Streszczenie "Ludzi bezdomnych".

Ludzie bezdomni
Paryż, Warszawa, Cisy, Zagłębie, koniec XIX wieku.
Tomasz Judym, syn biednego szewca warszawskiego z ulicy Ciepłej, absolwent warszawskiej medycyny, przebywając od piętnastu miesięcy na praktyce lekarskiej (chirurgicznej) w Paryżu, spaceruje ulicami miasta i następnie zachodzi do galerii sztuki w Luwrze. Tu nawiązuje znajomość z panią Niewadzką, wdową, bogatą ziemianką i jej uroczymi wnuczkami - siedemnastoletnią Natalią Orszeńską i piętnastoletnią Wandą oraz ich piękną opiekunką i guwernantką, dwudziestokilkuletnią Joanną Podborską, którą jest zachwycony.
Następnego dnia odbywa wspólnie z nimi wycieczkę do Wersalu i zwiedza komnaty królewskie oraz salę lustrzaną.
Po upływie roku Judym powraca do Warszawy. Z hotelu przy ul. Widok pierwsze swoje kroki kieruje do rodzinnego domu, chcąc spotkać się z bratem. Przechodzi ul. Krochmalną i Ciepłą i widzi, że wyglądają one bardzo nędznie, jak dawniej. W mieszkaniu brata Judym nie zastaje nikogo. Rozmawia na schodach z dziewczyną pilnującą umysłowo chorej babki i zagląda do wnętrza izby, z której rozchodzi się straszny krzyk osoby przywiązanej do haka wystającego z ziemi. Od ciotki Pelagii, bawiącej na podwórzu dzieci Wiktora (Franka i Karolinę), dowiaduje się, że bratowa pracuje w fabryce cygar, a brat w stalowni.
Następnie Judym udaje się do fabryki cygar, gdzie widzi bardzo ciężkie warunki pracy. Podczas przerwy obiadowej Judym i bratowa przychodzą do mieszkania Wiktora. „Było to niskie poddasze. Sufitu dosięgało się głową".
Judym spogląda na sprzęty i przypomina sobie, że niektóre z nich stały kiedyś w suterenie jego rodziców.
Następnego dnia wczesnym rankiem Judym odwiedza Wiktora i odprowadza go do stalowni. W drodze wspomina swoje ciężkie dzieciństwo u ciotki, która wzięła go na wychowanie. Mówi:„całe moje dzieciństwo, cała pierwsza młodość upłynęły w nieopisanym, wiecznym przestrachu, w głuchej nędzy, którą teraz dopiero pojmuję".
Judymowie dochodzą do huty. Tomasz ma możliwość obejrzenia tego obiektu, szczególnie stalowni i widzi jak ciężko tu ludzie pracują. W kilka miesięcy później Tomasz występuje z odczytem na tradycyjnym spotkaniu towarzyskim warszawskich lekarzy w salonie doktora Czernisza w Warszawie.
Opisuje w nim nędzę biedoty miejskiej i wiejskiej w Polsce oraz życie paryskich bezdomnych (w czasie pobytu w Paryżu odwiedzał jako lekarz przytułki, domy noclegowe i środowiska prostytutek) oraz wysuwa swoje propozycje odnośnie działania lekarzy, stwierdzając, iż obowiązkiem ich jest walczyć z tym stanem rzeczy przez odpowiednio zorganizowane działanie, że lekarz powinien być lekarzem ludzi biednych i zwalczać przyczyny chorób.
Przerywa odczyt, gdyż na wygłoszenie trzeciej części „nie czuł się na siłach, formalnie tchu nie miał". Odczyt spotyka się z ostrą krytyką lekarzy, którzy wyśmiewają się z poglądów Judyma, uważając go za marzyciela i idealistę. Judym, pracując w szpitalu w charakterze asystenta na oddziale chirurgicznym, otwiera również prywatny gabinet lekarski, w którym przebywa codziennie po południu, ale na próżno oczekuje na pacjentów. W okresie pięciu miesięcy nikt się u niego nie pojawia. Uważa, że to z powodu jego pamiętnego odczytu. Zjawia się jedynie kwestarka z prośbą o dar dla pewnego stowarzyszenia.
Doktor Chmielnicki proponuje mu wyjazd do Cis na stanowisko asystenta doktora Węglichowskiego, dyrektora zakładu leczniczego. Następnego dnia odwiedza go doktor Węglichowski i przedstawia warunki pracy, proponując sześćset rubli pensji rocznie, mieszkanie, utrzymanie i korzystanie z gabinetu i narzędzi do praktyki osobistej.
Judym wyraża zgodę i dowiaduje się, że zakład leczniczy leży w majątku p. Niewadzkiej. Wkrótce Tomasz wyjeżdża do Cis. W pociągu do jego przedziału wchodzi matka z synkiem Dyziem, który bardzo dokucza pasażerom. Judym przenosi się do innego przedziału, za nim podąża Dyzio, a kiedy następnie wsiada na stacji do powozu, tu również towarzyszy mu Dyzio. W końcu Judym traci cierpliwość, wysiada z powozu, obsypuje Dyzia klapsami i wyrusza pieszo z ciężką walizką. Następnie podróżuje furmanką, która wywraca się, ulegając zniszczeniu i w końcu znów pieszo dociera wreszcie do celu,
Uzdrowisko w Cisach - to znany powszechnie, uczęszczany, renomowany zakład leczniczy, którego założycielem jest nieżyjący już pan Niewadzki. Jest to instytucja akcyjna, wspomagana przez jednego z jej wspólników, bogatego Leszczykowskiego, zamieszkałego w Konstantynopolu. Funkcję administratora obiektu pełni obecnie Krzywosąd. Judym spotyka w kościele znajome z Paryża. Natalia jest zakochana w Korbowskim, który jest utracjuszem. Joanna pisze pełen liryzmu pamiętnik, z którego poznajemy jej dzieje z okresu poprzedzającego spotkanie z Judymem.
