Recenzja książki "Jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły" - Adele Faber, Elaine Mazlish.

„Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały,
Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”
– recenzja książki.
Książka autorstwa Adele Faber i Elaine Mazlish w przełożeniu Marioli Więznowskiej jest pewnym stopniu poradnikiem dobrego rodzicielstwa. Niemal jednym tchem przeczytałam wszystkie rozdziały tej książki. Każdy zawiera cenne wskazówki, pomocne w rozwiązywaniu konfliktów pociech. W niniejszej książce przedstawione są nowe metody wychowawcze
i propozycje praktycznych sposobów ich wdrożenia. Proponuje się wyeliminowanie starych wzorców zaczerpniętych od naszych rodziców czy dziadków, działań wyłącznie intuicyjnych i zastąpienie ich zamierzonym, świadomym wychowaniem.
Publikacja ta jest przeznaczona dla każdego kto chciałby lepiej zrozumieć i mądrzej kochać dzieci, ale również być przez dzieci rozumianym i kochanym. Ze wstępu zatytułowanego „List do czytelników” dowiaduję się, że: problem dylematów rodzicielskich, sposobów nawiązywania współpracy, skuteczności i nieskuteczności pochwał oraz kar, oparty jest na własnych doświadczeniach i głębokiej wiedzy Autorek. Lata współpracy z psychologiem dziecięcym dr Haim Ginottem pozwoliły w odmienny, nowy sposób spojrzeć na traktowanie dzieci. Nowe interesujące materiały zdobywały Autorki udzielając porad podczas pogadanek
i wykładów wyjazdowych dla rodziców, kierowników szkół, nauczycieli, pracowników szpitali, opiekunów dziecięcych oraz młodzieży. Inspiracją do napisania omawianej książki były listy, które Autorki otrzymywały od rodziców z apelem o książkę z „lekcjami”, „ćwiczeniami praktycznymi”, „praktycznymi radami”, materiałami, które pomogłyby nauczyć umiejętności postępowania oraz rozmowy z dziećmi. Listy te nadchodziły ze Stanów Zjednoczonych, ale również z Francji, Kanady, Izraela, Nowej Zelandii, Filipin, Indii. Zmobilizowane tymi listami postanowiły napisać książkę-poradnik dla rodziców tak aby oni sami mogli uczyć się metod postępowania o jakie prosili. Wstęp książki posiada również „List do czytelnika polskiego” zredagowany przez Zofię Śpiewak. W liście tym znajduje
się rekomendacja książki. Zofia Śpiewak jako psycholog oraz matka nastolatka uważa,
że książka jako światowy hit pośród publikacji poświęcony problemom z jakimi każdego dnia zmagają się rodzice i dzieci, kierowana jest do ludzi odczuwających potrzebę ducha wzajemnego zrozumienia, życzliwości oraz poszanowania uczuć, potrzeb i praw każdego
z nas. Przy entuzjastycznej aprobacie Autorek tej książki poprzedziło przedsięwzięcie, którego celem było sprawdzenie, czy amerykański poradnik może być pomocny rodzicom polskim. Przeznaczona jest dla każdego, kto chciałby nie tylko lepiej rozumieć i mądrzej kochać dzieci, ale i być przez dzieci kochanym i rozumianym.
Książka składa się z siedmiu rozdziałów, których Autorki podają praktyczne wskazówki, ćwiczenia, przykłady pomocnych dialogów tak aby rodzice mogli dostosować ten nowy „język” do własnego sposobu reagowania. Książka zawiera również rysunki, które w prosty sposób ilustrują rady, tak aby nawet w pośpiechu można było rzucić okiem na rysunek
i szybko przypomnieć sobie model postępowania.
Rozdział pierwszy zatytułowany został: „Jak pomóc dzieciom, by radziły sobie z własnymi uczuciami”. Adele Faber i elanie Mazlish posługując się przykładem autentycznych rozmów
z dziećmi, ujawniają prostą zależność pomiędzy dziecięcymi uczuciami i ich zachowaniem. Kiedy dzieci czują się dobrze, dobrze się zachowują. Problem – rodzice zwykle nie akceptują odczuć swoich dzieci, w jaki sposób rodzice mogą pomóc dzieciom radzić sobie z ich negatywnymi uczuciami, powinni wczuć się w sytuację dziecka. Przyczyny porażek wychowawczych, tkwią w nieprawidłowym sposobie reagowania na zachowanie dzieci. Wśród nich, do najbardziej typowych zaliczają: zaprzeczanie uczuciom dziecka („Nie ma się co martwić i tak się przejmować”), udzielanie odpowiedzi filozoficznych ( „No cóż, takie jest życie) i inne.
