„Ideały są jak gwiazdy. Nawet jeśli nie możemy ich osiągnąć, należy się nimi kierować.” - Bernard Shaw

Ludzie on niemal zawsze dzielili się na materialistów – tych, którzy wolą posiadać niż wierzyć, interesownych oraz idealistów – czyli takich, którzy bez względu na cenę gotowi są poświęcić się najważniejszym, dla takich ludzi, ideałom. Uważam, iż te słowa Bernarda Shaw można uznać za przykazanie idealistów, jakim był on sam. Dążenie do celu, wierność wartościom, nie zważanie na koszty i opłacalność, bezinteresowność to cechy, jakimi idealiści kierowali się od Platona, aż po dzień dzisiejszy. Tego typu ludzi mnóstwo żyło przed wiekami, ale i żyją w dzisiejszych czasach. Ich wartościom hołd oddawali także wielcy pisarze. Chciałbym przekonać was, iż Bernard Show nie był samotny w swoich przekonaniach.
Idealiści są idealistami wtedy, gdy poświęcają się jakieś wartości w całości bez względu na to jakiej. W związku z tym, iż ciężko byłoby idealistom wyznawać to dokładnie to samo, myślę, że idealistów sklasyfikować możemy ze względu na to jakie wartości wyznają. Greccy idealiści cenili naukę, uważając, że zło wynika z niewiedzy i ignorancji. Dyskutowali zatem by móc, usuwając wszelkie wątpliwości, wyłonić metody na życie i państwo idealne. W starożytności i średniowieczu dzieła Sokratesa i Platona podchwyciło chrześcijaństwo, które z czasem ewoluowały pod wpływem takich ludzi jak św. Augustyn, którzy wzbogacali idealizm o aspekty teologiczne. W wieku XVI najwybitniejszym filozofem idealistycznym był Tomasz Morus. Przerażony zachłannością dworu angielskiego napisał „Utopię” – wizję państwa idealnego. Jak widać różni ludzie swoje idealistyczne poglądy wywodzili z różnych źródeł, kierując się różnymi wartościami. Często zależało to od osobistych przeżyć, rozmyślań bądź sytuacji w jakiej znajdował się dany idealista. Chciałbym przytoczyć w tym miejscu przykład zwykłych ludzi. Żadnych filozofów, myślicieli czy pisarzy tylko mieszkańców Królestwa Polskiego z roku 1963. Pokolenie młodych ludzi lat sześćdziesiątych XIX wieku to ludzie, którzy nigdy nie zastali Ojczyzny wyzwolonej. Urodzili się i żyli pod zaborami. Jednak nikt nigdy nie będzie mógł zabrać im tego w jaki sposób i z czyim imieniem na ustach ginęli. Przepełnieni opowieściami rodziców o sukcesach powstania listopadowego, wspomnieniami dziadków z wypraw Napoleona, natchnieni wierszami Słowackiego, Mickiewicza i marzeniami o niepodległej Polsce, młodzi powstańcy styczniowi rzucili wyzwanie okupantowi. Przyzwyczajeni byli do życia pod jarzmem rosyjskim, jednak, pomimo, iż znali swoje etniczne i kulturowe prawa, zażądali od władz jedynie przestrzegania konstytucji z roku 1815. Walka była niemal od początku skazana na klęskę, a powstanie na upadek. Pomimo tego powstańcy kontynuowali bój, choć nie było żadnych szans na przełom w zmaganiach, ani tym bardziej na interwencje państw europejskich. Ich zdaniem powstanie to było przeżytkiem, dinozaurem poprzedniej epoki, jaką był romantyzm. Żadnemu jednak z powstańców przez myśl to nie przeszło. Bez zastanawiania się nad szansami na zwycięstwo, powstańcy rzucili się do walki, co bez wątpienia miało wpływ na opinie o Polakach jako o rewolucyjnym i impulsywnym narodzie.
Ludźmi kierującymi się ideałami to też z pewnością bojownicy w sprawach powszechnie zapomnianych. 23 października 1984 roku telewizja BBC wyemitowała materiał dokumentalny przygotowany przez Michaela Buerka. Dziennikarz relacjonował w nim tragiczne skutki etiopskiej suszy. Reportaż ten przypadkiem obejrzał Bob Geldof, lider irlandzkiej grupy Boomtown Rats. Wstrząśnięty obrazami wychudzonych, umierających z głodu dzieci postanowił działać. Namawiając największe ówczesne gwiazdy muzyki rozrywkowej, zorganizował jedno z największych przedsięwzięć artystycznych w historii. Koncert Live Aid odbył się 13 lipca 1985 roku. Wzięło w nim udział około 60 różnych zespołów i wykonawców .Pieniądze uzyskane z koncertu, ze sprzedaży płyt oraz wpłaty na konto fundacji Live Aid w całości przeznaczone zostały na pomoc mieszkańcom Etiopii. Niedawno mogliśmy być świadkami powtórzenia tej imprezy. Żadna organizacja przed Live Aid, ani jak do tej pory po niej, nie połączyła za jednym razem tylu ludzi w walce o równe szanse wszystkich narodów. Osobistości takie jak Bob Geldof, Bono czy też wszyscy inni działacze organizacji charytatywnych to niewątpliwie ludzie dla których ważne jest pokazanie przykładu ludziom, bez względu na to jak bardzo odległe są ich cele.
Tego typu idee nie były obce też wielkim pisarzom. Myślę, że dobrym przykładem ukazania różnic pomiędzy materialistami i idealistami jest duet Seweryna i Cezarego Baryki z „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego. Myślę, że na zawsze do historii literatury polskiej zapisze się rozmowa przybyłego z Polski, ojca Seweryna i nigdy nie będący na ojczystej ziemi, syna Cezarego o szklanych domach. Te, tak naprawdę nie istniejące budowle, były wytworem wyobraźni Seweryna Baryki. Widząc pierwszy raz od wielu lat, przez pryzmat miłości do Ojczyzny, zniszczoną Polskę, opowiadał synowi niestworzone historie. Młody Cezary zaś przyjmował dosłownie ojcowskie relacje z wojny i tylko nadzieja na życie w nowoczesnym państwie skłoniła go do kontynuowania podróży po śmierci ojca. Wiele czasu zajęło mu zauważenie szklanych domów. Wielkich, mocnych, niezastąpionych, najlepszych budowli – czyli Polski kochanej przez pełnych oddania mieszkańców, potrafiącej się obronić, godnie rządzonej, dumnej, jeszcze słabej lecz przede wszystkim zjednoczonej i niepodległej.
Myślę, że wciąż chodzą po Ziemi tacy ludzie, którzy kochają i wierzą w coś na tyle głęboko, iż nie straszne są dla nich wszelkie straty nie wykluczając życia. Ludzie, dla których celem w życiu jest służenie, ich zdaniem, dobrej sprawie, bez którego egzystencja jest nic nie warta. Mam nadzieję, że zgadzacie się ze mną w tej kwestii.

Dodaj swoją odpowiedź