Trudne momenty w historii między Polską a sąsiadami, a polityka bieżąca i polska racja stanu

W 1918 r., po stu dwudziestu trzech latach zaborów, odrodziło się niepodległe państwo polskie, II Rzeczpospolita. Jednak wiele dane mu było przejść, zanim ukształtowała się III Rzeczpospolita, w której żyjemy obecnie. Wiek XX obfitował w ogrom konfliktów toczących się w Europie, z których wiele dotyczyło relacji Polski z sąsiadami. Traktat wersalski kończący I wojnę światową ustanowił nowy ład na świecie, a szczególnie na naszym kontynencie, jednak okazał się nietrwały. Już pierwsze lata II RP były szczególnie burzliwe – większość naszych granic ustalała się na drodze walk zbrojnych, niejednokrotnie ingerowały w ten proces mocarstwa zachodnie, dążące do pokojowych rozwiązań w środkowo-wschodniej części Europy. To sprawiło, że nasi najwięksi sąsiedzi, Niemcy i ówczesny Związek Radziecki, nie pogodzili się z wytyczonymi granicami i – jak pokazała historia – dążyli do agresji na Polskę. Już w pierwszych latach dwudziestolecia międzywojennego te dwa mocarstwa zbliżyły się do siebie, szykując się do odpowiedniego momentu, aby zaatakować. Po II wojnie światowej, ogromie zniszczeń i fali śmierci, która dotknęła nasze państwo, nadszedł okres Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i podporządkowania jej ZSRR. Dopiero w roku 1989 r. odzyskaliśmy suwerenność i przywrócono nazwę Rzeczpospolita Polska – wkroczyliśmy w okres III RP. Przez niespełna sto lat dzielące nas od roku 1918 r. nie brakowało w naszej historii również konfliktów z pozostałymi sąsiadami. Czy cała ta burzliwa historia wpływa – i jak wpływa? – na obecne stosunki Polski z jej sąsiadami? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie w ujęciu problemowo-chronologicznym, w oparciu o historię naszego kraju od roku 1918 i obecne relacje z przede wszystkim Niemcami i Rosją, ale także z Litwą i Ukrainą.

Tuż po odzyskaniu niepodległości po latach zaborów Polska starała się przede wszystkim: utrzymywać stosunki z Francją, aby pozyskać sojusznika w wypadku agresji niemieckiej; utworzyć silny blok państwa Międzymorza, a kiedy okazało się to niemożliwe, utrzymywać dobre stosunki z Rumunią i Węgrami; wypracować jak najlepsze stosunki z Niemcami i Rosją. W tej ostatniej kwestii prowadzona była tzw. polityka równowagi, realizowana przez J. Piłsudskiego, a następnie J. Becka. Wobec faktu współpracy Niemiec i Rosji starano się utrzymać równie poprawne stosunki z jednym i drugim mocarstwem tak długo, jak to możliwe, aby opóźnić agresję na Polskę ze wschodu bądź zachodu. W tym celu podpisano z obydwoma państwami pakty o nieagresji. Polityka zagraniczna Polski w okresie międzywojennym była bardzo aktywna, jednak mimo starań polityków nie udało się wypracować stabilnej sytuacji na arenie międzynarodowej. Przyczyniły się do tego: konflikty z Czechosłowacją (kwestia Śląska Cieszyńskiego) i Litwą (sprawa Wilna); słabość militarna i dosyć mało znacząca pozycja na arenie międzynarodowej naszych sojuszników – Rumunii i Węgier; a przede wszystkim terytorialne dążenia Niemiec i ZSRR wobec Polski, współpraca tych państw w celu realizacji tych dążeń i bezradność, a może raczej bierność Ligi Narodów wobec naruszania przez te państwa zasad traktatu wersalskiego i przyjętego ładu.

