Mój światopogląd (esej)

Karolina Żarkowska
Mój światopogląd
Mówiąc o tym jak spostrzegam otaczającą mnie rzeczywistość pragnę zacząć od mojej definicji słowa światopogląd. Bo czym on jest? Według mnie sposób widzenia świata, który mogę porównać do okularów, za pomocą których patrzymy na wszystko, co nas otacza i jak to rozumiemy. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad sensem życia lub wiary czy sposobem waszego bytu?
Wychowuję się w rodzinie pełnej miłości oraz wsparcia i od najmłodszych lat mojego istnienia przekazywane mi są cechy, jak to szumnie nazwę, wartościowego człowieka. Co do mojej wiary, jeśli miałabym się ściśle określić to mogę się nazwać katolikiem – agnostykiem. Otóż nie jestem pewna istnienia Boga, ale jeśli on naprawdę to wybrałam najbardziej interesowne wyjście: jestem jednym z jego wyznawców, więc w przypadku gdyby stwórca istniał nie minęłaby mnie nagroda natomiast, jeżeli go nie ma, to nic nie tracę. Jednakże chciałam podkreślić, że nie jestem do końca przekonana o tym, co tu powiedziałam, ponieważ dopiero rozwijam się jako młody człowiek i bardzo możliwe, że w przyszłości moja wiara stanie się niezłomna i bezgraniczna i (co bezpośrednio się z tym wiąże) będę pewna obecności Pana. Odczuwam potrzebę zadania sobie pytania: Czy jestem w stanie uwierzyć w istnienie stwórcy bez odczucia jego obecności na samej sobie ? Myślę, że można mnie opisać jako osobę odzwierciedlającą współczesnego niewiernego Tomasza, który nie uwierzył, aż nie włożył palca w miejsce gdzie były wbite gwoździe a ręki do boku ukrzyżowanego. Gdybym jednak była pewna obecności Ojca (ale nie jestem), powinnam powiedzieć (tu umieszczam cytat z pewnego forum internetowego, który idealnie pasuje do stanu mojej wiary), „ Nie można Cię zmysłowo doświadczyć Boże ale rozum mi mówi, że Jesteś. Nie wiem Boże, że jesteś, ale tak podejrzewam”. Teraz z logicznego punktu widzenia, czy jeśli Jahwe by istniał, to pozwoliłby na te wszystkie krzywdy dziejące się na świecie ? Jako przykład podam holocaust, który miał miejsce podczas II Wojny Światowej. (Słowo holocaust jest synonimem pojęcia Szoa, które oznacza zagładę.) Holocaust był bezprecedensową próbą zlikwidowania całego narodu przy użyciu metod przemysłowych, która nigdy, powtarzam, nigdy wcześniej ani później nie została przeprowadzona w takiej skali. Miliony istnień ludzkich zniknęło wtedy z powierzchni Ziemi ! Pytam się więc : Dlaczego nasz jakże wszechmogący, miłosierny i przebaczający Stworzyciel mógł pozwolić na taką tragedię ? Czy chciał pokazać nam jacy potrafimy być okrutni ? Dlaczego przekonanie nas o tym wymagało tylu trupów ? Nie mogę tego pojąć a brak reakcji Przedwiecznego na nasze cierpienie sprawia, że wątpię w jego istnienie.
Następną kwestią, jaką chcę poruszyć jest zdanie, jakie posiadam na temat czekającej mnie przyszłości. Dlaczego decyzję o niej podejmują w większości przypadków moi rodzice ? Wiem, że z pewnością pragną dobra swojego dziecka tudzież żebym wyrosła na takiego człowieka, jakiego chcieliby ukształtować i rozumiem to, ponieważ, mimo iż w większości przypadków ingerowanie taty i mamy w moje życie doprowadza mnie do szału, nie uważam, żeby miało mi to wyjść na złe. Jestem człowiekiem z natury ekscentrycznym i upartym, więc lubię, gdy coś idzie po mojej myśli, ale mam także świadomość, że większość podejmowanych przeze mnie działań jest zła. Weźmy przykład, przez który spróbuję udowodnić ogromną rolę zakazów i nakazów dawanych nam przez rodziców. Dwóch nastolatków postanowiło doświadczyć uczucia ekstazy po amfetaminie. Oboje zażyli narkotyku i już po chwili osiągnęli upragniony stan. Gdy jeden z nich wrócił do swojego domu rodzice zauważyli, że coś jest z nim nie tak. W końcu się przyznał a rodzice wytłumaczyli mu jak szybko można się od takich rzeczy uzależnić i wyniszczyć swój organizm. Drugi zaś w domu nie zastał nikogo a gdy jego rodzice wrócili-on już spał i guzik ich obchodziło, co działo się z ich latoroślą. Nikt nawet nie zajrzał do jego pokoju, aby sprawdzić czy jest w domu. Który z tych młodych