, jako ich pan i władca był z nich zadowolony. Z instytucji kościoła wyodrębniają się poszczególne odłamy, które wraz z ich upowszechnieniem staja się sektami.
Sekty nakłaniają zazwyczaj młodych, naiwnych ludzi do wstąpienia w ich progi. Założycielami sekt są zazwyczaj oszuści uważający siebie za wybrańców, którzy ujawniają wymyślone przez siebie dogmaty wiary. Przedstawiają je jako jedyne i prawdziwe, którym należy podporządkować całe swoje życie ziemskie. Nagrodą dla wyznawców ma być odkupienie, a żeby je osiągnąć wierni muszą przestrzegać rygorystycznych zasad związanych z przedmiotami materialnymi, które niewątpliwie są pożądane i wykorzystywane przez guru sekty.
Zaślepieni wyznawcy oddają swym przewodnikom samochody, oszczędności, biżuterię i inne cenne rzeczy, których muszą się pozbyć, by materializm nie zanieczyszczał ich wiary, pokory i uniżenia wobec Pana.
Czy ludzie, którzy tworząc i przedstawiając innym swój własny system wartości dogmatów mogą być autorytetem?
Niestety naiwni ludzie, którzy nie mają dobrze sprecyzowanego systemu wartości są najlepszym ?kąskiem? dla poszukiwaczy nowych ?rekrutów?. Często członkami sekt są młodzi ludzie z tzw. ?dobrych domów?, które cierpią na brak zainteresowania nimi ze strony rodziców.
Założyciele sekt zauważając te właśnie ?cierpienia? młodych i obiecują im to, czego im najbardziej brakuje i czego najbardziej pragną.
? Młode pokolenie usilnie dąży do niezależności i autonomii?. Szukając tej autonomii młodzi chcą miedzy innymi odnaleźć swój wzór, autorytet, do którego będą dążyć.
Guru sekty bardzo skutecznie wykorzystuje ten fakt, namawiając do bycia członkiem zgromadzenia.
W zamian za pokorę, modlitwę, przestrzeganie zasad wiary i posłuszeństwo, otrzymują to, co w tym momencie dla nich najważniejsze, czyli ostoję, bezpieczeństwo i zrozumienie. Wraz z lepszym zrozumieniem potrzeb młodych i lepszym zaspokajaniem ich, autorytet, szacunek i wdzięczność dla ?wybrańca? wzrasta.
?Religia (...) we wszystkich ważnych kryzysach cyklu życia (...) odtwarza nowe poczucie integralności? , a osoby kierujące tym procesem odtwarzania poczucia przynależności staja się świętością, autorytetem.
?Dorosły może (...) stać się w oczach nowego pokolenia czymś w rodzaju świętego wzorca i może wziąć na siebie rolę sędziego dobra i zła i przekaźnika wartości idealnych?. Ten ?święty wzorzec? zaślepia młodych swymi błędnymi i wymyślonymi dogmatami wiary. Staje się autorytetem tylko i wyłącznie, dlatego, że potrafi w odpowiednim czasie wykorzystać słabości młodzieży. Kiedy są smutni ? potrafi ich pocieszyć, kiedy są zaniedbywani przez bliskich ? opiekuje się nimi, daje im złudne poczucie bezpieczeństwa. Lecz ta ?opieka? guru nie jest bezinteresowna... W zamian, często zdarza się tak, że pod pretekstem pokory i ascezy, muszą oddać swemu przewodnikowi cały lub większość swego dorobku życiowego, swój majątek.
Uważam, że guru nie powinien być autorytetem dla nikogo, ale niestety jest odwrotnie!
Rozwój tożsamości człowieka przez wszystkie fazy cyklu życia ulega różnym przemianom i kryzysom. Natomiast poszukiwanie własnego, usystematyzowanego poczucia wartości i autorytetu godnego uwagi i naśladowania, jest normalnym zjawiskiem okresu dorastania.?Dorastający młody człowiek poszukuje najbardziej namiętnie ludzi i idei, którym można by okazać wierność, co oznacza również ludzi, których idee, w których służbie wydawałoby się wartościowym dowodzenie sobie wiarygodności?.
Jednak chwiejność, niestabilność emocjonalna jest przyczyną wybierania niewłaściwych autorytetów, budowania błędnego systemu wartości. Przewodnik duchowy sekty pozyskuje zaufanie ludzi, wdraża ich do zgromadzenia, wykorzystując ich chwilowe lub dłuższe niepowodzenie życiowe.
?Pomaga? im, gdy potrzebują tego. Ta ów ?pomoc? jest w jego interesie, który ma na celu pozyskanie owego sługi, pracownika i przejęcie jego bogactw materialnych. Nowy wyznawca musi się wyrzec kontaktu z rodziną pod różnymi pretekstami, ale tak naprawdę chodzi tu o to, żeby rodzina nie ingerowała w proces wprowadzenia do ?kościoła?.
Guru ?zarzuca sieci? i ?wyławia? tych, którzy swą naiwnością dają się wprowadzić do sekty, a autorytetem ich staje się ten, który im ?pomógł?.
RODZINA

?Rodzice, czy karierowicze? Wpływ stylu ich życia na kształtowanie tożsamości ich dziecka w II fazie rozwojowej.?