W momencie ustalania granic II RP doszło do konfliktu polskich i niemieckich racji. Ostatecznie na rzecz Polski Niemcy utraciły prowincję poznańską, część Górnego Śląska oraz niewielką część Prus Zachodnich. Republika Weimarska nigdy nie pogodziła się z tymi stratami, dążenia ekspansyjne Niemiec wzrosły zwłaszcza po dojściu Hitlera do władzy, w okresie III Rzeszy, co zaowocowało wybuchem II wojny światowej. Wraz z momentem rozpoczęcia agresji niemieckiej na Polskę, czyli z dniem 1 września 1939 r., zaczął się trudny okres we wzajemnych relacjach tych dwóch państw, który po dziś kładzie cień na stosunki polsko-niemieckie. Nie łatwo zapomnieć o niemieckiej okupacji, która skutkowała ponad 5 milionami ofiar wśród obywateli polskich. Stosunki te pozostały równie napięte mimo zakończonej wojny – ostatecznie pokonane przez aliantów Niemcy nie chciały uznać granicy z Polską. W wyniku porozumień ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii ustalono, że Polska odzyska kosztem Niemiec ziemie, które należały do niej przed rozbiorami – tzw. Ziemie Odzyskane. Na przeszkodzie do złagodzenia relacji z naszych sąsiadem stały także jego zarzuty wiążące się z wysiedlaniem Niemców z terenów przyznanych Polsce. Decyzję o konieczności takich działań podjęli alianci, którzy uznali, że aby powstrzymać ewentualny powrót niemieckiego ekspansjonizmu i agresji wobec sąsiadów, należy z terenów Europy Środkowej i Wschodniej wysiedlić ludność niemiecką. Po latach Niemcy próbowały manipulować tym faktem, aby umniejszyć swoją negatywną rolę w czasie działań wojennych. Migracje te określano pejoratywnie jako „wypędzenie”, zawyżano liczbę osób wypędzonych i ofiar, które nie przeżyły przemieszczania, a także wliczano do grona wypędzonych osoby, które ewakuowały się z tych terenów jeszcze w czasie trwania działań zbrojnych, z rozkazu władz Rzeszy.
Pierwszym krokiem na drodze do rozrachunku w stosunkach polsko-niemieckich i do ocieplenia ich, był list biskupów polskich wysłany z Rzymu do Episkopatu Niemieckiego. W piśmie tym biskupi zaznaczali, że miliony ofiar zginęło z rąk Niemców, ale także Polacy zadali drugiej stronie wiele cierpień; oświadczyli, że Polacy próbują zapomnieć o tych okrucieństwach i mają nadzieję na porozumienie. W pierwszym momencie list ten został negatywnie potraktowany przez PRL, środowisko polskie nie zgadzało się ze zdaniem biskupów, głośne stały się hasła: „nie przebaczamy”. Jednak inicjatywa Kościoła okazała się być pierwszym krokiem w pojednaniu polsko-niemieckim, przełomowym momentem od czasów II wojny w naszych relacjach z tym sąsiadem. Już pięć lat później, w 1970 roku doszło do podpisania układu o normalizacji stosunków miedzy Polską a RFN (tylko w imieniu RFN, nie całych Niemiec). Obydwa państwa potwierdzały w nim nienaruszalność granic ustalonych podczas konferencji poczdamskiej.
Wraz ze zmianami w Polsce w roku 1989 r. zdecydowano spróbować położyć kres uprzedzeniom związanym ze wspólną historią i uregulować stosunki z zachodnim sąsiadem. Kwestia granicy została ostatecznie zamknięta w 1990 r. w Warszawie kolejnym układem między Niemcami a RP. Rok później podpisano traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Zawierał on zapisy dotyczące współpracy gospodarczej, politycznej, kulturalnej, w dziedzinie ochrony środowiska i ochrony mniejszości niemieckiej w Polsce. Od tej pory nawiązana została polsko-niemiecka przyjaźń i współpraca, która jednak nie jest zupełnie wolna od napięć i problemów. Zaczęły rozwijać się kontakty gospodarcze, dzięki chłonnemu rynkowi Niemiec Polska wysyła tam ok. 26% swojego eksportu (co czyni je naszym najważniejszym partnerem gospodarczym), choć jednocześnie Niemcy kierują do nas zaledwie 2% swojej produkcji. Są one także drugim, po USA, inwestorem w Polsce. Nasz zachodni sąsiad wspierał także polskie dążenia do wstąpienia do NATO, Unii Europejskiej i integracji europejskiej. Duże znaczenie miała też działalność Trójkąta Weimarskiego (Polska, Niemcy, Francja). Instytucją niezwykle zasłużoną dla budowania zrozumienia między Polską a Niemcami jest Organizacja „Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży”. Powołana w 1991 r. i finansowana ze wspólnego polsko-niemieckiego budżetu; wnosi ona istotny wkład w przełamywanie wzajemnych uprzedzeń. W czasie pierwszych 17 lat działalności we wspólnych projektach uczestniczyło już ponad 1,7 miliona młodych ludzi z obydwu krajów. Niestety nadal nie brakuje przykrych kwestii i incydentów we wzajemnych relacjach. Nadal niektórzy Niemcy, ze Ericą Steinbach (przewodnicząca Związku Wypędzonych w Niemczech) na czele, wypominają Polsce proces wysiedlania po II wojnie światowej, żądając z tego tytułu roszczeń, które to stanowisko odrzuca nasze społeczeństwo podkreślając, że Niemcy zasłaniają pamięć i odpowiedzialność za prowadzone z ich inicjatywy działania wojenne własnymi ofiarami tego okresu. Ponadto, poczynając od roku 2003, Niemcy i Polska zaczęły się różnić na tle europejskich reakcji na politykę USA, zwłaszcza wobec Iraku, kiedy to Polska poparła amerykańską interwencję na tych terenach. Istnieją także rozbieżności dotyczące polityki w stosunku do Rosji w związku z niemiecko-rosyjską budową gazowego rurociągu bałtyckiego. Przykrym incydentem w stosunkach polsko-niemieckich ostatniego okresu było również odwołanie wizyty prezydenta Kaczyńskiego na szczycie Trójkąta Weimarskiego, w czasie gdy niemiecki tabloid „Tageszeitung” skarykaturował prezydenta L. Kaczyńskiego, J. Kaczyńskiego i ich matkę.
