Kochanowski był optymistą, czy też pesymistą? Odwołaj się do jego filozofii w utworach.

Zarówno w szczęściu, jak i w nieszczęściu trzeba zachowywać spokój… Tę filozofię praktycznej sztuki życia głosili Stoicy. Kierował się nią również Jan Kochanowski. Ale czy na pewno można go nazwać optymistą? Czy zawsze postępował zgodnie ze „swoją” filozofią? A może pewne zdarzenie w jego życiu, stworzyło z niego już na zawsze pesymistę? Na podstawie kilku wybranych utworów Kochanowskiego postaram się odpowiedzieć na te pytania.
Fraszki Jana z Czarnolasu, to utwory żartobliwe, satyryczne o zróżnicowanych tematach czasami zawierające uszczypliwe uwagi i ironiczne refleksje. Autor ukazuje, że w życiu czekają na nas różne chwile – dobre i złe – niezależnie od tego, co nas spotka nie możemy się poddawać skrajnym emocją lecz zachować spokój ducha. Życie we fraszkach (dzięki tej filozofii) jest sielankowe. Na przykład w utworze „O żywocie ludzkim” podmiot liryczny ukazuje przemijalność żywota i spraw ludzkich: „Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława, wszystko to minie jako polna trawa”. Nieważne, czy jesteśmy biedni, czy też bogaci, mamy pamiętać o Horacjańskim Carpe Diem – CHWYTAJ DZIEŃ, CHWYTAJ CHWILĘ.
Kochanowski nie tylko we fraszkach ukazuje swą postawę stoicką ale pozostaje jej wierny również w pieśniach. „Nie porzucaj nadzieje, jakoć się kolwiek dzieje: bo nie już słońce ostatnie zachodzi, a po złej chwili piękny dzień przychodzi”. Ten fragment Pieśni IX (ks.Wtóre) jest kolejnym apelem do człowieka, aby wobec przeróżnych pomysłów fortuny zachował spokój. Autor w pieśniach próbuje odpowiedzieć na pytanie zadawane przez największych filozofów – jak żyć, aby być szczęśliwym?
Życie szczęśliwe, w spokoju, zdrowiu i radości – to życie Jana Kochanowskiego. We fraszce „Na dom w Czarnolesie” nie prosił Boga o „pałace marmurowe”, a o zdrowie, spokój, radość… Jak już wspomniałam, w pieśniach i fraszkach koncentrował się na człowieku i jego potrzebach, przedstawiał radość życia. Jednak jego wszystkie idee legły w gruzach w obliczu tragedii, którą była śmierć jego 2,5 rocznej córki Orszulki. Mimo tego, iż w swych utworach pisał, że nikt nie wie co przyniesie dla niego jutro, jak np. w Pieśni III (ks. II) „Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko; miej na poślednie koła pilne oko: bo to niestała pani z przyrodzenia, często więc rada sprawy swe odmienia”, śmierć córki była dla niego wielką niesprawiedliwością i szokiem. To przykre zdarzenie rozpoczęło cykl XIX Trenów napisanych przez zrozpaczonego Kochanowskiego. Wiele osób uważa, iż jego treny to nie tylko dramat i załamanie ojca, a również zwątpienie i klęska filozofa. Ja jestem innego zdania. W trenach możemy doszukać się żalu do okrutności śmierci, rozpaczy nad pustką (np. Tren VIII „Pełno nas, a jakoby nikogo nie było”), ale nigdy nie dojrzymy tam buntu wobec Boga. Co najwyżej w Trenie XI, gdy runęła wiara w cnotę, pobożność i dobroć możemy posądzać Kochanowskiego o bluźnierstwo i zwątpienie w sprawiedliwość boską, gdy pisze: “Kogo kiedy pobożność jego ratowała?”. W Trenie XIX – ostatnim – Jan otrzymuje pocieszenie od zmarłej matki, która odwiedza go we śnie z Orszulą na ręku i oznajmia, że jego dziecko dzięki swej śmierci uniknęło namiętności i cierpień życia oraz zyskało wieczny duchowy spokój. Zdanie wypowiedziane przez matkę: „…jeden jest Pan smutku i nagrody” zaszczepia ponownie w Kochanowskim siłę i chęć do działania.
Uważam, że teraz mogę śmiało odpowiedzieć na pytania postawione na początku pracy. Sądzę, iż Jan Kochanowski w 100% reprezentował postawę stoicką. Nawet w obliczu dramatu, jaki go spotkał zachował spokój ducha i szukał uzasadnienia dla tego, co go spotkało. Uginając się pod surowymi zrządzeniami Boga pragnął ocalić godność i niewzruszoną wiarę. Kochanowski nie zważając na przeszkody Fortuny, zawsze był optymistą. W swoich utworach ukazywał wielki optymizm, zawarł w nich przemyślenia i refleksje. Poeta zaleca radość płynąca z życia i cierpliwość.

Dodaj swoją odpowiedź