W świadomości społecznej istnieje wiele wyidealizowanych przekonań związanych z małżeństwem.
?Idealny wizerunek małżonków to para ludzi pogrążona w romantycznym błogostanie, perfekcyjnie dostrojona do swoich potrzeb i zawsze przychylnie odpowiadająca na swe wezwania (...). Małżeństwo jest instytucją (...), która stanowi upragniony cel nieomal każdego człowieka marzącego o dozgonnej miłości, a z drugiej strony uważa się je za grób tego uczucia? Podana tutaj definicja charakteryzująca rodzinę, w postaci małżeństwa, jest zbyt oschle potraktowana.
Jednak, jeśli małżeństwo jest naprawdę źródłem miłości i jeżeli dwoje ludzi właśnie po zawarciu związku małżeńskiego potrafi okazywać swoje oddanie, to dążą oni do stworzenia własnej rodziny.
Jeżeli ich małżeństwo jest grobem ich uczucia, to od początku było ono nieszczere. Bowiem owocem ich miłości powinno być małżeństwo, które jest początkiem wspólnego życia i zakładania rodziny.
Rodzina, według Okonia to ?mała grupa społeczna składająca się z rodziców, ich dzieci i krewnych; rodziców łączy więź małżeńska, natomiast dzieci ? więź rodzicielska stanowiąca podstawę wychowania rodzinnego?. Według mnie definicja W. Okonia jest zimna i nie oddaje pełnego odzwierciedlenia rodziny. Bardziej przypadła mi do gustu definicja J. Maciaszkowej, która dodaje, że ?członkowie rodziny związani są wzajemną odpowiedzialnością moralną. Zespala ich miłość i akceptacja?. ?Założycielami? rodziny są RODZICE, ?naturalni i prawni opiekunowie dzieci własnych do czasu osiągnięcia przez nich pełnoletności?. Każdy z rodziców pełni w domu określoną rolę. Głęboko zakorzeniony jest stereotyp, że ojciec to główny ?chlebodawca? rodziny, to właśnie on zarabia na utrzymanie żony i dzieci. Natomiast matka jest gospodynią domową opiekunką i wychowawczynią potomstwa, osobą integrującą życie rodzinne, oraz towarzyszką męża.
Współcześnie kieruje się nowy model rodziny, w której podział pełnionych ról rodzicielskich wygląda inaczej. Zmianie ulega pozycja kobiety ? matki w rodzinie. Obok wymienionych wcześniej funkcji, żona staje się również partnerką ekonomiczną. Popularny staje się wzór kobiety wykształconej, inteligentnej, samodzielnej finansowo, takiej, która wspomaga w zarabianiu pieniędzy niezbędnych do utrzymania rodziny.
?Procesy emancypacyjne postawiły kobiety polskie w dość osobliwej sytuacji. Dążąc do niezależności finansowej, a także do osiągnięcia sukcesu zawodowego, kierują się one na wzór kobiet Europy Zachodniej. Kobiety od dawna na pierwszym miejscu stawiają zdobycie pozycji zawodowej (...), zaś założenie rodziny, macierzyństwo na drugim miejscu?.
Czy powinno tak być? Czy w dzisiejszych czasach naprawdę najważniejsza jest praca i kariera zawodowa?
?Kobiety polskie są w dość skomplikowanej sytuacji, ponieważ ich role ? macierzyńska i zawodowa ? na ogół zbiegają się w czasie. Wykształcenie średnie i pomaturalne uzyskuje się u nas w wieku 19 ? 25 lat, a największa rozrodczość kobiet wypada na lata 20 ? 24?.
I tu tkwi głównie źródło konfliktu ról: rodzinno ? macierzyński z rolą zawodową.
Dlaczego rozpatruję problem roli matki z rodziną? Dlatego, iż to właśnie matka jest ?charmonizatorem? rodziny. Jej troska, dobroć względem męża i dzieci powoduje, że w domu rodzinnym panuje atmosfera ciepła i miłości. Matka jest pierwszą żywicielką i opiekunką swoich maleństw. Daje im poczucie bezpieczeństwa, zapoznaje z nowym światem, nowym otoczeniem. To właśnie mama jest najbardziej potrzebna swemu dziecku w pierwszych latach jego życia. Dlatego też decyzję, którą musi podjąć, odnośnie wyboru pomiędzy, karierą zawodową, a macierzyństwem musi być przede wszystkim uwarunkowana dobrem rodziny. To rodzina powinna stać na pierwszym miejscu jej hierarchii wartości.
Jednakże narastający niepokój o byt materialny skłania ludzi do wykorzystywania swego czasu wolnego na dodatkowe zarobkowanie.
Zdarza się, że ojcowie również zapracowują się, żeby ?ich dzieci miały lepiej i łatwiej w życiu niż oni sami?. Oczywiste jest, że rodzice chcą jak najlepiej dla swoich pociech. Dając im stabilność ekonomiczną, dają im poczucie bezpieczeństwa i pewności. Zgadzam się, że jest to jeden z bardzo ważnych czynników wpływających na dobro rodziny. Ale są jeszcze inne, równie ważne elementy, będące fundamentami dobrego funkcjonowania rodziny. W tym okresie życia ?domaganie się przez dziecko prawa do robienia samemu tego, co staje się dla niego dostępne wraz z nowymi umiejętnościami ruchowymi miesza się z lękiem przed odepchnięciem i skazaniem na bycie samemu, któremu się nie sprosta?. Dlatego też jedną z najważniejszych aspektów życia dziecka w rodzinie jest obecność rodziców przy nim. Najlepszą nagrodą dla dzieci jest spędzanie czasu z nimi. Stwierdzam to dzięki własnemu doświadczeniu gdyż sam jestem dzieckiem swoich rodziców. Pamiętam z dzieciństwa, że zabawa z moją mamą, albo chociażby oglądanie telewizji z rodzicami było dla mnie ogromną radością. Moim ulubionym zajęciem, jak opowiada mi nie raz mama, było chowanie się przed nią, szczególnie wtedy, gdy była pora posiłku. Mama codziennie pomagała mi również w ubieraniu się, brała mnie ze sobą na zakupy. To sprawiło, że czułam się bezpieczna i ważna. Kiedy byłyśmy w sklepie, razem z mama nosiłam zakupy. Niestety, kiedy byłem jeszcze w przedszkolu, mama poszła do pracy. Dlaczego niestety?
Dlatego, że nie spędzaliśmy już tyle samo czasu wspólnie. Kiedy mama wracała z pracy wieczorem, była już zmęczona. Resztkami sił podgrzewała obiad i mimowolnie zasypiała na fotelu. W tym okresie więcej czasu spędzałem z tatą. On starał się rekompensować jej brak przez cały dzień. Ubrania, które mi dobierał nie podobały mi się tak jak wcześniej.
Dziś jestem mu za to wszystko bardzo wdzięczny, za jego troskę i każdą próbę dorównania mamie. Pamiętam tez, że kiedy przyjeżdżał z pracy był zmęczony i próbował zasnąć przynajmniej na godzinę.
Tak ?próbował?, bo zazwyczaj na próbie się kończyło gdyż wtedy nie rozumiałem, dlaczego on chce spać skoro jest dzień i tyle okazji do zabaw. Erikson zauważa, że ?w tej fazie zabawa uzyskuje szczególną funkcję rozwojową dostarczając dziecku bezpiecznej wyspy rozwijania autonomii według własnych zasad i granic?.
Kiedy trochę odpoczął ubieraliśmy się i szliśmy razem po mamę. Mimo, iż miałem wtedy zaledwie kilka lat, pamiętam to doskonale.
Ktoś zapytałby, dlaczego? Otóż, dlatego, że była to najszczęśliwsza chwila w ciągu całego dnia.
Podobnie jest z innymi dziećmi. Jako małe istotki nie zdają sobie sprawy z wielu rzeczy. Na pewno przekonani są o jednym, o swej miłości do mamy i taty. Dlatego też ich uwaga, towarzystwo i uśmiech są największą radością i jednocześnie nagrodą. Nie da się ich zamienić ani przeliczyć na żadne pieniądze. Owszem pieniądze są niezbędnym elementem do funkcjonowania w dzisiejszym świecie, ale nie jedynym. Aby wychować swoje dzieci dobrze trzeba z nimi być i dawać im przykład. Rola rodzica w tej fazie jest bardzo ważna, ponieważ musi on ?chronić dziecko przed potencjalną anarchią jego jeszcze niewyćwiczonego zmysłu rozróżniania, jego niezdolności do roztropności w utrzymywaniu i porzucaniu (np. zabawy czy zabawek)?. Kariera zawodowa, awanse na coraz wyższe szczeble naukowe ? wszystko to na pewno daje poczucie zadowolenia, dumy i satysfakcji. Uważam, że nie powinno odbywać się to kosztem rodzinnego szczęścia, które w moim systemie wartości zajmuje najwyższą pozycję. ?Nie byłby Erikson psychoanalitykiem gdyby w szczególny sposób nie spojrzał na możliwość przeniesienia słabości equilibrium tej fazy na późniejsze życia jednostki?. Bo czy nie jest prawdziwe przysłowie: czym skorupka za młodu na siąknie, tym na starość trąca.