Przełom roku 1989 r. zapoczątkował współpracę polsko-niemiecką. Mimo nadal odbijającej się we wspólnych stosunkach historii tych państw, rozpoczął się postępujący proces pojednania i stopniowe eliminowanie historycznych stereotypów.

Ustalenie wschodniej granicy nowo odrodzonej w 1918 r. Polski również nie było proste. Wśród polskich polityków narodziły się dwie przeciwne koncepcje – J. Piłsudskiego oraz R. Dmowskiego – tego, jak ta granica miałaby przebiegać. Próba realizacji koncepcji federacyjnej J. Piłsudskiego, zakładającej pomoc Ukrainie, Białorusi i Litwie w odzyskaniu niepodległości, a następnie utworzenie związku z tymi państwami, doprowadziła do wojny polsko-bolszewickiej w latach 1919-1920. 18 marca 1921 r. podpisano w Rydze pokój ustalający granicę polsko-sowiecką, który do agresji ZSRR na Polskę w 1939 r. regulował stosunki pomiędzy tymi państwami. W okresie międzywojennym Polska stosowała wobec Rosji wspomnianą już przeze mnie tzw. politykę równowagi, obawiając się, że pod hasłem ogólnoświatowej komunistycznej rewolucji Rosja w każdej chwili może zagarnąć ziemie polskie. I to rękami samych Polaków – komunistów. Dlatego też partię komunistyczną starano się izolować w polskim życiu politycznym, traktując ją jako agenturę Rosji. Natomiast rosyjska propaganda utrzymywała, że to Polska ma aspiracje imperialne i jako państwo „kapitalistyczne” zagraża komunistycznej republice. Podkreślano niebezpieczeństwo ze strony polskich „wyzyskiwaczy i obszarników”. Szczególnie zagrożona miała być ludność ukraińska i białoruska, poddana polskiemu uciskowi narodowemu i wyzyskowi. Dążąc do unormowania stosunków z ZSRR, w 1932 r. zawarto pakt o nieagresji, który zakazywał naruszania nietykalności terytorialnej i niepodległości politycznej obydwu ze stron. Jednak Polscy politycy z J. Piłsudskim na czele mieli świadomość tego, że agresja ze strony ZSRR jest nie do uniknięcia. Tak też się stało – we wrześniu 1939 r. nastąpił rosyjski atak na Polskę. Podczas okupacji sowieckiej w latach 1939-41 i 1944-45 zginęło co najmniej 150 tys. obywateli II RP. Podczas samej zbrodni katyńskiej (wymordowanie z rozkazu władz Rosji jeńców wojennych – polskich oficerów; zbrodnia ta po dziś dzień najdotkliwiej odciska się na relacjach polsko-rosyjskich) zginęło 19 tys. osób.
Polska w 1944 r. utraciła suwerenność i była podporządkowana ZSRR. W 1952 r. przyjęła oficjalną nazwę Polska Rzeczpospolita Ludowa, kiedy to wprowadzono Konstytucję PRL. Było to państwo o niedemokratycznym ustroju politycznym – dyktatury monopartyjnej – za formalną fasadą instytucji demokratycznych o różnej formie represyjności. W PRL łamane były prawa człowieka, m. in. prawo do wolności słowa, prasy, stowarzyszeń, poglądów, sumienia i religii oraz prawo do emigracji. Władze PRL były odpowiedzialne za wiele zbrodni, szczególnie w czasach stalinowskich, kiedy przywódcą w PRL był Bierut oraz w czasie trwania stanu wojennego. Za korzystne cechy tego ustroju i tej formy państwa niektórzy uważają możliwości awansu społecznego wielu warstw społecznych, bezpieczeństwo socjalne, niski poziom przestępczości pospolitej i patologii społecznych, likwidację analfabetyzmu, rozwój kulturalny i dostępność kultury. W PRL powszechne było zrównanie poziomu życia obywateli, jednak niskie płace oraz niedostępność podstawowych produktów przyczyniały się do wzrostu korupcji, różnych form handlu wymiennego przywilejami lub towarami.