Autorki stwierdzają, że takie właśnie sposoby reagowania niewiele wnoszą do wzajemnych kontaktów, mogą spowodować natomiast irytację czy gniew dziecka.
Aby pomóc dziecku radzić sobie z negatywnymi uczuciami, należy uświadomić opiekunom fakt, że dzieci same doskonale uporają się z nimi, jeśli tylko znajdą „przychylne ucho
i otrzymają odpowiedź empatyczną”.
W rozdziale drugim pt. „Zachęcani do współpracy” mamy odpowiedź na pytanie:
„Jak skłonić dzieci do zachowań akceptowanych przez nas i społeczeństwo, bez gwałcenia ich poczucia godności osobistej lub pozostawania w wirze negatywnych emocji?” Aby zachęcić do współpracy, należy przede wszystkim zrezygnować z rozkazywania, moralizowania, obwiniania i straszenia na rzecz metod opartych na wzajemnym zrozumieniu, szacunki
i tolerancji.
Kolejny rozdział dotyczy kary. Autorki w tym rozdziale przestrzegają przed sarkazmem, „kazaniami”, ostrzeżeniami, przezwiskami i groźbami, które wplecione są w język, który stosujemy w codziennych kontaktach z dziećmi. Przytoczone są dwie sceny oraz pytania,
na które należy opowiedzieć. Pytania dotyczyły motywacji rodziców do ukarania dzieci oraz odczuć ukaranych dzieci. Pytania zmusiły odbiorcę do analizy scen i ich oceny. Stanowią
w pewnym stopniu bodziec do refleksji nad własnym postępowaniem. Następnie przedstawiona jest dyskusja na temat „Karać czy nie karać?”. Dyskusję zaczęły Autorki
od pytania – Dlaczego stosujemy kary?, następnie padło pytanie – Czy rodzice pamiętają swoje własne odczucia, gdy byli karani? W toku dyskusji rodzice dochodzili do stwierdzeń, że stosowanie kar prowadzi do nienawiści, odwetu, oporu, winy, bezwartościowości,
i rozczulania się nad samym sobą. Pomimo to ciągle jeszcze mieli wątpliwości. Doktor Ginott odpowiadał zawsze, że dziecko powinno odczuć konsekwencje swego złego postępowania ale nie w postaci kary „We wzajemnych stosunkach nie ma miejsca na kary”. W rozdziale umieszczone są trzy tabele. Dwie z nich dotyczą propozycji metod, które mogą być wprowadzone zamiast stosowania kar. Trzecia tabela zawiera kolejne kroki postępowania przy rozwiązywaniu konfliktu. W rozdziale tym znajdują się również wypowiedzi ekspertów na temat stosowania kar.
Z przytoczonych opinii wynika, że:
- karanie jest bardzo nieefektywną metodą utrzymywania dyscypliny
- utrzymywanie dziecka w ryzach może być bardzo frustrujące
- stosowanie przez rodziców kar fizycznych nie powstrzymuje agresji a nawet do niej zachęca
- stosowanie kar pomaga dziecku rozwinąć z większą siłą opór
i nieposłuszeństwo. Zamiast karania Autorki proponują rodzicom zestaw zachowań, które pomogą dziecku zrozumieć istotę przewinienia. Rozdział kończy się ogólnymi, teoretycznymi uwagami na temat sytuacji problemowych oraz etapów i sposobów ich rozwiązywania.
W rozdziale czwartym, którego tytuł brzmi: ”Zachęcanie do samodzielności” Autorki zastanawiają się jak pomóc dzieciom rozłączyć się z rodzicami oraz stać się niezależnymi ludźmi, którzy pewnego dnia będą zdolni do samodzielnego życia. Zachęcanie
do samodzielności może okazać się bardzo skomplikowane zarówno dla dzieci jak i dla nas samych.
Pomimo, że dobrze rozumiemy jakie znaczenie ma dla naszych dzieci niezależność od nas,
to istnieją w nas siły buntujące się przeciwko temu. Jesteśmy dumni ze swoich dzieci
a równocześnie doznajemy uczucia bólu i pustki, że nie jesteśmy im już potrzebni. Przez lata troszczymy się , otaczamy wygodami, próbujemy zrozumieć, aby pewnego dnia nas opuściły. Często wyręczamy dzieci, ponieważ zrobienie czegoś za nich jest dużo łatwiejsze i szybsze. Musimy wałczyć przeciwko postrzeganiu błędów naszych dzieci jako swoich porażek. Jakże trudno pogodzić się z tym, by nasze ‘maleństwa’ były narażone na popełnienie błędów, skoro możemy udzielić kilku dobrych rad i chronić je od bólu czy niezadowolenia.