MANIPULACJA

?Zły dotyk boli przez całe życie! Manipulacja ucznia w VI fazie rozwoju człowieka.?

"Słowo manipulacja pochodzi od łacińskiego manus pellere co oznacza trzymać dłoń w czyjejś dłoni, mieć kogoś w ręce. Przez manipulację rozumiemy kształtowanie poglądów, postaw, zachowań lub emocji bez wiedzy i woli człowieka, jest to metoda zakamuflowanego oddziaływania na świadomość i zachowania jednostek i grup społecznych dla realizacji określonych przez nadawcę celów. Manipulator posługuje się np. danymi statystycznymi, informacjami, faktami, aby ukryć przed odbiorcą rzeczywiste cele. W polityce manipulacja kojarzona jest z makiawelizmem." Jednak mi w podanej definicji brakuje konkretnego słowa, które kojarzy mi się z owinięciem danej osoby "okół palca, czyli sterownieniem dana osoba. Dlatego tez bardziej przypadła mi do gustu definicja J. Kosseckiego, który twierdzi, iż manipulacja to "sterowanie ludźmi wbrew ich interesom, jak również wbrew ich woli." To również "sterowanie cudzym postępowaniem w celu osiągnięcia osobistych korzyści, przy czym, co istotne, osoba manipulowana nie zdaje sobie z tego sprawy."
Manipulacja pedagogiczna ? specjalne metody i techniki oddziaływania pedagoga na wychowanków, prowadzące do ich uprzedmiotowienia, czyli poddania szczególnej kontroli i wpływowi, dzięki czemu można realizować skrycie zamierzone cele pedagogiczne. Istotą manipulacji jest ubezwłasnowolnienie podopiecznych, sprawienie wrażenia, iż przejawiane przez nich zachowania są podejmowane spontanicznie z własnej nieprzymuszonej woli, czy nawet własnej inicjatywy
Czasami zdarza się, że nasze dzieci w szkołach, przedszkolach, są manipulowane przez swoich rówieśników, nauczycieli, wychowawców czy opiekunów. Ja tą pracę chcę poświęcić manipulacji uczniów przez nauczycieli. Jest to szczególnie możliwe i łatwe wśród dzieci w VI fazie rozwojowej. Sam Erikson mówi, że dziecko w tym wieku dąży do ?robienia rzeczy dobrze, a nawet perfekcyjnie.? Dlatego właśnie bardzo często nasze dzieci stają się ofiarami ?chorych?, bo z zaburzeniami psychicznymi nauczycieli, opiekunów czy instruktorów. Coraz częściej słychać o wykorzystywaniu dzieci przez psychologów czy np. dyrygentów pedofilów.
Częstym powodem tego jest bardzo uporczywy i absolutny pęd do uczenia się i doskonalenia. ?W żadnym innym okresie niż wtedy ? stwierdził Erikson ? jednostka nie jest gotowa do szybkiego i łapczywego uczenia się, do stawania się ?dużą?, w sensie dzielenia obowiązków i dyscypliny i aktywnego działania (?) i jest ona chętna i zdolna do pełnego korzystania ze związków z nauczycielami i idealnymi prototypami?. To właśnie dlatego, że opiekunowie wzbudzający zaufanie i będący wzorem dla młodych ludzi stają się dla nich trucizną życia, ponieważ ?zły dotyk boli przez całe życie?. Ostatnia afera, o której pisały wszystkie gazety, było głośno w radiu, telewizji to właśnie afera pedofilska. Młodzi chłopcy byli wielokrotnie wykorzystywani przez swojego dyrygenta, który pewnie dla nich był osobą znaczącą i wykorzystał to nie do tego aby móc ich więcej nauczyć, ale dlatego aby je skrzywdzić i manipulować tymi dziećmi, ponieważ w ich psychice był stworzony wizerunek, że to on jest
nauczycielem, a oni tylko jego podwładnymi i to jemu należy się szacunek i posłuszeństwo. Również to jest powodem, że dzieci często myślą, że to co robią i mówią rodzice jest słuszne i dobre. Problem polega na tym, że dziecko, w czasie gdy przyswaja sobie ?określone metody, pozwala również zdominować się akceptowanym metodą i uważać za dobre jedynie to, co działa, czuć się akceptowanym jedynie gdy rzeczy funkcjonują, nastawić się na bycie sterowanym? . Dlatego bardzo łatwo jest manipulować dziećmi każąc robić im rzeczy niezgodne ze zdrowym rozsądkiem dorosłych. Dzieci chcąc dążyć do idealności w tym, co robią, są jakby marionetkami w rękach osób dla nich znaczących.
Myślę, że dzieci żyjące taką toksyczną sytuacją są narażone na podwójne niebezpieczeństwo, ponieważ są wykorzystywani przez swoich nauczycieli, wychowawców, niekiedy nawet rodziców. Są narażeni na to, że w przyszłości mogą robić takie same rzeczy. Twierdzę tak, ponieważ w tej fazie ?dziecko che obserwować i (?) naśladować, wkraczając poza krąg swoich rodziców, teraz przywiązują się do nauczycieli i rodziców innych dzieci? . Niestety zdarza się tak, że to przywiązanie może być bardzo bolesne i zostawić ślad odbity na psychice dziecka przez całe jego życie.

KONFLIKT

?Wewnętrzny konflikt pragnień i możliwości w ujęciu VIII fazy rozwoju człowieka.?