Stosunki polsko-rosyjskie uległy diametralnej zmianie po roku 1989, kiedy to Polska przestała być częścią radzieckiej strefy wpływów. Dwustronne stosunki rozpoczęły się w październiku 1990 r., kiedy to podpisano „Deklarację o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy”. Na początku lat dziewięćdziesiątych głównym celem polskiej polityki zagranicznej była likwidacja wszelkich form zależności od ZSRR, a potem od Rosji. Przejawiało się to m. in. dążeniem do rozwiązania Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej i Układu Warszawskiego, a także wycofania armii radzieckiej z terytorium Polski, co nastąpiło w 1993 r. Jednocześnie polska polityka wobec ZSRR latach 1989-1991 była bardzo ostrożna w związku z wielkim uzależnieniem gospodarczym Polski od tego kraju. W latach 1994-1995 nastąpiło pogorszenie stosunków polsko-rosyjskich. Rosja zaczęła zdecydowaną kampanię przeciwko rozszerzeniu NATO, poprzez m. in. pogróżki wobec Polski. Do dalszego pogorszenia wzajemnych stosunków doszło, gdy Polska skrytykowała rosyjska agresję w Czeczenii. Mimo problemów politycznych, stosunki gospodarcze były dobre. W styczniu 1995 r. uregulowano problem wzajemnego zadłużenia. Nie udało się jednak rozstrzygnąć sporu o podział majątku po byłej RWPG. W latach 1996-1997 władze polskie przyjęły nową strategię: oddzielono kwestie bezpieczeństwa od innych dziedzin wzajemnych stosunków, przede wszystkim gospodarczych. W 1996 roku podpisano kontrakt na dostawy rosyjskiego gazu na 25 lat. W Polsce kontrakt ten był krytykowany. Kwestie rozszerzenia NATO na wschód nie wpływała już tak negatywnie na stosunki polsko-rosyjskie. W latach 1998-1999 doszło do destabilizacji politycznej w Rosji, co w znacznym stopniu ułatwiło wejście Polski do NATO, ale osłabiło kontakty handlowe między obydwoma krajami. W dalszym ciągu istniały nierozwiązane problemy dotyczące historii. Moskwa co prawda zezwoliła na podjęcie budowy polskich cmentarzy wojskowych, ale jednocześnie MSZ Federacji Rosyjskiej 14 września 1999 r. wydało świadczenia, w którym podważono fakt agresji radzieckiej na Polskę 17 września 1939 r.
W 2000 roku rząd Jerzego Buzka ogłosił nową strategię w polityce zagranicznej wobec Rosji. Podkreślono dwa podstawowe założenia tej strategii: zobowiązanie się Polski do aktywnego wspierania przemian demokratycznych w państwach postradzieckich i ich proeuropejskiej orientacji oraz rozwiązanie polsko-rosyjskich problemów dotyczących historii. Symbolicznym przełomem we wzajemnych stosunkach stała się nieoficjalna wizyta prezydenta A. Kwaśniewskiego w Rosji 10 lipca 2000 r. Również polityka prezydenta W. Putina przyczyniła się do poprawy stosunków polsko-rosyjskich. Wyrazem polepszenia tych stosunków była wizyta prezydenta W. Putina w Polsce w 2002 r. Prezydent Federacji Rosyjskiej zadeklarował chęć rozwiązania spornych problemów historycznych, m. in. zadośćuczynienia polskim ofiarom stalinizmu, w marcu 2002 roku powstała polsko-rosyjska komisja do rozwiązania problemów historycznych. Jednak z biegiem czasu stosunki polsko-rosyjskie ulegały stałemu pogorszeniu. Jednym z podstawowych powodów tego stanu rzeczy było polskie poparcie dla ukraińskiej „pomarańczowej rewolucji”. Mimo, że rząd Leszka Millera zrezygnował, z planowanego jeszcze za poprzedniego rządu, kontraktu gazowego z Norwegią, przez co zwiększył zależność Polski od dostaw gazu z Rosji, Moskwa wywierała stale różnego rodzaju naciski na władzę w Warszawie. W lutym 2004 roku po raz pierwszy doszło do krótkotrwałej przerwy w dostawach gazu do