Sześć lat temu Joasia opuściła swoje rodzinne strony. Miała siedemnaście lat, gdy pożegnała zamieszkującą w Kielcach biedną ciotkę, która zastępowała jej matkę w okresie nauki w gimnazjum. Joasia wyjechała do Warszawy, gdzie pracowała jako guwernantka i pomagała finansowo swoim braciom. Spotkała wówczas kilka razy w tramwaju młodzieńca w cylindrze (Judyma), który jej się bardzo podobał. Później na krótko odwiedziła Kielce. Przebywała w Mękarzycach w dworku wujostwa, gdzie raził ją ich stosunek do chłopów, służby i ludzi zatrudnionych na folwarku. Odwiedziła też rodzinny dworek w Głogach i cmentarz w Krawczyskach, gdzie znajdował się grób jej rodziców. w ludym pracuje w zakładzie uzdrowiskowym i organizuje miejscowy szpital stojący wśród budynków folwarcznych, mieszczących się za dużym parkiem zakładowym na podmokłych łąkach
W pośrodku parku cisowskiego są upiększające stawy, a na jego skraju znajduje się kilka wykopanych w torfiastym gruncie sadzawek (urządzonych przez plenipotenta Krzywosąda, hoduje w nich ryby), których woda łączy się podłużnym basenem ze stawami. Nadmiar wód powoduje wilgotność w Cisach. Liście z olbrzymich drzew spadają w stojące wody, gniją i wydzielają nieprzyjemny zapach. Na powierzchni stawów plenią się wodorosty wydzielające cuchnącą woń. Judym odkrywa, że te stojące wody, utrzymywane dla upiększenia krajobrazu, są rozsadnikami wilgoci i zarazków i stanowią stałe ogniska malarii, która panuje w czworakach znajdujących się w pobliżu sadzawek
Szczególnie trudno znoszą ją dzieci, mają „ataki gorączki, ciągłe bóle głowy". Nawet wśród kuracjuszy pojawiają się dwa wypadki malarii. Judym zauważył, że w zakładzie blisko stawów jest powietrze, jeśli nie takie samo, jak obok czworaków, to bardzo „siostrzane". Wystarczyłoby ukazanie się „w prasie jednego artykułu lekarza udowadniającego, że Cisy nie są zdrowe i kuracjusze przestaliby do zakładu przyjeżdżać" Judym proponuje plenipotentowi przenieść czworaki na suche miejsce, ale ten nie chce o tym słyszeć Pani Niewadzka, chcąc zrobić Joasi przyjemność, przeznacza część swojego pałacu na izbę dla chorych na malarię dzieci z czworaków. Judym opracowuje projekt podniesienia zdrowotności Cisów i przedstawia go na radzie komisji rewizyjnej złożonej z trzech udziałowców spółki, ale ci go odrzucają, a zarządcy Cisów pałają odtąd nienawiścią do Tomasza. Szczególnie „uwziął się" na niego dyrektor, który nawet nie uznaje go za równego sobie lekarza. Judym dowiaduje się od Joasi, że Natalia uciekła z domu, wzięła potajemnie w kościele w sąsiedniej wsi ślub z Karbowskim i wyjechała za granicę. Wiktor Judym, brat Tomasza, wyjeżdża za jego pieniądze do Szwajcarii i ściąga żonę z dziećmi do siebie. W podróży pomagają jej napotkani przypadkowo jadący do Włoch Karbowscy, wysyłając ją do miejsca przeznaczenia Wintersturu w Szwajcarii, gdyż Judymowa przespała stację przesiadkową. W Szwajcarii Wiktor nie czuje się dobrze, planuje wyjazd do Ameryki mówiąc:„Gdzie mi lepiej płacą, tam idę."
Wkrótce Tomasz Judym oświadcza się Joasi. „Łzy płynęły z jego oczu, łzy szczęścia bez granic, które zamknięte jest w sobie i którego już się nie doświadcza po wtóre".
Pewnego razu Tomasz zauważył, że grupa robotników z polecenia administratora wybiera szlam ze stawu, dowozi go taczkami do specjalnie ustawionej, pochyłej rynny drewnianej i zrzuca do rzeki, z której piją wodę ludzie i zwierzęta. Między Judymem a Krzywosądem dochodzi do kłótni. Tomasza ogarnia „szewska pasja", chwyta Krzywosąda za bary, potrząsa nim z dziesięć razy i rzuca go do stawu ze szlamem. Tego samego wieczoru zostaje z miejsca zwolniony z pracy. Największy ból sprawia mu konieczność nagłego rozstania się z Joasią. Następnego dnia opuszcza Cisy. W drodze do Warszawy spotyka inżyniera Korzeckiego, z którym kiedyś podróżował po Szwajcarii. Ten proponuje mu wyjazd do Zagłębia Dąbrowskiego i jadą obaj do Sosnowca, gdzie Judym przyjmuje posadę lekarza przy kopalni węgla „Sykstus" i zamieszkuje w jej pobliżu. Korzecki czuje się bardzo samotny, potrzebuje czyjegoś towarzystwa, ma chore nerwy. Judym styka się tu w Zagłębiu z nędzą i brzydotą warunków życia robotników, poznaje ich byt, wydaje mu się, że jest znowu w Paryżu. Zwiedza kopalnię i zapoznaje się z ciężką pracą górników. Wkrótce otrzymuje dziwny list od Korzeckiego. Tknięty złym przeczuciem, jedzie do niego i okazuje się, że ten popełnił już samobójstwo (zastrzelił się).
Minęło lato. W jesieni do Judyma przyjeżdża Joasia na jeden dzień i zwiedzają wspólnie hutę. Judym pokazuje jej wielkie piece, odlewnie, walcownię żelaza i straszną nędzę ludzi. Prowadzi ją do domów i mieszkań robotników. Razem zaglądają do cuchnących nor, gdzie przebywają starzy i dzieci.
Joasia kocha Judyma i marzy o wspólnym z nim domu. Mówi:

