Opis wojen punickich i historia rzymu i wojna pod Zamą oraz przyczyny wojen punickuch

4. Historia Rzymu zna trzy krwawe wojny punickie, czyli wojny z potężną Kartaginą – kolonia fenicką, która zdołała sobie podporządkować inne miasta fenickie na wybrzeżu afrykańskim. Wkrótce jej ekspansja objęła również Sycylię, co nie spodobało się Rzymianom. Konflikt gotowy!
Przebieg wojen z Kartaginą jest zagmatwany, a przytoczenie całości zajęłoby sporo miejsca, więc ograniczmy się do telegraficznego skrótu:
I wojna punicka 264 – 241 p.n.e.• (nieprzypadkowo te daty pokrywają się z latami włączenia do państwa Sycylii, Sardynii i Korsyki – pierwszych prowincji przyszłego imperium!)
Należy wspomnieć, iż Rzym przed rozpoczęciem walk z Punijczykami nie posiadał wcale floty wojennej (!).W czasie wojny czterokrotnie tracili wszystkie okręty, jednak trud się opłacił – Kartagina musiała przyjąć pokój na niekorzystnych, hańbiących warunkach.
II wojna punicka 218 – 202 p.n.e., to okres walk jednego z• najsłynniejszych wodzów wszechczasów – Hannibala (którego zdjęcie zostało umieszczone poniżej) z potęgą rzymską. Wódz kartagiński, nie dysponując wystarczającą liczebnością wojsk, a zwłaszcza floty, zdecydował się na długą i uciążliwą podróż przez Hiszpanię, Pireneje, Alpy, tak aby zaskoczyć wroga. Po dojściu na tereny Italii Hannibal dysponował 20000 piechoty i 6000 jazdy, a także uzupełnieniem składającym się barbarzyńców zamieszkujących północne obszary półwyspu, było to jednak za mało, aby pokonać Rzym. Najprawdopodobniej ten sławetny strateg liczył na zdradę sojuszników wroga i przejście na jego stronę. Jak się później okazało, przeliczył się w swoich kalkulacjach...
Pomimo, że w pierwszej fazie Punijczycy odnosili liczne zwycięstwa – trzy dotkliwe klęski Rzymian: pod Trebbią (218 p.n.e.), nad jeziorem Trazymeńskim (217 p.n.e.) oraz pod Kannami (216 p.n.e.), bilans walk II wojny punickiej przedstawił prawdziwego zwycięzcę.
Rzymianie prowadząc odtąd rozważną taktykę, postanowili uderzyć samą Kartaginę. Hannibal był zmuszony zawrócić do ojczyzny. W 202 p.n.e. doszło do decydującej bitwy pod Zamą, gdzie armia imperium dowodzona przez Publiusza Korneliusza Scypio (zwanego odtąd „Afrykańskim”), rozgromiła Kartagińczyków. Kolejny niekorzystny traktat pokojowy oddawał w ręce Rzymian kartagińskie posiadłości w Hiszpanii oraz całą flotę wojenną. Punijczycy zostali zobowiązani do zapłacenia olbrzymiej kontrybucji. **

A oto rozważania historyka greckiego Polibiusza (ok.200 – 111 p.n.e.) na temat sukcesu Rzymu w walkach z Kartaginą:

„Dlaczego więc zwyciężają Rzymianie i co doprowadza do porażek tych, co stosują falangę? Otóż wojna nie ma ustalonych sposobności i terenów bitwy. Jest przecież rzeczą powszechnie znaną, że falanga potrzebuje terenu równego i otwartego, a przy tym wolnego od wszelkich przeszkód w rodzaju rowów, urwisk, wąwozów, pagórków, czy koryt rzecznych; bo wszystko to wystarczy, by stanowić przeszkodę dla tego rodzaju szyku bojowego i zupełnie go zdezorganizować [...]
Nie potrzebujemy bowiem uzasadniać tych naszych wywodów słowami. O ich słuszności świadczą same fakty. Rzymianie mianowicie, nie ustawiają szyku równo naprzeciw nieprzyjaciela i nie idą z całą armią na spotkanie z frontem falangi, lecz część oddziałów trzymają z boku w rezerwie, część idzie na starcie z wrogiem. Skutek jest taki, że falanga czy odeprze stawiających jej opór, czy sama musi przed nimi ustąpić, traci istotny swój walor. Bo czy posuwa się naprzód nacierając na ustępujących czy sama ucieka przed napierającymi, odrywa się od reszty swych wojsk, a gdy to nastąpi rezerwa nieprzyjacielska uzyskuje wolną przestrzeń, którą właśnie zajmowała falanga i sposobność do tego, by uderzyć na nią już nie od frontu, lecz zaatakować ją z boku lub z tyłu. [...] Żołnierz rzymski jak raz wystąpi w uzbrojeniu z walki, jednako jest przygotowany na każdą ewentualność, na każdy teren i każde spotkanie z nieprzyjacielem. Gotów jest zawsze i w tym samym stopniu bić się, gdy trzeba czy to występując wspólnie ze swą armią, czy z jej częściami, oddziałami, czy indywidualnie. I jak zdolność bojowa w walce według pewnych jednostek ma tu duże zalety, tak też ostateczne wyniki odpowiadają o wiele pewniej zamierzeniom Rzymian niż zamierzeniom innych.”