Polski. W sierpniu władze Rosji niemal zignorowały rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, a rosyjskie MSZ w napastliwym tonie oświadczyło, że teza o roli ZSRR w zniszczeniu Powstania Warszawskiego przez zaniechanie pomocy jest „bluźniercza” wobec pamięci o poległych żołnierzach Armii Czerwonej. W tym samym czasie prezes IPN usłyszał w Moskwie, że Rosja nie uznaje zbrodni katyńskiej za ludobójstwo. Chodziło o to, by zbrodnię tę objęło przedawnienie. W marcu 2005 r. strona rosyjska umorzyła bezskuteczne śledztwo w sprawie mordu katyńskiego, odmawiając ponownie uznania go za ludobójstwo. W tej sytuacji udział Kwaśniewskiego w obchodach 60. rocznicy triumfu ZSRR w II wojnie światowej w maju tegoż roku wywołał w Polsce liczne komentarze i kontrowersje. Kwaśniewski wszedł bowiem w skład orszaku wiwatującego na część ZSRR, ale otrzymał w tym orszaku dość dalekie miejsce. I nie uzyskał żadnych korzyści politycznych. W lecie doszło do pobicia polskich dziennikarzy i dyplomatów w Moskwie. W listopadzie 2005 r. Rosja wprowadziła zakaz importu polskiego mięsa, co było ewidentną szykaną w stosunku do naszego kraju. Wkrótce Kreml rozszerzył embargo na inne polskie artykuły spożywcze, co poważnie ograniczyło wymianę towarową Polski i Rosji. W styczniu 2006 r. Rosja poważnie ograniczyła z powodów politycznych dostawy gazu na Ukrainę, co również uderzyło w polskich odbiorców tego surowca. Kiedy ówczesny minister obrony Sikorski zdecydował się odtajnić agresywne plany Układu Warszawskiego sprzed wielu dziesięcioleci, władze rosyjskie zareagowały nerwowo, a kiedy w Warszawie zaczęto rozważać możliwość zainstalowania amerykańskiej „tarczy antyrakietowej”, Moskwa nie ukrywała już swojej wrogości do Polski. Po objęciu funkcji prezydenta Polski przez L. Kaczyńskiego spekulowano o możliwości jego spotkania z Putinem, do czego jednak nie doszło. 8 lutego 2008 r., po raz pierwszy po kilkuletniej przerwie, wizytę w Moskwie złożył premier Donald Tusk.
Przez dwadzieścia lat istnienia III RP i prób porozumienia z Rosją nadal panuje ochłodzenie we wzajemnych stosunkach, zdecydowanie większy przełom dokonał się w stosunkach z Niemcami. Przyczynia się do tego fakt, że „trudne momenty” w historii Niemiec i Polski zakończyły się kilkadziesiąt lat wcześniej, niż w historii Rosji i podległej jej do 1989 r. Polski. Ówczesne problemy we wzajemnych relacjach brały się także stąd, że Rosja wciąż nie była zdolna by krytycznie spojrzeć na przeszłość, Polska zaś tego krytycznego spojrzenia domagała się. Jednak zarówno w interesie Rosjan, jak i Polaków leży pojednanie obu narodów, nawet jeśli inaczej patrzą na wiele wydarzeń i procesów historycznych. Dlatego bardzo istotne wydarzenie w stosunkach polsko-rosyjskich miało miejsce w tym roku – premier Donald Tusk zaprosił Władimira Putina na gdańskie obchody 70. rocznicy hitlerowskiej napaści na Polskę, który je przyjął. Jego obecność 1 września na Westerplatte miała wyjątkowe znaczenie, był to ważny krok ze strony oficjalnej Rosji ku wspólnej, europejskiej kulturze pamięci, w której empatia do sąsiada ma nie mniejszą wagę niż przywiązanie do własnej historii. Dzień przed przyjazdem w opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” liście do Polaków rosyjski premier uznał pakt Ribbentrop-Mołotow za godny potępienia i określił jako zbrodnię masakrę polskich oficerów w Katyniu w 1940 roku. Przed Polską i Rosją jeszcze długa droga, która ma na celu usunięcie ze wzajemnych stosunków uprzedzenie i nieufność, ale w tym roku postawiono na niej duży krok.

