W jakim sensie dramaty Sofoklesa ukazują nieskuteczność walki człowieka z jego przeznaczeniem, a także wielkość człowieka nadaremnie walczącego z losem?

Od zarania dziejów ludzkości towarzyszy motyw fatum. Według Słownika Mitów i Tradycji Kultury Władysława Kopalińskiego termin ten oznacza nic innego jak przepowiedziane, zrządzone przez bogów przeznaczenie, nieszczęście. Starożytni Grecy wierzyli, że człowiek ma z góry przypisany los, bieg wydarzeń w życiu, którego w żaden sposób nie da się uniknąć. Siłę fatum może obrazować fakt, iż według wierzeń Starożytnych Greków nawet bogowie podlegają jego mocy i nie są w stanie go uniknąć. Przykładem może być chociażby historia walki o Olimp, gdzie zgodnie z przepowiednią, Zeus zabija własnego ojca – Kronosa.

Fatum, przeznaczenie jest nieodłączną częścią powstałej w Starożytnej Grecji tragedii obejmującej utwory, w których istotą akcji jest tragizm, czyli nieprzezwyciężony konflikt między dążeniami jednostki a siłami wyższymi.
Chlubą greckiego teatru nazywany jest Sofokles – poeta, tragik tworzący w złotym wieku kultury ateńskiej. Nie bez powodu jego postać ceniona jest do dnia dzisiejszego. Jeżeli wierzyć źródłom, to według jednych zwyciężył on osiemnaście, a według innych – nawet dwadzieścia razy w zawodach tragicznych organizowanych w czasie obchodu Wielkich Dionizii. Jego dorobek literacki szacuje się na sto dwadzieścia tragedii i dramatów satyrycznych, z których do naszych czasów przetrwało zaledwie siedem. W swoich dziełach Sofokles bardzo często poruszał motyw nieskutecznej walki z przeznaczeniem, który odnajdujemy między innymi w „Antygonie” czy „Królu Edypie”, składających się na cykl przedstawiający dzieje tebańskie. Oba te utwory opisują burzliwe historie rodu Labdakidów, nad którym wisi klątwa.
Podczas lektury „Króla Edypa” obserwujemy tragiczny splot wydarzeń ukazujący paradoksalne położenie głównego bohatera. Pełen wątpliwości związanych ze swoim pochodzeniem Edyp udaje się do wyroczni delfickiej, gdzie otrzymuje ostrzeżenie, by nie wracał do rodziców, jeżeli tylko chce uniknąć ojcobójstwa i kazirodczego związku z własną matką. Charakter jego klęski zmusza nas do określenia go mianem postaci niezwykle tragicznej, gdyż posiadając błędne informacje na temat swojego pochodzenia i chcąc uniknąć haniebnych czynów, pędzi on wprost ku swojemu przeznaczeniu. Jeżeli jednak patrzeć na sytuację, w jakiej znalazł się bohater z większego dystansu, na przykład z takiego, z jakiego widzieli go bogowie, to jego położenie wydaje się mniej dramatyczne. Z tego, boskiego punktu widzenia, Edyp może być postrzegany jako postać komiczna. To stwierdzenie przywodzi mi na myśl słowa Szekspira: „dla bogów jesteśmy jak muchy, zabijają nas dla zabawy”.