III wojna• punicka była „gwoździem do trumny” niepodległej Kartaginy. Pomimo, że po II wojnie punickiej zagrożenie ze strony zamorskich sąsiadów już nie istniało, ludność Italii obawiała się możliwości odbudowy przez Kartaginę swojej potęgi i kolejnej inwazji. W 149 p.n.e. armia rzymska wylądowała na brzegu Afryki. Wkrótce rozpoczęło się oblężenie miasta i pomimo heroicznej obrony w 146 p.n.e. stolica dawnego rozległego państwa została zdobyta. Obrońcy zostali sprzedani do niewoli lub straceni, a na ziemiach punickich powstała nowa prowincja rzymska.

Bezwzględne rozprawienie się z Kartaginą otworzyło drzwi do dalszych podbojów. Stanowiło równocześnie narodziny jednego z największych i najpotężniejszych imperiów jakie istniały na Ziemi.

BITWA POD ZAMĄ .

i kiedy tam wódz lak przemawiał właśnie do Kartagińczyków, a dowódcy odnośnych narodowości do swoich ludzi, przeważnie przez tłumaczy wśród pomieszanych z sobą obcokrajowców, po strome Rzymian zagrały trąbki i rogi i taki podniesiono okrzyk, wojenny, że słonie zwróciły się przeciw swoim szeregom, głównie na lewe skrzydło, na Maurów i Numidów. Łatwo więc Masynissa tak przerażonym dodał jeszcze strachu i z tej strony pozbawił szyki nieprzyjacielskie pomocy, jaką była jazda.
Kilka nie przestraszonych bestii popędziło jednak na przeciwnika. Te siały wielkie zniszczenie w szeregach welitów, ale i same dużo odnosiły ran. Odskakujący bowiem do manipułów welici. kiedy zrobili słoniom przejście, by sami nie zostali stratowani, włóczniami z obu stron ciskali w wystawione są ciosy oba boki słoni, a przedchorągiewni także nie przestawali razić ich oszczepami, aż wreszcie i one sypiącymi się na nie pociskami ze wszystkich stron zostały odpędzone od Rzymian na prawe skrzydło, na konnicę samych Kartagińczyków, i zmusiły ją do ucieczki. Leliusz widząc wśród przeciwnika zamieszanie i przerażenie dodał mu jeszcze strachu.
34. Punicka linia bojowa została więc po obu stronach pozbawiona konnicy, gdy do walki przystąpiła piechota, nie dorównująca już przeciwnikowi ani dobrym nastrojem, ani siłami.
Do tego dochodziły rzeczy w opowiadaniu małe, ale wielkiej wagi w akcji. Po stronie rzymskiej zgodny okrzyk wojenny, i przez to potężniejszy i straszniejszy, u tamtych niezgrane z sobą glosy wielu narodowości różnojęzycznych. Walka Rzymian była stateczna dzięki sile ludzi i wadze nacierającej na nieprzyjaciela broni, z drugiej strony raczej bieganina i dużo ruchu niż siły. Toteż Rzymianie od razu, za pierwszym uderzeniem, ruszyli z miejsca linię przeciwnika. Następnie tak cofających się popychali bokiem i guzami na tarczach, nabrali kroku i na znacznej przestrzeni szli naprzód jakby nie było żadnego oporu- Przy tym dalsze szeregi szły tuż za pierwszymi, skoro raz poczuły, że linię przeciwnika ruszono z miejsca, co samo przez się dawało także dużo siły do spychania Wroga z pozycji. Natomiast po stronie przeciwnika drugie szeregi linii bojowej, Afrowie i Kartagińczycy, do tego stopnia nie wspierały cofających się wojsk pomocniczych, że nawet przeciwnie: żeby nieprzyjaciel bijąc pierwszą linię nie doszedł do nich, gdyby się zawzięcie opierali, zaczęli się cofać. Wobec tego pomocnicze wojska nagle podały tyły obracając się frontem do Swoich i częścią chroniąc się do drugiej linii, częścią bijąc nawet tych, którzy ich me chcieli przyjąć, za to, że przed chwilą ich nie wsparli, a teraz odpychali, l już prawie dwie bitwy naraz się wytworzyły, skoro Kartagińczycy musieli walczyć jednocześnie z nieprzyjacielem i ze swoimi, l tak tych ludzi, przerażonych i zagniewanych, nie przyjęli do swej linii, lecz zagęścili szeregi i zepchnęli ich poza pole walki, na skrzydła i wolną po bokach przestrzeń, nie chcąc czystych i nienaruszonych szeregów mieszać z żołnierzem zalękłym z powodu rozbicia i ran.
Zresztą miejsce, gdzie przed chwilą stalą linia wojsk pomocniczych, zapełniło się takimi kupami ludzi i broni, że przejście przez nie było niemal trudniejsze niż przez zwartego nieprzyjaciela. Idący na froncie hastaci napierając na przeciwnika brnęli przez trupy i broń, i kałuże krwi, którędy kto mógł, przez co w ich chorągwiach i szeregach nastąpiło zamieszanie. Zaczęły także falować już nawet znaki pryncypów widzących przed sobą powyginaną linię. Spostrzegł to Scypion. Kazał szybko trąbić na zatrzymanie się hastatów w miejscu. Rannych wycofał na tyły, a pryncypów i triariuszów wprowadził do walki na skrzydłach, żeby walczącym w środku bastatom dać więcej bezpieczeństwa i siły.
W ten sposób na nowo zawiązała się świeża bitwa. Dotarto przecież do właściwego wroga, równego Rzymianom rodzajem broni, zaprawą w wojaczce, sławą czynów, wielkością nadziei albo grożącego niebezpieczeństwa. Ale Rzymianin górował nad przeciwnikiem liczbą i duchem, jako że przepędził już konnicę, przepędził słonie, odparł pierwszą linię i teraz nacierał na drugą. .
35. W sam czas powrócili Leliusz i Masynissa, którzy na pewną odległość ścigali przepędzoną konnicę wroga, i obecnie wpadli na tyły linii nieprzyjacielskiej. Ten atak konnicy dopiero przeraził przeciwnika. Wielu otoczono i wybito na miejscu. Wielu rozproszyło się w ucieczce po otwartej w koło równinie ginąc tam jednak wszędzie, ponieważ konnica panowała nad całą okolicą.
Kartagińczyków i ich sprzymierzeńców zginęło tego dnia ponad dwadzieścia tysięcy. Prawie taką samą liczbę wzięto do niewoli. Zdobyto sto trzydzieści dwa znaki wojskowe i jedenaście słoni. Po stronie zwycięzców padło
do tysiąca pięciuset ludzi.