Polskę i Litwę łączy szczególna wspólna historia, której początki sięgają XIV wieku, kiedy miejsce miała pierwsza unia polsko-litewska w Krewie. Potem nadeszła epoka rozbiorów. Jeszcze w 1863 r., kiedy to wybuchło powstanie styczniowe na wszystkich ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, w tym na terenach Wielkiego Księstwa Litewskiego, Polacy i Litwini – ludzie różnych nacji i przekonań – stawali ramię w ramię wobec wspólnego zagrożenia. Jednak już w II połowie XIX wieku doszło do ochłodzenia, a nawet wrogości we wzajemnych stosunkach tych narodów, bo nie można wtedy mówić o państwach. Był to szczególny okres w kształtowaniu się tożsamości i świadomości narodów w tej części Europy. Dążenie do niepodległości i niezależności narastało także wśród narodów tworzących niegdyś jeden organizm państwowy w ramach Pierwszej Rzeczpospolitej. Dziedzictwo polsko-litewskiego sojuszu stało się ofiarą rozwoju nacjonalizmów i przedmiotem ideologicznych sporów budujących narodową mitologię – tak polską, jak i litewską.
Po roku 1918 r., po zakończeniu I wojny światowej, litewska tożsamość kształtowała się w opozycji do polskości, a oparcia szukała w Rosji Radzieckiej i Niemczech, a nie w II RP. Wówczas, w czasie trwania wojny polsko-bolszewickiej, narodził się problem Wileńszczyzny, który pozostał jedną z najbardziej spornych kwestii we wzajemnych stosunkach po dziś dzień. Polskie władze nie wyobrażały sobie niepodległej, oderwanej od Polski Litwy z Wilnem jako stolicą – m. in. ze względu na możliwe napięcia na tle etnicznym. Polacy stanowili także zdecydowaną większość mieszkańców Wilna (ok. 60%) oraz okolic miasta, zaś Litwini – znikomą (ok. 2% w samym mieście). Obszar ten został przekazany Litwie przez wycofujące się wojska radzieckie. W październiku 1920 r. J. Piłsudski nakazał gen. L. Żeligowskiemu upozorować bunt wobec Naczelnego Wodza i odebrać Litwinom Wilno, powstało państwo Litwa Środkowa. Od roku 1922 terytorium to stało się częścią państwa polskiego, Sejm Litwy Środkowej przegłosował przyłączenie państwa do Polski. Włączenie Wileńszczyzny do Rzeczpospolitej ostatecznie zamroziło relacje polsko-litewskie na cały okres dwudziestolecia międzywojennego. W czasie II wojny światowej naród litewski był podzielony pomiędzy stronników faszystów – upatrujących w Niemczech gwaranta suwerenności przed Rosją, a zwolenników bolszewików dążących do stworzenia Litewskiej Republiki Radzieckiej przeciwko Niemcom. Większość narodu litewskiego opowiadała się jednak za niezależnością, i nie chciała też związków z Polską. Wszelkie próby budowania w tym czasie porozumienia pomiędzy Polakami a Litwinami na Wileńszczyźnie, podejmowane przez Armię Krajową, spaliły na panewce. Po II wojnie światowej Litwa, wraz z Białorusią i Ukrainą, dostała się w obszar całkowitej dominacji ZSRR. Walczono wtedy z ojczystymi językami i kulturą tych narodów oraz pozbawiano jakiejkolwiek styczności z zachodem. Represje ZSRR wobec Litwinów były bardzo ostre. Stosunki międzynarodowe pomiędzy Polską a Litwą tworzyły wówczas tylko środowiska emigracyjne, wzajemnie popierając dążenia niepodległościowe uciśnionych przez totalitarny reżim obywateli.
Stosunki polsko-litewskie, po dziesięcioleciach przerwy związanej z hegemonią sowiecką w regionie, mogły zostać wznowione w obliczu rozpadu ZSRR. Rząd III RP wydał 13 marca 1990 r. oświadczenie w sprawie deklaracji o przywróceniu państwa litewskiego, w której poparł realizację samostanowienia prowadzącego do uzyskania odrębnej państwowości. Wymiana listów między ministrami spraw zagranicznych Polski i Litwy w sprawie nawiązania stosunków międzypaństwowych nastąpiła w Wilnie 2 września 1991 r. i w trzy dni później przywrócono stosunki dyplomatyczne między RP a RL. Deklaracja o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską została podpisana w 1992 r.
