Bohater romantyczny – zwycięzca czy moralny przegrany - rozważania w oparciu o bohaterów literackich.

Bohater romantyczny – zwycięzca czy moralny przegrany? Swoje rozważania na ten temat postanowiłam oprzeć o charakterystyki postaci stworzonych przez dwóch najwybitniejszych przedstawicieli romantyzmu polskiego – Adama Mickiewicza i Juliusz Słowackiego.

Poeci tej epoki wykreowali nowy typ bohatera, który posiadał wielką indywidualność i bogatą psychikę. Targały nim różnorakie uczucia – miłość, nienawiść, cierpienie i rozpacz. Historyczne warunki, w jakich rozwijała się polska literatura romantyczna spowodowały, że polski bohater romantyczny różnił się nieco od europejskiego. Jego główna cechą był patriotyzm i pragnienie odzyskania wolności przez umiłowaną ojczyznę.

Na podstawie trzech wybranych utworów postaram się ocenić, czy moim zdaniem bohaterowie romantyczni byli zwycięzcami, czy też moralnymi przegranymi.

Pierwszym z rozpatrywanych przeze mnie dzieł są „Dziady” Adama Mickiewicza. Najwybitniejszą postacią tego dzieła jest Konrad. Jego osobą połączone są wszystkie części utworu. Najpierw poznajemy go jako Gustawa – upiora, który ukazał się wieśniakom i księdzu. Następnie w prologu części trzeciej pojawił się jako więzień, o którego duszę walczą anioły i duchy nocy.

W końcu z Gustawa - niezdolnego do działania zrozpaczonego kochanka przeistoczył się w więźnia Konrada. Metamorfoza ta zaznaczona została przez Mickiewicza szczególnie wyraźnie. Gustaw popełnił samobójstwo, a Konrad zapisał na ścianie więziennej celi słowa: „umarł Gustaw narodził się Konrad”.

Konrad był poetą, człowiekiem wyróżnionym, bacznie obserwowanym przez współwięźniów. Traktowany z szacunkiem, stanowił wzór dla innych. Był ogromnie wrażliwy, a jego choroba (epilepsja) sprawiała, że towarzysze niedoli byli przekonani, iż posiada kontakt zza światem. Bohater często miewał halucynacje i tak było właśnie podczas wielkiej improwizacji. Konrad zdawał sobie sprawę ze swej wielkości i potęgi poety. Był pyszny w wypowiadanych słowach wynosił się ponad wszystko i wszystkich. Mocy, jaką posiadał nikt mu nie dał, on się z nią urodził. Słowa „Ja i ojczyzna to jedno… Nazywam się Milijon – bo za milijony kocham i cierpię katusze...” stanowią najwyższy wyraz indywidualizmu romantycznego podporządkowanego idei patriotyzmu i umiłowania świata. Konrad występował tu jako przedstawiciel całego narodu i wyraziciel pragnień całej ludzkości. Za wszystko zło czynił odpowiedzialnym Boga jako stwórcę i władcę świata. Chciał przejąć od Boga siłę twórczą i rządzić światem tak, aby uszczęśliwić ludzkość i zwrócić wolność swojemu narodowi. Buntując się przeciwko stwórcy odgrywał rolę Prometeusza. Ofiarowywał siebie, ale w zamian pragnął wolności i szczęścia. Poświęcił się w imię dobra innych. Za swą pychę i bluźnierstwa wobec Boga został ukarany opętaniem.

Drugą literacką postacią Mickiewicza, którą chciałabym scharakteryzować jest Konrad Wallenrod – bohater powieści poetyckiej o tym samym tytule.

Młody Litwin, który jako dziecko został porwany przez Krzyżaków a jego wychowaniem zajął się Mistrz krzyżacki – Winnych, wzrastał w otoczeniu etyki rycerskiej i zasad chrześcijańskich. Mimo miejsca, w jakim się znalazł nie stracił swej narodowej świadomości. Halban – litewski wajdelota opowiadał mu o ojczyźnie, uczył mowy i historii przodków. Podtrzymywał w chłopcu miłość do Litwy uświadamiając jednocześnie niegodziwość Krzyżaków i podsycając w nim rządzę zemsty. To spowodowało, że jedynym pragnieniem Waltera (tak nazwał go Winrych) była chęć odwetu na Krzyżakach i ocalenia własnego narodu.

Podczas jednej z potyczek Walter wraz z wajdelotą uciekł do swoich. Nieco później poślubił córkę Kiejstuta, księcia litewskiego – Aldonę. U boku Kiejstuta walczył z Krzyżakami, lecz wkrótce uświadomił sobie rychłą klęskę Litwy. Rozumiał, iż otwarta walka musi przynieść porażkę. Wtedy to wstąpił na drogę zdrady i podstępu – drogę lisa. Mówił do żony: „Jedyny sposób Aldono, jeden pozostał Litwinom: Skruszyć potęgę Zakonu: mnie ten sposób jest wiadomy, – lecz nie pytaj dla Boga! Stokroć przeklęta godzina, w której od wrogów zmuszony, chwycę się tego sposobu.”