Przyczyny III wojny punickiej
Oficjalną przyczyną III wojny punickiej było starcie Kartagińczyków z królem numidyjskim Masynissą. Rzymianie uznali to za naruszenie traktatu pokojowego z 201r. Lecz Rzym, w którym rządził Marek Porcjusz Kato ostateczne rozprawienie z Kartaginą, która politycznie i militarnie już nic nie znaczyła ale nastąpił tam wspaniały rozkwit handlu, gospodarki (głownie sadownictwa i uprawy winnej latorośli). Katon demonstrował w senacie figi z sadów kartagińskich jako dowód żywotności nieprzyjaciela a każde swe przemówienie kończył słynnym: Centrum censeo Carthaginem esse delendam (poza tym sądzę, że Kartagina powinna być zniszczona).

Przyczyny II wojny punickiej
Hannibal dążył do rozszerzenia posiadłości kartagińskich w Hiszpanii. Wykorzystał on fakt, że plemiona Celtów zaatakowały Rzym, po to aby przekroczyć Rzekę Jukar i zaatakować Sagunt w 219r. Po długim oblężeniu zdobył i zniszczył Sagunt, któremu Rzymianie nie udzielili pomocy. Wojna została podjęta przez Rzym w 218r. Tak właśnie rozpoczęła się II wojna punicka.

Przyczyny I wojny punickiej
"Bezpośrednim powodem do wojny stało się udzielenie przez Rzym pomocy Mamerytom, którzy opanowali Messanę, narażając się na konflikt z Hieronem II, władcą Syrakuz."1 W sprawę Messany zaangażowani byli również Kartagińczycy. W chwili rozpoczęcia wojny Kartagina miała armię zawodową (głównie z powodu małej liczby ludności, konieczność płacenia żołdu), wytrawnych żeglarzy, stałe dowództwo oraz przepastny skarbiec. Rzym natomiast miał konsulów wybieranych co roku oraz olbrzymią narodową armię, która dobrze sprawdzała się na lądzie, lecz ich umiejętności morskie (zresztą jak i cała flota) pozostawiały wiele do życzenia.

Dodaj swoją odpowiedź