Każdy człowiek, niezależnie od wieku czy płci, przeżywa konflikty; zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne.
Według Okonia konflikt jest ?sytuacją przeciwstawnych obowiązków, motywów, tendencji, zamierzeń, działań jednego człowieka, albo dwóch lub więcej ludzi, od chwili, gdy zostaje ona przez nich uświadomiona?. Jednak nie do końca zgadzam się z owa definicja, gdyż konflikt w mojej świadomości rozumiany jest jako spór, starcie, ostatnio np. kojarzymy go z walką zbrojną mając na uwadze ataki terrorystyczne z 11 września. Jednak nie zawsze konflikt dotyczy wojny. W dyskusjach tez nierzadko dochodzi do scysji.
Tak, więc konflikty i spory między ludźmi nie są nam obce. Zapewne każdy z nas popadł w konflikt z mamą, tatą, rodzeństwem, koleżanką, kolegą bądź sąsiadem. Sprzeczki mają różne źródła. Zdarza się, że awanturujemy się o sprawy dla nas istotne np. o sprawiedliwy podział pieniędzy, zwrócenie nam danego przedmiotu, odwołanie bluźnierstw skierowanych w naszą stronę itp. Lecz zdarza się również, że kłótnie, wszelkiego rodzaju konflikty są wywoływane błahostkami. W sytuacji, kiedy sąsiad postawił auto przy bramie naszego domu, gdy siostra lub brat nie chce włączyć tego kanału telewizyjnego, który chce oglądać pozostałe rodzeństwo, albo wtedy, gdy kolega lub koleżanka, nie mogą się spotkać o tej godzinie, o której im pasuje.
Te przykłady awantur są wywołane błahymi powodami. Istnieje wiele prostszych sposobów rozwiązywania tych konfliktów. Tym łatwiejszym i jednocześnie przyjemniejszym sposobem jest spokojna i szczera rozmowa, w której powinno się wyjaśnić wszelkie nieporozumienia.
Jak już wcześniej wspomniałem istnieją konflikty wewnętrzne czyli takie, które jednostka nie okazuje na zewnątrz.
Dotyczy to między innymi ludzi starszych, którzy często nie mogą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Często brakuje im sił, aby sprostać nowym, dotychczas nieznanym wyzwaniom. ?Okres starości jako zwieńczenie i bilansowanie wysiłków życiowych jednostki ? w obliczu ostatniego wyzwania egzystencjalnego w ujęciu Eriksona odnosi się logicznie do najwyższego poziomu rozwojów potencjałów witalności człowieka.? Osoby starsze przeżywają wewnętrzne rozterki dotyczące ich aktualnego życia. Chodzi tu np. o coraz słabszą sprawność psychiczną czy fizyczną. Muszą oni nauczyć się żyć w nowych warunkach, ? w których skala trudności może być wręcz nieporównywalna, a przynajmniej nieadekwatna automatycznie wcześniejszymi dokonaniami życiowymi?. Jednostka przeżywa konflikt wewnętrzny, bo nie chce być problemem czy obciążeniem dla swoich bliskich jednak z biegiem czasu okazuje się, że coraz trudniej jest jej samodzielnie funkcjonować. Na pewno jest to duży problem wewnętrzny, gdyż osoba taka dotychczas sama była w stanie kierować swoim życiem, podejmować własne decyzje, a teraz musi nauczyć się żyć w świecie, który coraz trudniej jest jej zrozumieć. Erikson uważa, że ?najczęstszym motywem rozpaczy ludzi starszych jest w istocie powracające i przedłużone poczucie stagnacji, życiowej martwoty?.
Wielu ludzi starszych nie może pogodzić się z taką rzeczywistością. Mimo iż nadal próbują żyć jak kiedyś, przed kilkoma laty, to już samo zdrowie im na to nie pozwala. Wszystkie te trudności sprawiają, że osoba starsza czuje się zagubiona i bezradna. Próbuje uporać się z tymi problemami i jak pisze Erikson ?jest to przejaw usiłowania rozwiązania specyficznego konfliktu tego wieku?.
Myślę, że konflikty wewnętrzne przeżywa każda osoba starsza. Według mnie jest to rzecz nieunikniona, która przychodzi w każdym okresie naszego życia. My powinniśmy jednak zrobić wszystko by nasza babcia, czy nasz dziadek nigdy nie zostali sami z tymi problemami. Powinniśmy pomóc im w tym ciężkim dla nich okresie. Zrobić wszystko co w naszej mocy, aby czuli się kochani i potrzebni, gdyż tylko wtedy będą mogli godnie dożyć swoich dni.

PATOLOGIA

?Panie bocianie! Tylko nie tu! Przyszłość dziecka przychodzącego na świat w rodzinie patologicznej. I faza rozwojowa.?

?Patologia [pathos ? cierpienie] to nauka o przyczynach, mechanizmach, formach, objawach i skutkach chorób fizycznych i psychicznych (...), służy zwalczaniu takich ?chorób? społecznych jak przestępczość, pijaństwo i inne?.
Jednak mi brakuje w definicji Okonia pewnego dopełnienia. Przede wszystkim powinien on również zwrócić uwagę, iż patologia jest zjawiskiem negatywnym, ponieważ odbiega od z góry przyjętych zasad i norm moralnych. Ponieważ to moralność mówi nam co jest dobre a co złe, a często ludzie zdrowi psychicznie i fizycznie staja się przestepcami, z własnego wyboru.
Szczególnie demoralizująca jest rola rodziny patologicznej w I fazie rozwoju tożsamości człowieka wgEriksona. ?Doniosłość rodziny w życiu społecznym stanowi ważność jej zadań, a mianowicie: zadania prokreacyjnego i zadania związanego z socjalizacją. (...)
Zadanie socjalizacyjne polega na: WYCHOWANIU potomstwa i przekazania mu dziedzictwa kulturowego szerszych grup społecznych. Czołowe miejsce w hierarchii zadań rodziny wobec dziecka zajmują następujące zadania opiekuńczo ? wychowawcze, ochrona dziecka, zaspokajanie potrzeb materialnych, zapewnienie wykształcenia, wdrażanie do życia społecznego?.
Szczególną rolę rodzina powinna odgrywać właśnie w fazie, w której dziecko buduje zaufanie. Jak wiadomo nam ze studiów psychologii okresu niemowlęcego, z perspektywy której ?rozmiary ufności? wydają się zależeć ?od jakości więzi macierzyńskiej?, jako że to ?matka tworzy poczucie ufności?. Niestety w rodzinie patologicznej więzi matka ? dziecko, dziecko ? ojciec są zachwiane, a więc nie ma podstaw do budowania ufności między poszczególnymi członkami. W rodzinie z problemem alkoholowym nie ma możliwości, aby dziecko mogło zbudować ufność na podstawie kontaktów z rodzicami, ponieważ tak owe, jeżeli występują to sporadycznie. Często takie dziecko jest głodne, brudne, ogólnie niezadbane. Jak wiadomo faza I cyklu życia jednostki uwikłana jest w zależności od końcowych faz cykli życia osób z jej najbliższego otoczenia i wcześniejszych pokoleń?. Niestety rodzinie społecznie niedostosowanej dziecko z góry jest skazane na samodzielne dbanie o swój byt. Najczęściej dzieci będące potomkami alkoholików zapierają się, że nigdy nie popełnią takie samego błędu jak ich rodzice. Niestety życie układa się zazwyczaj całkiem inaczej zazwyczaj popełniają oni ten sam błąd.
Dzieci z rodzin dotkniętych przemocą, gdzie ich rodzice byli oprawcami często wyrastają na oprawców swoich dzieci. Więc okazuje się, że jak przemoc rodzi przemoc, a agresja agresję tak z rodzin patologicznych wyrastają następne pokolenia dotknięte tym samym problemem destrukcyjnym, co ich rodowita rodzina. A więc z czystym sumieniem możemy podjąć się stwierdzenia, że patologia rodzi patologie. Sam Erikson wskazuje, iż ?brak stosownej kompensacji wobec frustracji tego pierwszego okresu życia, czyli słabości pierwszej wzajemnej regulacji więzi dziecka z otoczeniem, może lec u korzeni zakłócania jego stosunku wobec świata w ogólności, a zwłaszcza wobec znaczących osób?. Na szczęście zdarzają się odstępstwa od reguły i dziecko z rodziny, w której mogło nauczyć się tylko picia i bicia wychodzi na inteligentnego, mającego porządną rodzinę i pracę człowieka. A to wszystko dzięki własnej pracy i samozaparciu. Jak to formułuje H.W.Maier : ?można się nauczyć ufności, nawet własnej nieufności ? wiarą, że świat jest dobry?. Ludzie, którzy potrafili zadbać o swoje życie nie wynosząc nic z domu rodzinnego powinni być dla innych przykładem i obiektem podziwu.
Uważam, że żaden człowiek, a zwłaszcza ten, który przychodząc na świat powinien otrzymać ciepło rodzinnego domu nie zasługuje na pogardę i znieważenie ze strony najbliższych osób. Myślę, że ludzie, którzy mają problemy natury psychicznej nie powinni decydować się na dziecko, jeżeli nie mogą mu zapewnić podstawowych funkcji społecznych. Nie powinni oni być rodzicami dla dobra tych dzieci i całego społeczeństwa. Erikson ?residuum? tożsamościowe pierwszej fazy rozwoju wyraża najzwięźlej tej formule ?jestem nadzieją, jaką mam i daję?. Niestety dziecko przychodzące na świat w rodzinie destrukcyjnej nie jest nadzieją i nie może też samo otrzymać nadziei od osób znaczących, w tym przypadku matki i ojca.