Edyp zostaje uwikłany w konflikt tragiczny prowadzący do ironii tragicznej. Podczas ucieczki przed losem wdaje się on w bójkę z nieznajomymi ludźmi, nieświadomie przyczyniając się do popełnienia ojcobójstwa. Gdy dociera do miasta swojego urodzenia, z pomocą bogów rozwiązuje podchwytliwą zagadkę sfinksa, z czym wiąże się objęcie przez niego tronu oraz ożenek z wdową po niedawno zmarłym królu. Przepowiednia się wypełnia – Edyp zabija własnego ojca oraz wdaje się w związek kazirodczy z własną matką, którego owocem jest liczne potomstwo. Czyny te zostają popełnione nieświadomie więc w swej niewiedzy król Teb żyje spokojnie wraz z kochającą go rodziną. Jednak po latach stan ten ulega gwałtownej zmianie. Na królestwo opada bowiem zaraza, zaś wieszczowie powiadają, iż owa klęska spowodowana jest gniewem bogów za bezkarność zabójcy Lajosa. Prawy i dbający o swoich podwładnych Edyp wydaje wyrok na owego grzesznika – w rezultacie na samego siebie:
„I tak złoczyńcy klnę, aby on w życiu,
Czy ma wspólników, czyli sam w ukryciu,
Nędzy, pogardy doświadczył i sromu”
Podczas ścigania przestępcy zostaje odkryta haniebna prawda o przeszłości władcy Teb, skutkiem czego człowiek ten zostaje ukarany za nieświadomie popełnione grzechy.
Taki bieg zdarzeń został przypisany Edypowi i nikt ani nic nie było w stanie odmienić jego losu. Oczywistym jest, że przegrywa on z własnym przeznaczeniem. Powinniśmy zastanowić się, czy widzimy w nim wielkiego człowieka nadaremnie walczącego z fatum. Mimo niemożności uniknięcia przeznaczenia walczy on, nie poddaje się czyniąc wszystko, co jest w jego mocy by wygrać z fatum wiszącym nad jego życiem.
Edyp nie czuje się osobą poszkodowaną przez los, z pokorą przyjmuje kary za własne postępowanie i przewinienia, mając nadzieję, że dzięki temu zostaną mu odpuszczone winy. „Initium felicitatis est carere peccato” z Księgi Ezechiela - początkiem szczęścia jest wyzwolenie z grzechu. Jednak dawny władca nie może pogodzić się z faktem, iż klątwa która dotknęła jego, pozostanie nadal wśród jego potomstwa. Pokazuje tym samym swą miłość i troskę o własne dzieci, martwi się ich samotnością, odrzuceniem przez otoczenie, boi się, że zostaną one ukarane za jego winy.
Podobną nieustępliwość w obronie własnych przekonań Sofokles zawarł w dramacie „Antygona”, będącym kontynuacją losów rodu Labdakidów. Na problematykę tej tragedii składa się między innymi konflikt dwóch równorzędnych racji: prawa boskiego i ziemskiego. Zwolenniczką pierwszego z nich jest tytułowa bohaterka, Antygona, córka potępionego króla Teb. Stawia ona nakazy boskie ponad prawem ludzkim, postanawia pozostać wierna nakazom boskim, mówiącym iż każdemu człowiekowi należy się godny pochówek. Słuszność jej wyboru możemy uzasadnić chociażby mitem o królu Syzyfie, który podstępnie wykorzystał owy zwyczaj. Na uwagę zasługuje fakt, iż bogowie zgodzili się wypuścić winowajcę na wolność, by upomniał własną żonę za nie dokonanie obrzędu pochówku jego ciała. Po drugiej stronie konfliktu stoi Kreon, przedstawiciel i zwolennik praw ludzkich. Nie chcąc, aby królestwo zostało okryte hańbą, zakazuje pogrzebu Polineikesa, który jest wrogiem, symbolem zdrady ojczyzny.
Fatum od samego początku dyktuje przebieg sporu. Nieunikniona jest śmierć Antygony przez którą Kreon chce udowodnić sobie jak i całemu ludowi swoją sprawiedliwość i wielkość praw ludzkich. Jeszcze przed wydaniem wyroku dziewczyna świadoma jest konsekwencji swojego postępowania a jednocześnie nie może temu skutecznie przeciwdziałać:
„Zginiemy marnie , jeżeli wbrew prawom
Złamiemy władców wyroki i wolę”
Śmierć Antygony pociąga za sobą wiele innych tragedii, tragedii samego ówczesnego władcy. Mimo, iż jego cel został osiągnięty – bohaterka popełnia samobójstwo, to ostatecznie ponosi on klęskę – kolejno życia pozbawiają się jego syn i żona. Tym samym młoda dziewczyna mimo kresu swojej egzystencji odnosi zwycięstwo – staje się wielka. Nie zważając na zagrożenie życia, postanawia nie rezygnować z własnych przekonań i racji, konsekwentnie dąży do wyznaczonego sobie celu. Umiera z dumą i modlitwą na ustach:

„Jakże do bogów podnosić mam modły,
Wołać o pomoc, jeżeli czyn prawy,
Który spełniłam, uznano za podły?”

