List pocieszający Kochanowskiego po utracie córki. Tren VIII

Drogi przyjacielu!

Na wstępie bardzo chciałbym przeprosić Cię, ze nie zjawiłem się na pogrzebie mojej chrześnicy. Przyczyny ode mnie niezależne nie pozwoliły mi na przyjazd. Rozumiem jak ważne miejsce zajmowała w twoim życiu Orszulka, jaką była dobrą córką i jak bardzo chciała zebyście nie mieli z nią żadnych zmartwień. Chcę żebyś wiedział, że wszystkim nam będzie jej bardzo brakowało. Ona zawsze wnosiła do naszego szarego życia tyle koloru i uśmiechu. Wiem, ze uważasz, ze to był aniołek, a przeciez one należą do nieba, prawda? Ona już nigdy do nas nie wróci. Napewno nie chce żebyś za nią płakał, abyś był załamany, bo tam napewno jest jej lepiej! A poza tym pamiętaj, ze na każdego przychodzi kiedyś pora i w końcu się zobaczycie. Znów będziecie razem. W świecie w którym jest lepiej. Musisz się pozbierać i iść dalej! Masz rodzinę i powinieneś poświęcać im wiele czasu, a Orszulę wspominać mile, z uśmiechem, bo zmartwień przecież związanych z nią nie miałeś. Weź się w garść przyjacielu, takie jest życie... Bardzo chciałbym być przy Tobie w tych trudnych chwilach i w miarę możliwości jak najszybciej zjawię się u Was. Bardzo Ci współczuję i nam też nie jest łatwo. Pamiętaj, ze zawsze masz mnie!

Pozdrawiam,
Arnold.

P.S. Za pracę dostałam 5 .
Mam nadzieję, ze Wam się przyda. ;=)

Dodaj swoją odpowiedź