Walter opuścił Aldonę udając się do Nadrenii. Tam przystał jako giermek do orszaku hrabiego Konrada Wallenroda. Podstępnie go zabił i pod jego nazwiskiem uszedł do Hiszpanii. Tam w walkach z Maurami zyskał ogromną sławę bohatera. Przyjął śluby zakonne a poważanie i szacunek, jakimi się cieszył, wkrótce wyniosły go na szczyty – został obrany Wielkim Mistrzem. Teraz mógł już do końca zrealizować swój plan zniszczenia wroga. Celowo sabotując wyprawę krzyżacką spowodował klęskę i upadek Zakonu.

Konrad Wallenrod to pierwszy romantyczny bohater, który przeszedł od snucia patriotycznych planów do stanowczych działań. Walce z symbolicznym wrogiem, jakim był Zakon Krzyżacki poświęcił całe swoje życie. Złożył ofiarę z siebie, ukochanej żony, dobrego imienia i uczciwości. Obserwujemy jego zmagania z samym sobą. Odrazę i niechęć budziły w nim dywersja i zdrada – niegodne czyny, do których zmuszony był się posunąć. W utworze ciągle przewija się myśl Wallenroda o sposobie pokonania Zakonu „sposobie straszliwym” jak sam go określał. Jednak w konflikcie między głosem sumienia a miłością ojczyzny i chęcią jej ratowania zwyciężyło umiłowanie ojczyzny.

Po wykonaniu zadania Konrad zrozumiał, że powrót do osobistego szczęścia nie jest już dla niego możliwy. Jego czyn, choć podyktowany patriotyzmem był zbyt przytłaczający. Zrezygnował z ucieczki przed zemstą Krzyżaków i zginął śmiercią samobójczą.

Trzecią postacią literacką, o której chcę napisać jest Kordian bohater dramatu Juliusza Słowackiego.

Poznajemy go jako piętnastoletniego chłopca, przepełnionego marzeniami, pragnieniami dokonania czegoś wielkiego, wspaniałego i znaczącego. Przedwcześnie dojrzały rozumiał i obejmował myślą więcej niż by tego sam chciał. Był słaby psychicznie. Już jako młody człowiek nie widział sensu swojego życia, przeżywał rozterki duchowe: „otom ja sam jak drzewo zwarzone od kiści/ sto we mnie żądz, sto uczuć, sto uwiędłych liści”.

Nieszczęśliwa miłość do dużo starszej kobiety doprowadziła go wreszcie do myśli o samobójstwie. Uważał, że skoro nie stać go na czyny na miarę swoich ambicji, skoro jego miłość jest nieodwzajemniona – nie ma, po co żyć. Znajdujemy tu pierwszą oznakę nieudolności Kordiana, jego słabości, niezdecydowania i tragizmu.

Niedoszły samobójca zdecydował się odbyć podróż po Europie. W jej trakcie odwiedzając siedliska obłudy i niejednokrotnie spotykając ludzi nieuczciwych i pełnych zakłamania, Kordian stracił dużą część swojego młodzieńczego idealizmu. Otworzył oczy na realizm dnia codziennego. W każdym miejscu, w którym się pojawił nie mógł zaznać szczęścia. Przekonał się, że światem nie rządzą wzniosłe ideały, lecz pieniądze.

Odwiedzając Watykan, jego zdaniem ostoję moralności, też doznał rozczarowania. Dowiedział się, że papieskie decyzje podporządkowane są polityce możnowładców europejskich.

Odarty ze złudzeń Kordian dotarł wreszcie na szczyt góry Mount Blanc – najwyższego wzniesienia w Europie. Po przykrych doświadczeniach, jakie zebrał podczas swoich podróży uświadomił sobie, że realny świat bardzo różni się od tego, jaki sobie wymarzył i wyidealizował. Zrodził się w nim bunt, który spowodował myśli o walce dla ojczyzny. Wypowiedź papieża: „Na Polaków pierwszy rzucę klątwę” zmusiła go do zmiany duchowej i psychicznej. Obudziło się nim poczucie własnej wyjątkowości. Na szczycie Europy odnalazł swoją ideę. Postanowił poprowadzić naród przeciwko wrogowi. „Jam jest posąg człowieka na posągu świata”. Nastąpiła w nim przemiana duchowa polegająca na tym, że tak jak kiedyś nie potrafił działać, gdyż odczuwał egzystencjonalną pustkę, tak teraz palił się do czynu. Kordian poczuł przypływ sił i pragną wykorzystać je do walki w obronie ojczyzny.