W 2004 r. zarówno Polska, jak i Litwa weszły w struktury Unii Europejskiej, w związku z czym wspólna polityka zaczęła nabierać coraz wyraźniejszego wymiaru regionalnego. Drogę do porozumienia polsko-litewskiego przecierają odgórnie politycy spotykając się i rozmawiając o wielu sprawach. Dostrzegają wspólne interesy dyplomatycznie zapominając o uprzedzeniach i bolesnych kartach historii. Szczególne zasługi leżą po stronie prezydentów obydwu państw, którzy niejednokrotnie zajęli jednolite stanowisko w wielu sprawach. W 2007 r. polscy i litewscy parlamentarzyści podjęli uchwałę o wspólnych obchodach rocznicy podpisania Konstytucji 3 maja, uznając ją za wspólną konstytucję dla obu narodów. Znamiennym wydarzeniem były też wspólne działania podczas „Pomarańczowej Rewolucji” na Ukrainie w latach 2004-2005. Prezydenci Polski, A. Kwaśniewski i Litwy, V. Adamkus, razem udali się do Kijowa, aby pomóc sąsiadom znad Dniepru. Widząc potrzebę energetycznego uniezależnienia się od Rosji obydwa kraje, wraz z Łotwą i Estonią, deklarują współpracę w budowie wspólnej elektrowni jądrowej na Litwie. W sektorze energetycznym największym inwestorem na Litwie jest polska spółka PKN Orlen posiadająca większościowe udziały w rafinerii w Możejkach. Ponadto bilans wzajemnych obrotów handlowych rośnie.
Jednak wciąż jeden problem rzutuje negatywnie na wzajemne relacje tych państw. Polacy są najliczniejszą mniejszością narodową na Litwie i stanowią ok. 6,7% jej mieszkańców. Po wstąpieniu obydwu państw do Unii Europejskiej prawo do nauczania w języku polskim, czy też zwrotu ziemi odebranej za czasów komunizmu Polakom mieszkającym na Wileńszczyźnie regulowane jest prawem wspólnotowym. Polakom na Litwie należy się zwrot ziemi lub wypłacenie adekwatnego odszkodowania. Według raportu stowarzyszenia „Wspólnota Polska” łamane są także zapisy dotyczące pisowni polskich nazwisk oraz prawo do posługiwania się językiem polskim w życiu codziennym. Litwini zwrot ziemi uważają za zagrożenie dla swojej suwerenności i tożsamości. Ponadto w kontekście polskiej mniejszości często wskazuje się na problem, nasilający się zwłaszcza w okresach przedwyborczych, ataków części litewskich mediów na Polaków i politykę państwa polskiego.
Mimo tej kwestii od czasu wstąpienia Polski i Litwy do UE łatwiej nam się porozumieć. Organizowane są Dni Litewskie w Polsce i Dni Polskie na Litwie. Mimo różnic i konfliktów na kartach historii, współpraca obydwu państw układa się coraz lepiej.

Od listopada 1918 na południowym-wschodzie trwał spór polsko-ukraiński o Galicję Wschodnią. Walki toczyły się ze zmiennym powodzeniem. O zakończeniu walk ostatecznie zadecydowała sytuacja wojsk ukraińskich, które jednocześnie były atakowane z północnego-wschodu przez bolszewików, oraz przybycie armii gen. Hallera. Polakom udało się do lipca 1919 r. wyprzeć armię ukraińską za Zbrucz, czyli za wschodnią granicę Galicji na tereny Ukraińskiej Republiki Ludowej, a we wrześniu 1919 podpisano rozejm. Jednak rozpatrując trudne momenty w stosunkach polsko-ukraińskich XX wieku, nie należy ograniczać się tylko i wyłącznie do tej wojny. W II Rzeczpospolitej najbardziej liczną mniejszością narodową byli właśnie Ukraińcy, stanowili ok. 16 % obywateli. I współpraca tej mniejszości z polskim rządem w okresie międzywojennym nie układała się najlepiej. Znaczna część zaangażowanych politycznie Ukraińców związała się wówczas albo z działalnością Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, albo też popierała rząd emigracyjny Ukrainy znajdujący się w Wiedniu. Z inicjatywy tego ostatniego powstała w 1921 r. na południowo-wschodnich terenach Polski Ukraińska Organizacja Wojskowa (UOW), nastawiona na działalność terrorystyczną, rozwijaną szczególnie silnie od 1922 r. Zakładała ona także zbrojną walkę o niepodległość Ukrainy, wojskowe szkolenie młodzieży oraz przeciwdziałanie porozumieniu Ukraińców z Polską lub ZSRR. Do jej działań należy zaliczyć m. in. nieudany zamach na J. Piłsudskiego oraz na – 3 lata później – prezydenta S. Wojciechowskiego, napady na ambulansy pocztowe i pocztę główną we Lwowie, podpalenia.