ludzi zrozumie, że źle postąpił ? Tylko ten, którego rodzice wykazali zainteresowanie problemami dziecka i chęcią pomocy w ich rozwiązaniu. Drugi natomiast nie otrzymując nagany może powtórzyć swój czyn nawet wiele razy, co może ( ale nie musi), doprowadzić do uzależnienia i problemów w przyszłości. Z takich właśnie powodów wolę poznać zdanie rodziców w każdej sprawie, która mnie dotyczy i nie nadużywać ich wyrozumiałości. Z własną przyszłością wiążę wielkie plany i ambicję. W najbliższym czasie pragnę skończyć szkołę średnią i zdać maturę z dobrymi wynikami. Jeszcze nie wiem jakie przedmioty chcę zdawać jako dodatkowe. Studiami, jakie wybrałam jest AM, (czyt. Akademia Muzyczna), w Szczecinie bądź we Wrocławiu. Chociaż przyszłość jest dla mnie tak ważna, znam większą wartość, którą powinnam zdobyć w życiu. Osobę, która będzie mnie kochała bez względu na to, czy będę młoda i piękna, czy zestarzeję się i pomarszczę. Moim nieskromnym zdaniem najważniejsza jest w życiu miłość, której z każdym dniem jestem coraz bliżej. Tak jak w tekście mojej ulubionej piosenki, której fragmenty za chwilę zacytuję, pragnę poznać osobę, która będzie mnie kochała za nic, ponieważ kocha się tak po prostu. Kuba Badach wraz z zespołem „Poluzjanci” w jednym ze swoich utworów, któremu nadali tytuł ”za darmo” mówią o bezinteresownej miłości.
„Cały czas to słyszę, Że ktoś kogoś kocha (…)
Ten za czarne oczy
Inny za kształt nosa
Za co kochasz? Za twój uśmiech
Albo za udany seks
Taki świat, tak to znam, że zawsze coś tu za coś jest
I w tym rzecz, że w miłości "coś za coś" wkrada się (…)”
Piosenki Poluzjantów są, moim zdaniem, jednymi z najmądrzejszych w obecnych czasach, kiedy teksty innych artystów są „puste”, bez jakiegokolwiek sensownego przekazu, drętwe… Bez najmniejszego problemu znalazłabym wiele innych określeń na temat współczesnej muzyki, ale to tylko moje skromne zdanie i nie o tym miałam teraz mówić. Pragnę zwrócić waszą uwagę na tekst tej jednej piosenki, której fragment przed momentem przytoczyłam. Czyż nie przedstawia ona idealnego obrazu dzisiejszej miłości, kiedy kocha się za cos ? Ludzie są przekonani, że do wszystkiego trzeba mieć powód z kochaniem włącznie. To smutne, ale takie są dzisiejsze realia. Wydaje mi się jakby cały świat kręcił się wokół wymiany- coś za coś (och…). Ja jednak mam cichą nadzieję, że są jeszcze ludzie, którzy potrafiliby pokochać za to, że ktoś po prostu jest bez konieczności wykazywania się czymkolwiek zarówno z jednej jak i z drugiej strony. W czasach, w których przyszło nam żyć często dochodzi do łamania dziewiątego przykazania dekalogu: „Nie pożądaj żony bliźniego swego”. Zdradę małżonków (i nie tylko ich, ale także ludzi żyjących na „kocią łapę”), można zauważyć na każdym kroku. W ich związek wkradnie się rutyna, przestaną czuć do siebie popęd, poznają kogoś, kto ich pocieszy, zaczną się od siebie oddalać… I bach ! Wystarczy kilka minut zwątpienia a osoba związana z drugą może wylądować „w łóżku” trzeciej. Perspektywa współczesnych związków i zdrad w nich występujących mnie przeraża. Stanisław Jerzy Lec powiedział kiedyś: „Bądźmy ludźmi choćby tak długo, póki nauka nie odkryje, że jesteśmy czym innym.” Więc zachowajmy człowieczeństwo !
Kończąc moje krótkie rozważania dochodzę do wniosku, że oczywiście nie każdy może się ze mną zgadzać w niektórych kwestiach, ponieważ wszyscy są indywidualnością, która ma własne poglądy na świat, który byłby nudny gdyby każdy myślał tak samo. Mam wiele różnych poglądów na poszczególne sprawy i sytuacje, ponieważ nie wykształciłam ich jeszcze ostatecznie. Niektórzy mogą powiedzieć, że jestem niedojrzała, ale ja mogę się im zrewanżować ciętą ripostą poprzez zacytowanie słów A. Schopenhauer: „Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli.”.

Dodaj swoją odpowiedź
Język polski

Mój światopogląd (esej)

Karolina Żarkowska
Mój światopogląd
Mówiąc o tym jak spostrzegam otaczającą mnie rzeczywistość pragnę zacząć od mojej definicji słowa światopogląd. Bo czym on jest? Według mnie sposób widzenia świata, który mogę porówn...