Ksiązka ta uczy jak rozmawiać i dochodzić do porozumienia z dzieckiem, nie gwałcąc jego potrzeb oraz naszych. Jest to szczególnie istotne, gdyż nasze społeczeństwo cechuje nadmierna potrzeba podporządkowania i kontroli, wskutek czego niepowtarzalne cechy osobowości i każdego dziecka ulegają w procesie wychowania unifikacji i redukcji
do powszechnie obowiązującej przeciętności.
W końcowej części rozdziału znajduję się kilka praktycznych wskazówek – co należy robić aby zachęcić dziecko do samodzielności.
Kolejny rozdział publikacji traktuje o roli i znaczeniu pochwał w procesie kształtowania pozytywnego i realistycznego wyobrażenia dziecka o sobie. Nie ma bardziej wartościowej, ważniejszej dla człowieka oceny, nie ma czynnika bardziej decydującego w rozwoju psychicznym i motywacyjnym, niż ocena samego siebie. Istota tej samooceny ma głęboki wpływ na proces myślenia człowieka, jego emocje, pragnienia, wartości i cele. Jest jeden
z najważniejszych czynników kształtujących zachowanie. Kiedy okazujemy szacunek uczuciom dziecka, gdy dajemy mu szanse dokonania wyboru lub rozwiązywania jakiegoś problemu – rośnie w nim zaufanie do samego siebie. Proces udzielania pochwał nie jest jednak prosty. Pochwała w najlepszej wierze udzielona może przynieść nieoczekiwane ujemne skutki, np. wywołać uczucia mieszane, prowadzić do natychmiastowego zaprzeczenia, wywołać obawę, niepokój, manipulację.
Ostatni rozdział książki wskazuje nam jak uwolnić nasze dziecko od grania ról, które niejednokrotnie sami mu narzucamy, przypinając określone etykiety. Należy wykorzystać okazję pokazania dziecku, że nie jest tym, za kogo się uważa; stworzyć sytuację, w której dziecko spojrzy na siebie inaczej; pozwolić dziecku „podsłuchać, gdy mówi się o nim pozytywnie; w szczególnych momentach być dla dziecka skarbnicą wiedzy. Określając dziecko mianem złośnika istnieje możliwość, że będzie ono chciało udowodnić, iż tak jest rzeczywiście. Z tego względu, należy unikać przyczepiania dziecku etykiety.
Czasem wystarczy kilka słów, spojrzenie, ton głosu, aby dziecko „odczytało” co rodzice
o nim myślą. Chwile te zebrane w całość codziennych kontaktów mają wielki wpływ
na młodego człowieka. Co zatem czynić, gdy dziecko już „weszło” w jakąś rolę? Autorki zaznaczają, że proces uwalniania dzieci od grania ról jest skomplikowany i pociąga za sobą potrzebę gruntownej zmiany postawy wobec dziecka. Wymaga także umiejętności połączenia wielu elementów w jedną całość tj. akceptacji uczuć dziecka, wdrażania do samodzielności, rezygnacji ze stosowania kar oraz wzmacniania odpowiednimi pochwałami.
Podsumowując, warto mieć na uwadze nadrzędny cel, jakim jest wychowanie naszych dzieci, a może umiejętność bezkonfliktowego porozumiewania się z nimi.
Chcemy więc znaleźć taki sposób życia, który pozwoli – nam samym oraz osobom, które kochamy – czuć się dobrze.
Dążmy więc do tego, aby żyć bez wzajemnego oskarżania i obwiniania się, aby być wrażliwym na uczucia innych, aby umieć wyrażać swoje uczucia nie wyrządzając nikomu krzywdy.
Moim zdaniem Autorki w niezwykle prosty, bardzo osobisty, pełen życzliwości sposób dzielą się swoimi własnymi doświadczeniami oraz głęboką wiedzą na temat dylematów rodzicielskich i dziecięcych uczuć, sposobu nawiązywania współpracy, skuteczności
i nieskuteczności pochwał oraz kar. Ujawniają przyczyny porażek wychowawczych
i jednocześnie wskazują sposoby uch uniknięcia. Uczą rodzicielstwa dojrzałego
i satysfakcjonującego. Książkę tę traktuję jako swego rodzaju poradnik, w którym można znaleźć praktyczne wskazówki i ćwiczenia ułatwiające opanowanie trudnej sztuki porozumiewania się z dziećmi, i nie tylko.


Autor: Joanna Bukowska

Dodaj swoją odpowiedź