NAZNACZENIE

?Nie jesteśmy gorsi! Wpływ naznaczenia na zachowanie dziecka III fazie rozwojowej.?

Naznaczenie inaczej etykietowanie to mówiąc językiem potocznym ?przyszywanie komuś łatki.? Często zjawisko to jest negatywne samo w sobie.
Zjawisko naznaczenia, etykietowania bądź stygmatyzacji to proces, który polega na nabywaniu i utrwalaniu przez jednostki lub grupy społeczne, tożsamości dewiacyjnej w następstwie interakcji zachodzących między nim, a społeczeństwem identyfikującym i traktującym je jako szczególne kategorie dewiantów.? Jednak do końca nie zgadzam się, iż naznaczenie danej osoby, musi wiązać się z identyfikacją nadanej etykiety. Często osoby naznaczone walczą z wizerunkiem postrzegania siebie przez innych, przez co naznaczenie ulega zanikowi.
Szczególnie to zjawisko jest niebezpieczne w III fazie rozwoju człowieka wg Eriksona, ponieważ dziecko, które ponosi porażki i jest za to karcone i spostrzegane negatywnie ?ma poczucie winy i niepokoju?.
Więc dziecko, które jest ruchliwe, ma nadmiar energii w sobie, które wyróżnia się od swoich rówieśników tym, że nie jest tak posłuszne i grzeczne jak inne dzieci z przedszkola spostrzegane jest jako niegrzeczne i często jest negowane przez dorosłych, co ma odzwierciedlenie w kontaktach z rówieśnikami. Często rodzice zwracają uwagę swoim dzieciom etykietując je jako niegrzeczne, niedobre, a nawet niektórzy opiekunowie potrafią posunąć się do wyzwisk pod adresem swoich dzieci podkreślając swoją negację w stosunku do pociech. Takie dziecko ma poczucie krytyki i uwikłane w poczucie winy, co dla Eriksona stanowi ?ontogenetyczny kamień węgielny moralności?, tworząc jednocześnie, wraz z rodzącym się sumieniem i możliwością samooceny, najniższy poziom moralności?.
Dziecko często po ciągłych uwagach rodziców ?nie rób tego?, ?usiądź?, ?nie biegaj?, ?nie krzycz? będzie robiło to za każdym razem, kiedy będzie chciało zwrócić na siebie uwagę.
Często dzieci w tym wieku wdają się w bójki, próbują naśladować sztuki walk z bajek czy gier, co dla dorosłych jest zwykłym przejawem chuligaństwa i niewychowana. A to jest naturalne dla tej fazy, ponieważ szczególnie w tym okresie rozwija wyobraźnia (?) szczególną rolę w tej fazie badacz przypisuje zabawie i grą?. Dzieci, które pochodzą z patologicznych rodzin często są naznaczane przez innych etykietą, jaką wyrobili sobie ich rodzice. A więc dziecko z rodziny problemem alkoholowym często jest spostrzegane jako gorsze i wyzywane przez rówieśników od pijaków i brudasów, bo jest mniej zadbane. Często jest to wina dorosłych, ponieważ często swoim zachowaniem i opowieściami ?dostarczają dzieciom w tym wieku żywo przyswajany etos działania?. Często również słychać w przedszkolu jak są nazywane dzieci z nadwagą. A mianowicie od grubasów i tłuściochów. Dzieci gorzej ubrane od bidulów czy Rumunów. Dziecko, które zostaje tak naznaczone przez swoich rówieśników często staje się zamknięte w sobie i nie może się pogodzić ze swoją innością. Bardzo często ma to wpływ między rówieśnikami, samoocenę, czy akceptację samego siebie.

W tej fazie szczególni jak zauważył H.W. Maier, dziecko potrzebuje innych osób poza członkami rodziny ?dla eksperymentowania na rozmaitych typach zachowań i celów, poza sferą życia rodzinnego?.
Uważam, że to jak nasze dzieci traktują innych i czy potrafią akceptować ?inność? zależy głównie od nas dorosłych. My sami często naznaczamy osoby danym epitetem tylko, dlatego, że wyglądają inaczej od nas, mają problemy czy nawet dla tego, że mają mniejszy stan konta od nas. Nasze dzieci często, choć nie specjalnie słyszą rozmowy rodziców przenoszą to na swoje relacje z rówieśnikami, których negowaliśmy w rozmowie. To my powinniśmy budować w naszych dzieciach syndrom akceptacji. A, że w tej fazie możemy to zrobić przez naśladownictwo dzieci naszych zachowań i ról musimy dać im dobry przykład słowa i czynu. W tym okresie głównym ogniwem doświadczeń służącym rozwojowi tożsamości jest ?osobisty przykład dorosłych?.