Bogobojność, ustawienie wyżej w hierarchii praw boskich nad ludzkie doprowadza ją do sukcesu.
Postępowanie zgodne z własną intuicją, które odnajdujemy w zachowaniach Antygony, charakteryzuje filozofię platońską. Twórca tego typu myślenia wynosi przeczucie ponad rozumowanie, gdzie intuicja ma być bezpośrednim poznaniem w przeciwieństwie do myśli dyskursywnej, która to pośrednio, bo poprzez rozumowanie dochodzi do prawdy.

Ludzie od zawsze pragnęli wiedzieć, co stanie się w przyszłości. Z tego też powodu udawali się początkowo do wyroczni, z biegiem czasu do wróżek i osób które podawały się za zdolne do przepowiedzenia dalszego losu. Jednak czyż nie było to pozbawione sensu? Gdy człowiekowi zostają przedstawione fakty z jego własnej przyszłości, życie zaczyna powoli tracić sens. Jakaż nudna byłaby egzystencja, gdybyśmy znali jej treść. Czyż nie wystarczy nam świadomość oczywistego i niekoniecznego do przepowiadania faktu, że życie każdego kończy się śmiercią?
Może każdy z nas jest swojego rodzaju Edypem, nad którym ciąży fatum? W podświadomości ludzkiej ukryty jest przecież przymus bezwzględnej walki z nieuniknioną śmiercią. Przez całe życie przypomina nam on o swoim istnieniu, zarówno w chorobie jak i przy naturalnym zachowaniu podczas przechodzenia przez jezdnię. Dlatego też człowiek lęka się dzikich zwierząt, wiedząc, że obcowanie z tymi istotami może zakończyć się śmiercią, od której przez całe swoje życie, świadomie czy też nie, ucieka. Ucieka niczym Edyp od przepowiedzianych mu zbrodni. Ale dlaczego to robi? Czyżby jedynie nie mógł pogodzić się z nieskutecznością walki człowieka z jego przeznaczeniem? Próbuje zaprzeczyć faktowi, iż bez względu na starania podjęte by osiągnąć długowieczność bezcelowymi okazują się te działania, gdyż nieśmiertelność nie istnieje. Wiele odniesień do motywu ucieczki przed fatum możemy znaleźć w literaturze. Licznym bohaterom przypisywane są cechy nieśmiertelnych, czyli ludzi, którym udało się oszukać własny los, uniknąć fatum. Każdy człowiek, mając przed oczami obraz owego człowieka powinien dążyć do osiągnięcia tego znajdującego się poza zasięgiem naszych rąk celu.

Ostatecznym celem człowieka powinna być zatem nie śmierć, a nieśmiertelność – pokonanie losu. Pozostaje jednak pytanie, czy ludzie nie stają się w pewnym stopniu nieśmiertelnymi wówczas, gdy wspomnienia ich czynów pozostają w pamięci potomnych? Możemy z absolutną pewnością dać pozytywną odpowiedź na to zagadnienie. Potwierdzeniem są sam Edyp i Antygona, którzy mimo fizycznej śmierci, wciąż żyją w naszych umysłach. Nie istotny jest w tym kontekście ich antyczny charakter, gdyż nadal są aktualnymi wzorcami ludzkich postaw. Ich upór i zacięcie w bezskutecznym przeciwstawianiu się przeznaczeniu paradoksalnie przyczynia się do osiągnięcia co prawda nie do końca oczekiwanych, jednak mających znaczące skutki efektów – wieczny spoczynek ciał, nieśmiertelność dusz.

Dodaj swoją odpowiedź