Opis przeżyć wewnętrznych Marcina Borowicza po wyjeździe biruty - "Syzyfowe prace" S. Żeromski

Był ciepły wrześniowy dzień. Siedząc na uroczystej kawie nie mogłem już wytrzymać. Pożegnałem się szybko ze wszystkimi i wybiegłem na ulicę w stronę domu „Biruty”. Serce łopotało mi jak ptak, gdy tylko pomyślałem, że ujrzę moją Anię obok siebie. Biegłem tak prędko na ile pozwalały mi nogi. - Teraz w prawo czy w lewo? Chyba w lewo. Tak, na pewno, pamiętam to miejsce. Prosto, na pewno prosto. A na tym skrzyżowaniu, jak? – myślałem przez całą drogę. Ręce mi zwilgotniały z przejęcia. Śniłem o niej każdej nocy. Budziłem się przez nią. Myślałem o niej. Teraz moje serce chciało wyskoczyć z piersi i popędzić do Ani. Wyznać jej wszystko, co czuje.

Już byłem blisko. Widziałem jej okna, jej firanki. Wbiegłem do bramy i ujrzałem brudna, starą kobietę. Dowiedziałem się od niej, że „mój sens życia” wyjechał do Rosji i raczej nie wróci. Wtedy poczułem bolesne ukłucie w sercu. Z piersi wyrywał się szloch. Wyszedłem z bramy i z tęsknoty spojrzałem w jej okno. Teraz dopiero dojrzałem pustkę za jej oknem taką sama, jaką poczułem w sercu. Moją dusze opanowała „boleść tak głęboka, jakbym trzymał na wargach rękawiczkę lub wstążkę wyjęta z trumny”. Czułem, że utraciłem bardzo ważną część siebie. Ogarnęła mnie czarna rozpacz, czarna jak węgiel. Żal i smutek zżerał mnie od środka. Powoli i boleśnie umierałem wewnętrznie. Postanowiłem sobie: będę żył nadzieją, że kiedyś ją zobaczę, ale na myśl przychodziło tylko jedno pytanie: dlaczego? Dlaczego akurat mnie musiało to spotkać? Dlaczego to akurat ona musiała wyjechać? Dlaczego musiała mnie zostawić? Dlaczego…

Dodaj swoją odpowiedź
Język polski

Opis przeżyć wewnętrznych Marcina Borowicza po wyjeździe biruty - "Syzyfowe prace" S. Żeromski

Był ciepły wrześniowy dzień. Siedząc na uroczystej kawie nie mogłem już wytrzymać. Pożegnałem się szybko ze wszystkimi i wybiegłem na ulicę w stronę domu „Biruty”. Serce łopotało mi jak ptak, gdy tylko pomyślałem, że ujrzę mo...