?Analogia ucznia i rośliny ozdobnej.?

Pojęcie analogia według Słownika wyrazów obcych oznacza ?zgodność, odpowiedniość, podobieństwo pewnych cech między odmiennymi skądinąd przedmiotami; to odpowiednik, rzecz podobna?.
Pasją mojej mamy jest ogród. Spędza ona tam większość swojego czasu. Najwięcej jednak uwagi poświęca ona roślinom ozdobnym, upiększaniu i ulepszaniu go. Pamiętam jak kiedyś mama dostała od sąsiadki nasiona rośliny pnącej. Część tych nasion posadziła na żyznej ziemi w oświetlonym miejscu, część ziarenek posadziła w glinie, gdzie docierało bardzo mało światła. Niektóre nasionka były pokaleczone, ale moja mama posadziła je mając nadzieje, że one również wyrosną. Czy nie można porównać ucznia do tej ozdobnej roślinki?
Każde ziarnko tej rośliny było posadzone i skazane na inne warunki środowiska, tak samo każdy uczeń uczy się w innym środowisku rodzinnym i lokalnym. Każdy chciałby wyrosnąć na mądrego człowieka, niestety nie każdy ma na to warunki. Jedni rodzą się w inteligentnych rodzinach z dobrymi warunkami do rozwoju swoich zainteresowań i wzbogacaniu swojej wiedzy. Tych uczniów możemy porównać do tej rośliny posadzonej na żyznej glebie, codziennie podlewanej i mającej dobre oświetlenie. Roślina ta wyrosła bardzo pięknie, zdrowo z rozkwitniętymi kwiatami, które bardzo zadowoliły moją mamę. Tak samo ci uczniowie mając lepsze warunki wyrastają na ludzi inteligentnych, uzyskujących lepsze wyniki w nauce, a ich rodzice i nauczyciele są z nich bardzo dumni. Tak jak moja mama jest dumna ze swoich pnących kwiatów.
Natomiast ludzie, którzy rodzą się w rodzinach, w których nie są dopilnowani przez rodziców nie mają ciszy, mają dużo obowiązków nie wystarcza im czasu na naukę, to, chociaż bardzo chcą nie będą mieli tak dobrych wyników jak dzieci wychowujące się w sprzyjających warunkach. Oni są jak te rośliny zasadzone na glinie w zaciemnionym miejscu. Chociaż wyrastają z tych samych ziaren to nigdy nie będą tak piękne jak te pierwsze.
Rośliny, które moja mama sadziła z taką nadzieją, ponieważ miały skaleczone ziarenka wyrosły na słabe, marne, chociaż miały poświęcone najwięcej uwagi i troski mamy. Pomimo to były małe i słabe, ponieważ już od zalążka skazane były na niepowodzenie. Tak samo jest z dziećmi, które mają uwarunkowane genetycznie niepowodzenie w szkole. Te dzieci mogą mieć doskonałe warunki, ale genetycznie są mało inteligentne.
Czyż uczeń nie jest jak ta roślina ozdobna, jak to nasionko skazane z góry na dobre lub złe warunki.

?Analogia sytuacji nauczyciela do reżysera?

Analogią posługujemy się, aby ułatwić zrozumienie pewnych zjawisk, pojęć, postaw, czy zachowań. Dokonując porównań staramy się ukazać cechy danego przedmiotu, błędy lub zalety danej postaci, zawodu, zjawiska. W swojej pracy chciałbym przedstawić analogię nauczyciela do reżysera.
Na początek należy zadać sobie pytania: Jaki cel stawia sobie wychowawca przed rozpoczęciem swojej pracy? Czego wymaga od siebie, jako nauczyciela i czego będzie oczekiwał od swoich uczniów? Jak wyobraża sobie swoją pracę? Podobnych pytań można by przytaczać więcej, jednak faktem jest to, iż niezależnie od planów i zamierzeń, zawód nauczyciela jest najtrudniejszym i najbardziej złożonym z profesji. Decydującym argumentem potwierdzającym powyższą tezę jest fakt, że będzie on pracował z dziećmi, które są zwykle nieobliczalne i przede wszystkim nieprzewidywalne w swoim zachowaniu.
Reżyser rozpoczynając pracę nad nowym filmem, zaznajamia się najpierw ze scenariuszem, dokonuje poprawek, wprowadza własne zmiany ? tworzy wizję nowego, kinowego projektu. Kiedy plan zajęć jest już gotowy następuje rozdzielenie ról między aktorów i codzienne życie na planie filmowym zaczyna biec regularnym rytmem. Z chwilą, kiedy w szkolnych murach zabrzmi dźwięk szkolnego dzwonka, nauczyciel z planem lekcji, programami dydaktycznymi i wytycznymi z kuratorium rozpoczyna pracę z młodymi uczniami, którzy wręcz emanują chęcią nauki i zdobywania wiedzy. W młodszych klasach szkoły podstawowej sprawa jest zdecydowanie łatwiejsza. Dzieci bardzo chętnie poddają się kierownictwu, z radością wykonują jego polecenia, stosują się do jego wskazówek i uwag. Młodzi, niedojrzali i niedoświadczeni aktorzy widzą w reżyserze swojego mistrza i wzór godny naśladowania. Jest on dla nich niepodważalnym autorytetem, którego wiedza jest ogromna, doświadczenie zaskakujące i godne podziwu. W tym okresie bardzo ważna jest postawa wychowawcy, od niego bowiem zależy, czy dziecko będzie lubiło szkołę, czy będzie chciało się uczyć, czy też będzie to dla niego przykry obowiązek. Reżyser w odpowiedni sposób dobiera role dla określonych aktorów. Musi dopilnować, aby nie były one zbyt długie i skomplikowane, ponieważ początkujący aktor może mieć problemy z ich zrozumieniem i pamięciowym opanowaniem, co ostatecznie zniechęci go do dalszej pracy. Jeżeli natomiast tekst będzie zbyt prosty, to zdolniejszy aktor nie będzie miał możliwości zaprezentowania swoich zdolności i jego sceniczny rozwój także w pewien sposób zostanie ograniczony. Nauczyciel powinien dobrze obserwować swoich uczniów, znać ich dobre i złe strony, wiedzieć o ich planach, aspiracjach, a także o problemach i konfliktach, i całą tę wiedzę wykorzystywać powinien w swojej pracy. Jest zarówno pobłażliwy, jak i konsekwentny i wymagający, co pozytywnie wpływa na jego współpracę z uczniami. Sytuacja ulega zmianie, kiedy młodzież wchodzi w tzw. okres buntu przeciw wszystkim i wszystkiemu. Uporządkowanie i harmonijne życie na planie ulega drastycznym zmianom. W młodych aktorach do głosu dochodzą niepohamowane emocje, które obejmują władzę nad rozumem. Wielu wydaje się, że wiedzą już wszystko i nie potrzebują się już dalej uczyć. Twierdzą, ze sami osiągną sukces, bez pomocy i wskazówek reżysera. Inni, w mniej radykalny sposób próbują się ?usamodzielnić?. Sprawdzają, jak daleko sięga władza nauczyciela i zachęceni przez połowiczne sukcesy swoje i innych, decydują się na zerwanie ze szkołą. Mam tu na myśli młodych ludzi, którzy chcą za wszelką cenę się czymś wyróżniać i imponować. Niestety wybierają niewłaściwą ku temu drogę ? narkotyki, alkohol, sekty, czy grupy przestępcze. Początkowo są zafascynowani taką ?nowością?, jednak po pewnym czasie zdają sobie sprawę z błędu, jaki popełnili i próbują go naprawić. Dla niektórych, mimo pomocy nauczyciela, nie ma ratunku. Reżyser prosi, błaga, a nawet grozi, aby przekonać ?zbuntowanego? aktora do powrotu na plan filmowy. Często wzywa do szkoły rodziców, czy prosi o pomoc wyspecjalizowane placówki, aby wspólnie naprowadzić ucznia na właściwą drogę. Wielu potrafi wykorzystać daną im szansę powrotu. Niemiłe doświadczenia są dla nich pouczającym wspomnieniem. Niektórzy jednak, pomimo ogromu starań reżysera-nauczyciela, wybierają inną, ich zdaniem właściwą drogę; zrywają ze szkołą, nie mają wykształcenia, początkowo grają drobne, epizodyczne role, ale w niedługim czasie zasilają grono sfrustrowanych bezrobotnych.
Jak wynika z powyższej analogii, istnieje wiele podobieństw w pracy nauczyciela i reżysera. Zarówno dla jednego, jak i dla drugiego najważniejsze jest, aby nauczyć ucznia-aktora prawidłowo korzystać z nabytej wiedzy. Mimo odpowiednich fundamentów aktorstwo, czy szkolna kariera zależy w dużej mierze od młodego człowieka. Mimo zewnętrznych ingerencji on sam decyduje, czy będzie grał w podrzędnych teatralnych trupach, czy będzie dublerem lub drugoplanową postacią z tła, czy może będzie znanym na całym świecie gwiazdorem, grywającym u najlepszych i tylko z najlepszymi.