„Ułożyłam już wszystko, od a do z, jak to będzie w naszym domu". „Założymy szpital, jak w Cisach". „Będziemy wszystko albo prawie wszystko, co inni obracają na zbytek, oddawali dla dobra tych ludzi. Ty nie wiesz, ile szczęścia... Z tej resztki, którą dasz swej żonie, z tej najostatniejszej, zobaczysz, co ona zrobi".

Judym, patrząc w jej twarz pełną szczęścia, stawia nagle pytanie:

„A cóż się stanie z tymi chałupami, cośmy je widzieli przed chwilą?"

A cóż to ma do nas? - pyta Joasia.

Judym odpowiada:

„Ja muszę rozwalić te śmierdzące nory. Nie będę patrzył, jak żyją i umierają ci od cynku." „Ja jestem z motłochu, z ostatniej hołoty [...] Jesteś z innej kasty... [...] tu ludzie w trzydziestym roku życia umierają, bo już są starcami. Dzieci ich - to idioci. [...] Przecie to ja jestem za to wszystko odpowiedzialny". „Otrzymałem wszystko, co potrzeba. Muszę to oddać, com wziął. Ten dług przeklęty. Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą tym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę wyrzec się szczęścia. Muszę być sam jeden, żeby obok mnie nikt nie był, nikt mnie nie trzymał!"

A kiedy Joasia wyszeptała cicho:

„Ja cię nie wstrzymam..."

Judym odrzekł:

„Ty mnie nie wstrzymasz, aleja sam nie będę mógł odejść. Zakiełkuje we mnie przyschłe nasienie dorobkiewicza. Ja siebie znam". „W pewnej chwili Judym usłyszał jej płacz samotny, jedyny, płacz przed obliczem Boga."

Zrozpaczona Joasia odchodzi w stronę dworca kolejowego. Judym zostaje sam ze swoim cierpieniem, idzie brzegiem lasu, gdzieś błądzi, wreszcie rzuca się na wznak na ziemię i widzi, że nad jego głową stoi rozdarta sosna. Patrzy na to rozdarcie i słyszy dokoła siebie „płacz samotny, jedyny, płacz przed obliczem Boga. Nie wiedział tylko kto płacze. Czy Joasia? - Czy grobowe lochy kopalni płaczą? Czy sosna rozdarta?"