Celem jego życia stało się zabicie cara, który jego zdaniem był odpowiedzialny za cierpienia ukochanego narodu. Uwierzył, że ten czyn będzie zbawienny dla ojczyzny. Wiedział jednak, że zabijając cara popełni śmiertelny grzech królobójstwa, a taki czyn nie mieści się w kodeksie rycerskim. Znów obserwujemy niezdecydowanie i zmienność poglądów Kordiana. Bohater dążył do tego, aby spiskowcy, w których szeregach się znajdował dokonali zamachu. Niestety nikt nie podjął się tego zadania z uwagi na przewidywane konsekwencje. Konrad podjął decyzję, że poświęci się dla sprawy i sam wymierzy carowi sprawiedliwość. W tym momencie doszło jednak do tragicznej sytuacji.

Tragizm Kordiana to jego wewnętrzny konflikt, który uwidocznił się w momencie, kiedy bohater poszedł zabić znienawidzonego ciemięzcę. Jego rozdarcie to wytwory psychiki, które znalazły uosobienie w postaci Strachu i Imaginacji, w obrazach, jakie postawiła mu przed oczami wrażliwa natura. Z jednej strony powinien dotrzymać danego słowa – inaczej straci honor. Jednocześnie doskonale wie, że jeśli dokona tej zbrodni, popełni śmiertelny grzech zabójstwa, a taki czyn jest niezgodny z etyką. Walka pomiędzy moralnym obowiązkiem a własną wrażliwą naturą, która nakazywała mu odstąpienie od powziętego zamiaru zupełnie go wykończyła. Kordian padł zemdlony pod drzwiami komnaty cara. Pokonały go własna słabość i niezdecydowanie. Jego psychika nie wytrzymała tak ogromnej presji. Okazało się, że nie ma dość sił, aby dokonać tak wielkiego czynu.

Podsumowując moje rozważania jeszcze raz chcę powrócić do wszystkich postaci, o których już pisałam, aby dokonać ostatecznej oceny.

Dla Konrada ważne było to jak żyją ludzie. Chciał zmienić ich los i darować swoim rodakom wolność. Tak bardzo pragnął osiągnąć swój cel, że podjął się polemiki z Bogiem. Doprowadzony do ostateczności milczeniem stwórcy nazwał go carem, co było najgorszą z możliwych obelg. Car, bowiem uważany był za najwyższe zło, osobę bezwzględną i nieubłaganą. Walka ta była oczywiście bezsensowna. Konrad niczego nie osiągnął, poniósł klęskę. Uważam go za bohatera przegranego.

Obserwując drogę Kordiana widzę jak wiele działo się w jego duszy. Był tragicznym buntownikiem. Całym jego życiem targały emocje, a jako człowiek kierujący się emocjami nie był zdolny do podejmowania racjonalnych decyzji. Buntował się przeciwko otaczającemu go światu, który tak bardzo różnił się od tego, który znał ze swoich wyidealizowanych wizji. Natomiast, kiedy wreszcie znalazł swój życiowy cel – walkę o wolność i morderstwo cara, jego psychika nie pozwoliła mu odnieść sukcesu. Fizyczne i moralne poświęcenie dla narodu okazało się dla niego zbyt wielkim wyzwaniem. Mimo pozornej przemiany, jaka nastąpiła w jego duszy, nie udało mu się zrealizować wyznaczonych celów. Pozostał słaby przegrywając z własną psychiką.

Losy opisanych przeze mnie bohaterów były tragiczne. Każdy z nich przeżywał ogromny dramat i wewnętrzne rozdarcie. Wszyscy poświęcili swoje życie ideom, które były dla nich nadrzędne. Każdy z nich był patriotą. Każdy zrezygnował z własnego szczęścia poświęcając się dla dobra innych.

Myślę jednak, że wśród tych trzech przykładów jedynie Konrada Wallenroda mogę nazwać zwycięzcą. Walka, której się podjął była dla niego niezwykle trudna, ponieważ wciąż toczył się w nim wewnętrzny konflikt między zasadami etyki a podstępem i zdradą. Brzydził się metodami, do których musiał się uciec, jednocześnie wiedząc, że tylko „lisia strategia” może przynieść sukces w walce z wrogiem. Stracił miłość, rodzinne szczęście i moralne zasady, aby ratować ojczyznę, która była dla niego wartością nadrzędną. Konrad i Kordian byli samotni. Wallenrod zrezygnował z kochającej rodziny. Poświęcił najwięcej, ale osiągnął upragniony cel – pokonał znienawidzonego wroga. Ofiara, którą złożył z własnego życia przyniosła wolność jego rodakom.

Uważam, że mimo ogromnego tragizmu, jakim charakteryzuje się ta postać, Konrad Wallenrod jest bohaterem zwycięskim.

Dodaj swoją odpowiedź