BIBLIOGRAFIA

1. Backus W.; Moc dla rodziców. Lublin 1994
2. Barnes R.; Nie jesteś moim tatusiem. W-wa 1994
3. Encyklopedia Popularna PWN Warszawa 1976
4. P. Hahne; Siła manipulacji. W-wa 1997
5. Kajzerow N. M.; Władza i autorytet. W-wa 1975
6. Kopaliński W.; Słownik wyrazów obcych. Warszawa 1994
7. Kossecki J.; Granice manipulacji.Warszawa 1984
8. Kozielecki J.; Jakie wzorce osobowe?. Nauka i przyszłość 1999/10
9. Maciaszkowa J. ; O współżyciu w rodzinie. Nasza księgarnia W-wa 1980
10. Maciaszkowa J. ;Rodzina ? środowisko wychowawcze, jego właściwości i uwarunkowania. W-wa 1981
11. Mała Encyklopedia Powszechna. PWN 1987
12. Mały słownik języka polskiego; PWN, W-wa 1969
13. Meighan R. ; Socjologia edukacji. Toruń 1993
14. Ochmański M.; Nadużywanie alkoholu przez ojców a sytuacja domowa i szkolna dzieci. Lublin 1993
15. Okoń W. ; Słownik pedagogiczny. W-wa 1984
16. Olechnicki K. , T. Załęcki; Słownik socjologiczny. Toruń 1999
17. Parnicka M.; Rodzinne i zawodowe role kobiet. Problemy rodziny 1999/2
18. Pilch T.; Elementarne pojęcie pedagogiki społecznej i pracy socjalnej. Warszawa 1998
19. Pitrasik L.; Bohater ostatniej dekady. Polityka 2000/52
20. Rybaczyńska I. ; Jak sobie radzić z małym dzieckiem. Nasza Księgarnia 1984
21. Słownik Języka Polskiego. Warszawa 1979
22. Smolski R., M.Smolski, Słownik encyklopedyczny edukacja obywatelska.Warszawa 1996
23. Stach R. ; Autorytet i przywództwo. W-wa 1975
24. Strożyński K. ; Ocenianie. Kielce Wyd. pedagogiczne ZNP 2000
25. W. Szewczuk; Encyklopedia psychologii. W-wa 1995
26. Witczak J. ; Kłopoty z miłością. IWZZ. W-wa 1984
27. Witkowski L. ; Rozwój i tożsamość w cyklu życia. Toruń 2000


SPIS TREŚCI

1. OCENA
??Inni?, ?nietypowi? ? znaczy gorsi. Ocena indywidualnych jednostek przez ................. s. 2
społeczeństwo w VII fazie rozwojowej.?

2. WŁADZA
?Nie jesteś moim rodzicem! Wpływ władzy rodziców przybranych na............................. s. 4
tożsamość dziecka w VI fazie rozwoju.?

3. AUTORYTET
?Czy guru sekty może być autorytetem? Autorytet dla człowieka w V fazie rozwoju.?... s. 6

4. RODZINA
?Rodzice, czy karierowicze? Wpływ stylu ich życia na kształtowanie tożsamości.......... .s .8
ich dziecka w II fazie rozwojowej.?

5. MANIPULACJA
?Zły dotyk boli przez całe życie! Manipulacja ucznia w VI fazie rozwoju ...................... s.11
człowieka.?

6. KONFLIKT
?Wewnętrzny konflikt pragnień i możliwości w ujęciu VIII fazy rozwoju........................ s.13
człowieka.?

7. PATOLOGIA
?Panie bocianie! Tylko nie tu! Przyszłość dziecka przychodzącego na świat................... s.15
w rodzinie patologicznej. I faza rozwojowa.?

8. NAZNACZENIE
?Nie jesteśmy gorsi! Wpływ naznaczenia na zachowanie dziecka III fazie....................... s.17
rozwojowej.?

9. ANALOGIA SYTUACJI UCZNIA
?Analogia ucznia i rośliny ozdobnej.?................................................................................ s.21

10. ANALOGIA SYTUACJI NAUCZYCIELA
?Analogia sytuacji nauczyciela do reżysera?...................................................................... s.22

11. BIBLIOGRAFIA.......................................................................................................... s.24


OCENA

??Inni?, ?nietypowi? ? znaczy gorsi. Ocena indywidualnych jednostek przez społeczeństwo w VII fazie rozwojowej.?