Stefan Żeromski „Ludzie bezdomni”
„Ludzie bezdomni” to piąta książka Stefana Żeromskiego. Pisał ja w latach 1898-1899, ale wykorzystał w niej doświadczenia i obserwacje całego dotychczasowego życia.
Budulec życiorysu Joasi stanowiły wspomnienia Żeromskiego z: — dzieciństwa w zbiedniałej rodzinie szlacheckiej ze wsi Strawczyn, — nauki w kieleckim gimnazjum, — okresu tułaczki po cudzych domach, kiedy po śmierci rodziców musiał zarobić na życie korepetycjami.
Atmosferę konspiracji w wątkach Wiktora Judyma i Korzeckiego pozwoliły mu tak dobrze odmalować doświadczenia wyniesione z nauki w Szkole Weterynaryjnej w Warszawie (1886r.), kiedy to współtworzył intensywne życie ideowe ówczesnej młodzieży i dziesięć lat później uczestnictwo w konspiracyjnych wieczorach organizowanych przez PPS (m.in. ukrywał w swoim mieszkaniu Piłsudzkiego, był śledzony i aresztowany).
Cisy są wiernym portretem Nałęczowa roku 1890, kiedy to pracował tam jako guwerner.
Doktor Judym ma swój pierwowzór w Wiktorze Tomaszu Janiszewskim, lekarzu stacji klimatycznej w Zakopanem.
,„Starcy” (dyrektor, administrator, kasjer i plenipotent sanatorium w Cisowie) to częściowo osoby z kierownictwa zakładu w Nałęczowie, a częściowo ludzie z zarządu Muzeum Polskiego w Rapperswilu, gdzie pisarz pracował w latach 1894 - 1896.
Inne postacie powieści też mają swoje pierwowzory: — Korzecki to Edward Abramowski (ideolog spółdzielczości w Polsce), — Joasia to Oktawia Rodkiewiczowa (od 1892 r. żona Żeromskiego).
Materiału do cytowanego w pamiętniku Joasi listu Wacława dostarczył list przesłany z zesłania przez przyjaciela pisarza, Wacława Machajskiego.
Fabryka cygar to zakład Brhna przy ulicy Krochmalnej w Warszawie.
Żeromski odwiedzał Dąbrowę Górniczą, by móc opisać warunki życia i pracy robotników Zagłębia, prosił też paryskich znajomych o dokładne informacje na temat domu noclegowego Chateau Rogue.
Pisarz bardzo dokładnie przygotowywał się do pisania utworu, który w efekcie stanowi efekt pasji poznawczej i pozytywistycznych przekonań, że praca pisarska musi łączyć się z rzetelną, naukową nieomal penetracją społecznej rzeczywistości i własnych przekonań.
Wydana w grudniu 1899 r. powieść przyczyniła się do powrotu problematyki społecznej i narodowej w polskiej literaturze.
„Ludzie bezdomni” przynieśli Żeromskiemu pozycję „duchowego wodza pokolenia”. Stał się wielkim autorytetem moralnym dla współczesnych. Wywarł bezpośredni wpływ na sposób myślenia i życia młodych ludzi z początków XX w.
Świat przedstawiony powieści
Akcja rozgrywa się w wielu miejscach: Paryżu, Szwajcarii, Wiedniu, Warszawie, Cisach oraz Zagłębiu. Poprzez wspomnienia Joasi Podborskiej przenosimy się do Kielc, Głogowa, Krawczyska i Mękarzyc („Zwierzenia”). Poprzez list Wacława do siostry - aż na Syberię.
Bohaterem zbiorowym są mieszkańcy dzielnic nędzy w Warszawie i Zagłębiu oraz wieśniacy z Cisów.
Na tym tle umiejscowił Żeromski inteligencję:
— Joannę Podborska (nauczycielkę), — Tomasza Judyma (lekarza) oraz — Korzeckiego (inżyniera).
Na dalszym planie znajdują się lekarze warszawscy (dr Czernisz, Żyd dr Chmielnicki) oraz dyrektor Kalinowicz.
Inteligencja dzieli się na dwie grupy:
— ludzi pochodzenia szlacheckiego (pisarz obciąża ich odpowiedzialnością za krzywdy, które ich przodkowie wyrządzili ludowi) ,
— z pochodzenia chłopów, którzy dzięki ciężkiej pracy uzyskali wykształcenie (Żeromski przyznaje im naturalne prawo „czynnego uczestnictwa w awangardzie postępu”).
Problematyka powieści i sposób jej przedstawienia
Tytuł powieści sygnalizuje tematykę utworu, jest wieloznaczny i wielofunkcyjny:
w dosłownym znaczeniu (oskarżenie porządku społecznego) wskazuje na bezdomność bohaterów:
— ludzi świata nędzy (żyją w norach i budach, a nie w domach);
— wydziedziczonej Joasi, która nie ma własnego kąta i żyje u obcych;
— Wiktora, który tuła się z rodzina po świecie.
w znaczeniu metaforycznym rozumiany być może w kategoriach kwalifikacji moralnych, jako:
bezdomność społeczna ludzi, którzy opuszczają dom, bo umierają rodzice i zmuszeni są iść dalej o własnych siłach (Joasia) oraz tych, którzy dzięki wykształceniu wznieśli się ponad poziom własnego środowiska i świadomie je odrzucają, ale nie mogą znaleźć miejsca w nowym (Judym);
bezdomność państwowa i narodowa działaczy spiskowych, romantycznych pielgrzymów do wolnej ojczyzny (Leszczykowski, brat Joasi Wacław, człowiek przynoszący bibułę Korzeckiemu, Korzecki);