Ocena jest to ?wypowiedź o charakterze wartościującym, będąca wyrazem opinii - pozytywnej lub negatywnej - o przedmiocie oceny ( stanie rzeczy, osobie, zdarzeniu (...)". Uważam jednak, iż podana definicja oceny nie jest wyczerpująca. Bardziej odpowiada mi definicja R. Meighan: ?Ocenianie jest zjawiskiem powszechnym także poza szkołą, w życiu społecznym. Nieustannie zbieramy informacje o ludziach, miejscach, produktach, na temat strojów, zachowań i wartości innych ludzi (...) i wygłaszane o nich sądy? . Ocena innych jest istotnym czynnikiem, który wpływa na naszą samoocenę, ?(...) porażki mogą stanowić boleśnie odbierane doświadczenia, ciążące na samoocenie? . Czy ?inny?, ?nietypowy? znaczy gorszy? Czy oceniamy ludzi powierzchownie, zwracając uwagę tylko na wygląd? Myślę, że większość ludzi ocenia innych na podstawie ich odmienności ? czy to w ubiorze czy zachowaniu. W ocenie innych najczęściej kierujemy się stereotypami np. człowiek w okularach to z pewnością człowiek inteligentny, oczytany; a, z kolei człowiek z ogoloną głową to chuligan i potencjalny przestępca.
W pracy tej spróbuje zająć się problemem oceniania, występującego wśród ludzi będących w VII fazie rozwojowego cyklu życia. Dla wielu z nich przy zawieraniu znajomości ważny jest wygląd zewnętrzny drugiej osoby. Często z takiej obserwacji wyciągają pochopne wnioski, klasyfikując osobę, szufladkują, tym samym bardzo ją krzywdzą, gdyż nie dają się jej wypowiedzieć. Nie chcą poznać ich poglądów, obyczajów, kultury. Głównie ludzie starsi tak postrzegają tak postrzegają osoby młode, które nieco różnią się wyglądem od swoich rówieśników, co nie znaczy, że są od nich w jakiejkolwiek dziedzinie gorsi. Czerwona czupryna, kolczyk w nosie, spodnie w kratę i już mamy przed sobą dziwoląga. Dorośli oglądając się za taką osobą, często myślą jakie mają szczęście, że ich pociecha tak nie wygląda. Podejście do takich ludzi jest inne w małych miastach i inne w wielkich aglomeracjach. Aglomeracjach wielkich miastach widok trzynastolatka z irokezem na głowie i kolczykiem w wardze nie powinien wzbudzać sensacji. W małych miastach jest nieco inaczej. Jest się niemal natychmiast wytykany palcami. Człowiek z irokezem i kolczykiem w ?nieodpowiednim? miejscu może liczyć na natychmiastową reakcję, oczywiście negatywną. Od razu otrzymuje epitety typu: chuligan, złodziej, narkoman, nieuk, itp. Ale czy mamy prawo do tak surowego oceniania bliźniego? Często nie dajemy takiemu człowiekowi możliwości zaprezentowania swojego zdania.
?W trakcie największego zamętu rozwojowego młody człowiek wielokrotnie woli raczej być niczym i to zupełnie, niż być pełną sprzeczności wiązką fragmentów tożsamości nieakceptowanych przez siebie. W takiej sytuacji często przyjęcie tożsamości negatywnej może wydawać się lepsze niż nieposiadanie żadnej.? Z doświadczenia wiem, że fryzura, czy ubiór nie jest wizytówką z napisem ?iloraz inteligencji równy zeru?. Wielu ?dziwaków? to bardzo dobrzy uczniowie, studenci, czy pracownicy, którzy w przyszłości na pewno nie będą zakałą społeczeństwa, a to, że ubierają się zgodnie ze stylem np. słuchanej muzyki wcale nie musi przekreślać ich przyszłości. ?Problem negacji ludzkiej ma, zatem implikacje o dużych konsekwencjach dla przetrwania grup, jak też dla rozwoju psychospołecznego każdej jednostki; jeśli całkowicie zakazać negacji (innych ? L.W.) łatwo może pojawić się negacja lub odrzucenie własnego ?ja??. W społeczeństwie istnieje domena uogólniania. ?Erikson również uważał, że od zawsze w społeczeństwie funkcjonują tradycyjne obrazy (np. Cygan) dający odpychający repertuar negatywnych wartości, którym muszą stawić czoła wszyscy wykorzenieni czy też społecznie relegowani ? przeciwstawiający się temu ze wszystkich sił, czy też popadający ostatecznie w podległość takim ocenom?. Wdarła się ona również w ocenę innych ludzi. Bo przecież wystarczy zobaczyć na ulicy chłopaka i już mamy gotowy opis ?ofiary?. Przecież wiadomo, że ci, którzy chodzą na mecze i rozrabiają noszą właśnie takie szaliki ? atrybuty chuligaństwa. Ludzi takich obchodzimy wielkim łukiem nie zdając obie sprawy z konsekwencji, jakie może przynieść nieakceptowanie odmienności. Później już tylko narzekamy.
Kolejny przykład to ogolona głowa. Pierwsza myśl ? oczywiście skin, innymi słowy faszysta, który tylko czeka, aby móc zabić. Widzimy w nim osobę dewastującą kościoły i cmentarze. To osiłek, którego najlepiej byłoby za łysinę zamknąć w więzieniu i ograniczyć wszelkie prawa. Ale przecież brak włosów nie jest powodem braku rozumu, lecz ludzie nie chcą się o tym często przekonać.
Jednym z gorszych etapów oceniania jest ocenianie dzieci przez pryzmat ich rodziców. Syn alkoholika, na pewno nadużywa trunków, syn kryminalisty to potencjalny przestępca, który wkrótce dołączy do ojca, odsiadującego wyrok. Córka rozwiedzionej matki to w przyszłości zła żona i matka, itp. Przy ocenianiu brane są również aspekty polityczne. Dziecko ?lewicowca? to na pewno osoba z wpojonymi zasadami nienawiści, zawziętości i innymi prezentującymi miniony ustrój polityczny.
Jakże często doznajemy szoku, gdy słyszymy, że ten, czy tamten dopuścił się czegoś ?takiego?, a przecież był to człowiek z tak zwanej dobrej rodziny. Ułożony, uczynny, po prostu ?normalny?. Czy nie powinniśmy się wtedy zastanowić nad ocenianiem innych? Jeżeli nawet mamy chwilę namysłu, to i tak przy najbliższym kontakcie z ?innymi?, ?nietypowymi? powracamy do swoich kryteriów oceniania. Dlaczego jesteśmy zamknięci na wszelkie postawy oryginalności? Być może boimy się konfrontacji, bo zawsze może się okazać, że w czymś jesteśmy gorsi. ?Oto, bowiem Marcin Luter jako

Dodaj swoją odpowiedź