bezdomność w sensie egzystencjonalnym, obcość człowieka w świecie, niemożność pogodzenia się ze złem, dekadentyzm, ostateczne odrzucenie świata w akcie samobójczym (Korzecki)
Jednocześnie „Dom”(zazwyczaj symbol rodziny, spokoju i stabilizacji) staje się w powieści Żeromskiego znakiem obojętności wobec krzywdy bliźniego (mieszkanie Czernisza, Kalinowicza, Krzywosąda) i pokusą, którą należy przezwyciężyć („zakiełkuje we mnie wyschłe nasienie dorobkiewicza”)
„Ludzie bezdomni” to:
powieść psychologiczna - przedstawia stan myśli i uczucia bohaterów; pokazuje jak zmienia się mentalność człowieka pod wpływem przeżyć. Dla oddania stanów uczuciowych pisarz posługuje się symbolem;
powieść społeczna - ukazuje panoramę współczesnego autorowi społeczeństwa, pełnego kontrastów i konfliktów. Świat ludzi bogatych obojętnych wobec krzywdy społecznej, świat klas pracujących pełen nędzy i cierpienia, a co za tym idzie, zwyrodnienia i demoralizacji;
powieść prezentująca różnorodne problemy filozoficzne (koncepcja człowieka otwartego na wielość uzupełniających się kierunków humanizmu europejskiego. Odrzucenie poglądów Schopenchauera, polemika z nitzschenizmem, obawa przed rewolucją)
poglądy Schopenchauera (istota ludzkiej egzystencji bezrozumny popęd niemożliwy do zaspokojenia, poczucie bezsensu życia, kontemplacja sztuki jako jedynej wartości stałej: tęsknoty doktora Tomasza; motyw Wenus z Milo);
poglądy Nietzschego (kult życia, siły i tężyzny biologicznej, nowa moralność nadludzi: Judym o Karbowskim; Korzecki - człowiek jedyną miara dobra i zła);
poglądy Marksa (stosunki gospodarcze czynnikiem regulującym wszystkie procesy życia społecznego, konflikt między klasą pracującą a właścicielami środków produkcji, konieczność społecznego przewrotu);
motywy sokratejskie i platońskie (postać Korzeckiego; pojęcie dajmoniona; prawo do samobójstwa);
motywy ewangeliczne (dyskusja u Kalinowicza: nakaz miłości bliźniego i apostołowania)
Kompozycja
„Ludzie bezdomni” stanowi przykład realistycznej powieści młodopolskiej łącząc elementy typowe dla różnych prądów literackich :
Realizm
konkretność miejsca i czasu akcji,
wierność przedstawienia szczegółów życia i jego tła,
koncepcja człowieka jako istoty społecznej (program życiowy Judyma: praca organiczna i praca u podstaw),
krytyczna prezentacja stosunków społecznych
Impresjonizm
opisy przyrody (zbudowane z barwnych plam, eksponują grę powietrza i światła, są zapisem ulotnego wrażenia),
psychika głównych bohaterów (ukazana nie jako wyraźnie określona, zamknięta struktura, ale jako ciąg nastrojów, wrażeń i sprzecznych nieraz stanów nie tworzących logicznej całości),
kompozycja utworu (zbudowany z pojedyńczych punktów czasowych i odrębnych scen nie tworzących łańcucha przyczynowo-skutkowego)
Naturalizm
opisy dzielnic nędzy w Warszawie i Sosnowcu (drobiazgowość i podkreślanie brzydoty; eksponowanie biologicznego widzenia świata)
Ekspresjonizm
łączenie patosu, ekstatyczności i deformacji,
gwałtowne kontrasty,
skłonność do karykatury
Symbolizm
opis Wenus z Milo (t.1 rozdz.1) - rzeźba podziwiana w paryskim muzeum; symbol radości i urody życia
„Rybak” (t.1 rozdz.1) - obraz Puvis de Chavannes’a ukazujący krzywdę społeczną,
kwiat tuberozy (t.1 rozdz.8) - postawa i życie Karbowskiego; symbol bezużytecznego piękna,
motyw krzyku pawia (t.II rozdz. 11) - powtarzający się dwukrotnie wrzask ptaka przeraża Judyma świadomego swej bezradności w obliczu nieubłaganej śmierci zabierającej dzielną kobietę (Oleś Daszewski już niebawem podzieli los „bezdomnych”),
zakończenie utworu i jego tytuł - „rozdarta sosna” to symbol losów Judyma i Joasi, ich rozterek i cierpień.
Ludzie bezdomni - Stefan Żeromski
Paryż, Warszawa, Cisy, Zagłębie, koniec XIX wieku.
Tomasz Judym, syn biednego szewca warszawskiego z ulicy Ciepłej, absolwent warszawskiej medycyny, przebywając od piętnastu miesięcy na praktyce lekarskiej (chirurgicznej) w Paryżu, spaceruje ulicami miasta i następnie zachodzi do galerii sztuki w Luwrze. Tu nawiązuje znajomość z panią Niewadzką, wdową, bogatą ziemianką i jej uroczymi wnuczkami - siedemnastoletnią Natalią Orszeńską i piętnastoletnią Wandą oraz ich piękną opiekunką i guwernantką, dwudziestokilkuletnią Joanną Podborską, którą jest zachwycony.
Następnego dnia odbywa wspólnie z nimi wycieczkę do Wersalu i zwiedza komnaty królewskie oraz salę lustrzaną.
Po upływie roku Judym powraca do Warszawy. Z hotelu przy ul. Widok pierwsze swoje kroki kieruje do rodzinnego domu, chcąc spotkać się z bratem. Przechodzi ul. Krochmalną i Ciepłą i widzi, że wyglądają one bardzo nędznie, jak dawniej. W mieszkaniu brata Judym nie zastaje nikogo. Rozmawia na schodach z dziewczyną pilnującą umysłowo chorej babki i zagląda do wnętrza izby, z której rozchodzi się straszny krzyk osoby przywiązanej do haka wystającego z ziemi. Od ciotki Pelagii, bawiącej na podwórzu dzieci Wiktora (Franka i Karolinę), dowiaduje się, że bratowa pracuje w fabryce cygar, a brat w stalowni.
Następnie Judym udaje się do fabryki cygar, gdzie widzi bardzo ciężkie warunki pracy. Podczas przerwy obiadowej Judym i bratowa przychodzą do mieszkania Wiktora. „Było to niskie poddasze. Sufitu dosięgało się głową".
Judym spogląda na sprzęty i przypomina sobie, że niektóre z nich stały kiedyś w suterenie jego rodziców.
Następnego dnia wczesnym rankiem Judym odwiedza Wiktora i odprowadza go do stalowni. W drodze wspomina swoje ciężkie dzieciństwo u ciotki, która wzięła go na wychowanie. Mówi:„całe moje dzieciństwo, cała pierwsza młodość upłynęły w nieopisanym, wiecznym przestrachu, w głuchej nędzy, którą teraz dopiero pojmuję".
Judymowie dochodzą do huty. Tomasz ma możliwość obejrzenia tego obiektu, szczególnie stalowni i widzi jak ciężko tu ludzie pracują. W kilka miesięcy później Tomasz występuje z odczytem na tradycyjnym spotkaniu towarzyskim warszawskich lekarzy w salonie doktora Czernisza w Warszawie.
Opisuje w nim nędzę biedoty miejskiej i wiejskiej w Polsce oraz życie paryskich bezdomnych (w czasie pobytu w Paryżu odwiedzał jako lekarz przytułki, domy noclegowe i środowiska prostytutek) oraz wysuwa swoje propozycje odnośnie działania lekarzy, stwierdzając, iż obowiązkiem ich jest walczyć z tym stanem rzeczy przez odpowiednio zorganizowane działanie, że lekarz powinien być lekarzem ludzi biednych i zwalczać przyczyny chorób.
Przerywa odczyt, gdyż na wygłoszenie trzeciej części „nie czuł się na siłach, formalnie tchu nie miał". Odczyt spotyka się z ostrą krytyką lekarzy, którzy wyśmiewają się z poglądów Judyma, uważając go za marzyciela i idealistę. Judym, pracując w szpitalu w charakterze asystenta na oddziale chirurgicznym, otwiera również prywatny gabinet lekarski, w którym przebywa codziennie po południu, ale na próżno oczekuje na pacjentów. W okresie pięciu miesięcy nikt się u niego nie pojawia. Uważa, że to z powodu jego pamiętnego odczytu. Zjawia się jedynie kwestarka z prośbą o dar dla pewnego stowarzyszenia.
Doktor Chmielnicki proponuje mu wyjazd do Cis na stanowisko asystenta doktora Węglichowskiego, dyrektora zakładu leczniczego. Następnego dnia odwiedza go doktor Węglichowski i przedstawia warunki pracy, proponując sześćset rubli pensji rocznie, mieszkanie, utrzymanie i korzystanie z gabinetu i narzędzi do praktyki osobistej.
Judym wyraża zgodę i dowiaduje się, że zakład leczniczy leży w majątku p. Niewadzkiej. Wkrótce Tomasz wyjeżdża do Cis. W pociągu do jego przedziału wchodzi matka z synkiem Dyziem, który bardzo dokucza pasażerom. Judym przenosi się do innego przedziału, za nim podąża Dyzio, a kiedy następnie wsiada na stacji do powozu, tu również towarzyszy mu Dyzio. W końcu Judym traci cierpliwość, wysiada z powozu, obsypuje Dyzia klapsami i wyrusza pieszo z ciężką walizką. Następnie podróżuje furmanką, która wywraca się, ulegając zniszczeniu i w końcu znów pieszo dociera wreszcie do celu,
Uzdrowisko w Cisach - to znany powszechnie, uczęszczany, renomowany zakład leczniczy, którego założycielem jest nieżyjący już pan Niewadzki. Jest to instytucja akcyjna, wspomagana przez jednego z jej wspólników, bogatego Leszczykowskiego, zamieszkałego w Konstantynopolu. Funkcję administratora obiektu pełni obecnie Krzywosąd. Judym spotyka w kościele znajome z Paryża. Natalia jest zakochana w Korbowskim, który jest utracjuszem. Joanna pisze pełen liryzmu pamiętnik, z którego poznajemy jej dzieje z okresu poprzedzającego spotkanie z Judymem.
Sześć lat temu Joasia opuściła swoje rodzinne strony. Miała siedemnaście lat, gdy pożegnała zamieszkującą w Kielcach biedną ciotkę, która zastępowała jej matkę w okresie nauki w gimnazjum. Joasia wyjechała do Warszawy, gdzie pracowała jako guwernantka i pomagała finansowo swoim braciom. Spotkała wówczas kilka razy w tramwaju młodzieńca w cylindrze (Judyma), który jej się bardzo podobał. Później na krótko odwiedziła Kielce. Przebywała w Mękarzycach w dworku wujostwa, gdzie raził ją ich stosunek do chłopów, służby i ludzi zatrudnionych na folwarku. Odwiedziła też rodzinny dworek w Głogach i cmentarz w Krawczyskach, gdzie znajdował się grób jej rodziców. w ludym pracuje w zakładzie uzdrowiskowym i organizuje miejscowy szpital stojący wśród budynków folwarcznych, mieszczących się za dużym parkiem zakładowym na podmokłych łąkach
W pośrodku parku cisowskiego są upiększające stawy, a na jego skraju znajduje się kilka wykopanych w torfiastym gruncie sadzawek (urządzonych przez plenipotenta Krzywosąda, hoduje w nich ryby), których woda łączy się podłużnym basenem ze stawami. Nadmiar wód powoduje wilgotność w Cisach. Liście z olbrzymich drzew spadają w stojące wody, gniją i wydzielają nieprzyjemny zapach. Na powierzchni stawów plenią się wodorosty wydzielające cuchnącą woń. Judym odkrywa, że te stojące wody, utrzymywane dla upiększenia krajobrazu, są rozsadnikami wilgoci i zarazków i stanowią stałe ogniska malarii, która panuje w czworakach znajdujących się w pobliżu sadzawek
Szczególnie trudno znoszą ją dzieci, mają „ataki gorączki, ciągłe bóle głowy". Nawet wśród kuracjuszy pojawiają się dwa wypadki malarii. Judym zauważył, że w zakładzie blisko stawów jest powietrze, jeśli nie takie samo, jak obok czworaków, to bardzo „siostrzane". Wystarczyłoby ukazanie się „w prasie jednego artykułu lekarza udowadniającego, że Cisy nie są zdrowe i kuracjusze przestaliby do zakładu przyjeżdżać" Judym proponuje plenipotentowi przenieść czworaki na suche miejsce, ale ten nie chce o tym słyszeć Pani Niewadzka, chcąc zrobić Joasi przyjemność, przeznacza część swojego pałacu na izbę dla chorych na malarię dzieci z czworaków. Judym opracowuje projekt podniesienia zdrowotności Cisów i przedstawia go na radzie komisji rewizyjnej złożonej z trzech udziałowców spółki, ale ci go odrzucają, a zarządcy Cisów pałają odtąd nienawiścią do Tomasza. Szczególnie „uwziął się" na niego dyrektor, który nawet nie uznaje go za równego sobie lekarza. Judym dowiaduje się od Joasi, że Natalia uciekła z domu, wzięła potajemnie w kościele w sąsiedniej wsi ślub z Karbowskim i wyjechała za granicę. Wiktor Judym, brat Tomasza, wyjeżdża za jego pieniądze do Szwajcarii i ściąga żonę z dziećmi do siebie. W podróży pomagają jej napotkani przypadkowo jadący do Włoch Karbowscy, wysyłając ją do miejsca przeznaczenia Wintersturu w Szwajcarii, gdyż Judymowa przespała stację przesiadkową. W Szwajcarii Wiktor nie czuje się dobrze, planuje wyjazd do Ameryki mówiąc:„Gdzie mi lepiej płacą, tam idę."
Wkrótce Tomasz Judym oświadcza się Joasi. „Łzy płynęły z jego oczu, łzy szczęścia bez granic, które zamknięte jest w sobie i którego już się nie doświadcza po wtóre".
Pewnego razu Tomasz zauważył, że grupa robotników z polecenia administratora wybiera szlam ze stawu, dowozi go taczkami do specjalnie ustawionej, pochyłej rynny drewnianej i zrzuca do rzeki, z której piją wodę ludzie i zwierzęta. Między Judymem a Krzywosądem dochodzi do kłótni. Tomasza ogarnia „szewska pasja", chwyta Krzywosąda za bary, potrząsa nim z dziesięć razy i rzuca go do stawu ze szlamem. Tego samego wieczoru zostaje z miejsca zwolniony z pracy. Największy ból sprawia mu konieczność nagłego rozstania się z Joasią. Następnego dnia opuszcza Cisy. W drodze do Warszawy spotyka inżyniera Korzeckiego, z którym kiedyś podróżował po Szwajcarii. Ten proponuje mu wyjazd do Zagłębia Dąbrowskiego i jadą obaj do Sosnowca, gdzie Judym przyjmuje posadę lekarza przy kopalni węgla „Sykstus" i zamieszkuje w jej pobliżu. Korzecki czuje się bardzo samotny, potrzebuje czyjegoś towarzystwa, ma chore nerwy. Judym styka się tu w Zagłębiu z nędzą i brzydotą warunków życia robotników, poznaje ich byt, wydaje mu się, że jest znowu w Paryżu. Zwiedza kopalnię i zapoznaje się z ciężką pracą górników. Wkrótce otrzymuje dziwny list od Korzeckiego. Tknięty złym przeczuciem, jedzie do niego i okazuje się, że ten popełnił już samobójstwo (zastrzelił się).
Minęło lato. W jesieni do Judyma przyjeżdża Joasia na jeden dzień i zwiedzają wspólnie hutę. Judym pokazuje jej wielkie piece, odlewnie, walcownię żelaza i straszną nędzę ludzi. Prowadzi ją do domów i mieszkań robotników. Razem zaglądają do cuchnących nor, gdzie przebywają starzy i dzieci.
Joasia kocha Judyma i marzy o wspólnym z nim domu. Mówi:

„Ułożyłam już wszystko, od a do z, jak to będzie w naszym domu". „Założymy szpital, jak w Cisach". „Będziemy wszystko albo prawie wszystko, co inni obracają na zbytek, oddawali dla dobra tych ludzi. Ty nie wiesz, ile szczęścia... Z tej resztki, którą dasz swej żonie, z tej najostatniejszej, zobaczysz, co ona zrobi".

Judym, patrząc w jej twarz pełną szczęścia, stawia nagle pytanie:

„A cóż się stanie z tymi chałupami, cośmy je widzieli przed chwilą?"

A cóż to ma do nas? - pyta Joasia.

Judym odpowiada:

„Ja muszę rozwalić te śmierdzące nory. Nie będę patrzył, jak żyją i umierają ci od cynku." „Ja jestem z motłochu, z ostatniej hołoty [...] Jesteś z innej kasty... [...] tu ludzie w trzydziestym roku życia umierają, bo już są starcami. Dzieci ich - to idioci. [...] Przecie to ja jestem za to wszystko odpowiedzialny". „Otrzymałem wszystko, co potrzeba. Muszę to oddać, com wziął. Ten dług przeklęty. Nie mogę mieć ani ojca, ani matki, ani żony, ani jednej rzeczy, którą tym przycisnął do serca z miłością, dopóki z oblicza ziemi nie znikną te podłe zmory. Muszę wyrzec się szczęścia. Muszę być sam jeden, żeby obok mnie nikt nie był, nikt mnie nie trzymał!"

A kiedy Joasia wyszeptała cicho:

„Ja cię nie wstrzymam..."

Judym odrzekł:

„Ty mnie nie wstrzymasz, aleja sam nie będę mógł odejść. Zakiełkuje we mnie przyschłe nasienie dorobkiewicza. Ja siebie znam". „W pewnej chwili Judym usłyszał jej płacz samotny, jedyny, płacz przed obliczem Boga."

Zrozpaczona Joasia odchodzi w stronę dworca kolejowego. Judym zostaje sam ze swoim cierpieniem, idzie brzegiem lasu, gdzieś błądzi, wreszcie rzuca się na wznak na ziemię i widzi, że nad jego głową stoi rozdarta sosna. Patrzy na to rozdarcie i słyszy dokoła siebie „płacz samotny, jedyny, płacz przed obliczem Boga. Nie wiedział tylko kto płacze. Czy Joasia? - Czy grobowe lochy kopalni płaczą? Czy sosna rozdarta?"

„Ludzie bezdomni” S.Żeromski-co sądzisz o postępowaniu i ideałach życiowych i moralnej wartości bohaterów Żeromskiego
Twórczość Żeromskiego jest zjawiskiem niemal epokowym w naszej literaturze. Jego książki są wciąż popularne o czym świadczy choćby fakt licznych adaptacji telewizyjnych i kinowych. Moim zdaniem ta popularność jest spowodowana specyficznym klimatem jego twórczości. Jego powieści sprawiają, że czytelnik nie pozostaje obojętny na losy bohaterów i jest zmuszony do ich głębszej analizy. Jedną z takich powieści są „Ludzie bezdomni”. Głównym tematem jest tu podobnie jak w wielu utworach tego pisarza ukazanie na tle krzywdy społecznej problemu jednostki poświęcającej się dla ludu. Doktor Judym jest postacią altruistyczną a fakt pochodzenia proletariackiego wpłynął na jego postępowanie. Po żmudnej pracy otrzymuje dyplom lekarski. Teraz przed młodym niedoświadczonym lekarzem staje pytanie co dalej?. Wybiera prace w Cisach. Jednak jego marzenia dotyczące nowych metod leczenia i polepszenia warunków i higieny ludności stawały się w zetknięciu z rzeczywistością tylko dziecinnymi mrzonkami. Uparta walka i brak jej rezultatów powoli zniechęca Judyma do działania. Na drodze tego typowego idealisty pojawia się kobieta, która darzy go uczuciem. Musi zatem wybierać-szczęście osobiste lub też ideały, gdyż nie jest na tyle silny aby pogodzić te dwie sprawy. Mimo tego, że jego dalsza działalność nie ma silnego poparcia wybiera drogę samotnika. Pomaga mu w tym zwykła ludzka słabość-uczulenie na krzywdę innych tak silna, że zdołała przezwyciężyć pokusy „tego świata”. Jednak rozstanie z ukochaną kobietą nie pozostaje bez wpływu, czyni z Judyma człowieka okaleczonego z „rozdarta duszą”. Oceniając jego postępowanie nie można nazwać bohaterem pod każdym względem pozytywnym. Choć w jego postępowaniu przeważają cechy dodatnie przede wszystkim wielki humanizm i poświęcenie jest on postacią mało realną. Nie jestem pewna tego, że człowiek po klęsce swych zamierzeń czy programu i widząc ich bezsensowność, zdecyduje się na powtórne podejście. Być może znajdują się ludzie silni wewnętrznie, dla których nie ma żadnych przeszkód w osiąganiu wytkniętych sobie celów, jednak nie maja oni racji bytu w świecie gdzie jednostka nie jest w stanie zaważyć na losach społeczności. Samotne działanie jest z góry skazane na niepowodzenie. Oczywiście nie można potępiać takich ludzi bo bez nich świat stałby w miejscu.
Postacią kontrowersyjną jest tez dla mnie Cezary Baryka. Wychowany w dostatku porzuca bogactwo w imię idei rewolucyjnych, które bardzo łatwo i silnie zawładnęły jego młodym sercem. Podobnie jak Judym wyrzeka się szczęśliwego życia i łączy się z socjalistami. Dopiero konfrontacja tego co oni głosili z bezpośrednim działaniem spowodowała, że zauważył niedojrzałość klasy robotniczej do tego, aby stanąć na czele narodu.

Dodaj swoją odpowiedź