W czasie II wojny światowej pogranicze polsko-ukraińskie zaowocowało wrogością i zbrojnymi starciami pomiędzy obydwoma naszymi narodami. Związane to było m. in. z polityką hitlerowskich Niemiec oraz stalinowskiego ZSRR, która zmierzała do podsycania konfliktów narodowościowych i nastawiania jednych przeciwko drugim. W latach 1943-1944 doszło do tzw. rzezi wołyńskiej, czyli masowej zbrodni dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich wobec mniejszości polskiej byłego woj. wołyńskiego II RP. Zginęło wówczas ok. 50-60 tys. Polaków. Ogółem w latach 1939-1945 miało miejsce więcej zbrodni o tym charakterze.
Kiedy Polska i Ukraina po II wojnie światowej znalazły się w strefie wpływów radzieckich, rozpoczęły się przesiedlenia, które zarówno dla ludności polskiej, jak i ukraińskiej okazały się bardzo dotkliwe. Przesiedlenia Polaków z Ukrainy do Polskiej Republiki Ludowej i Ukraińców z Polski do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej realizowane były na mocy porozumienia pomiędzy komunistycznymi rządami PRL i USRR i objęto nimi około 800 tys. Polaków i 482 tys. Ukraińców. Nieliczne w zasadzie oddziały UPA kontynuowały nadal walki zbrojne w południowo-wschodniej Polsce. Władze PRL postanowiły je więc zlikwidować. Zdecydowały się również na rozwiązanie ostateczne problemu ukraińskiego poprzez realizację akcji „Wisła” – czyli przesiedlenie prawie 150 tys. Ukraińców na ziemie zachodnie i północne. Taka zbiorowa odpowiedzialność krzywdziła wielu niewinnych ludzi. Niechęć i wrogość polsko-ukraińska podsycana była i kontrolowana przez ówczesne władze komunistyczne. Nie pozwalały one m. in. na przeprowadzenie badań dotyczących konfliktu polsko-ukraińskiego i ujawnienie rzeczywistości.
Z chwilą obalenia w Polsce komunizmu oraz proklamowania przez Ukrainę niepodległości wzajemne stosunki obu państw mogły oprzeć się na nowych podstawach. 2 grudnia 1991 r. Polska, jako pierwsze państwo na świecie, uznała niepodległość Ukrainy. Wspomniana przeze mnie sprawa akcji „Wisła”, była tematem drażliwym, wywołującym emocje po jednej i drugiej stronie Bugu, swego czasu tematem tabu. Dlatego 3 sierpnia 1990 roku senat RP specjalną uchwałą potępił akcję „Wisła”. Przyznano, że w przeszłości obok zgodnego współżycia wiele było wzajemnych krzywd, niechęci i nienawiści. Tekst uchwały senatu przekazany został do publicznej wiadomości. Dwa miesiące później Rada Najwyższa Ukrainy oświadczyła, że przyjmuje uchwałę senatu ze zrozumieniem. Wyrażono przekonanie, że narody polski i ukraiński przezwyciężą tragiczną przeszłość i podejmą współpracę na nowych zasadach. W 1992 r. podczas wizyty prezydenta L. Krawczuka w Polsce podpisano traktat o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach, a także wiele umów o współpracy w różnych dziedzinach. Stosunki polsko-ukraińskie zostały ukierunkowane na rozwiązywanie konkretnych problemów utrudniających współpracę gospodarczą, kulturalną i wojskową. W latach 90. we wzajemnych stosunkach można było zaobserwować zarówno ocieplenia, jak i ochłodzenia, zwłaszcza pod koniec lat 90., gdy nastąpiło zbliżenie Ukrainy z Rosją. Rozwój przyjaznych stosunków utrudniały zaszłości historyczne (głównie opisane przeze mnie bratobójcze walki na Wołyniu w czasie II wojny światowej i akcja „Wisła”) czy problem mniejszości Polskiej na Ukrainie. Nowy etap w stosunkach polsko-ukraińskich rozpoczął się po Pomarańczowej Rewolucji. W czasie jej trwania polscy politycy opowiedzieli się po stronie jej zwolenników. W 2007 r. prezydenci obydwu państw podpisali deklarację o strategicznym partnerstwie. Polska i Ukraina rozwijają obecnie współpracę m. in. w dziedzinie energetyki, a także przy organizacji EURO 2012. Są także podejmowane działania na rzecz pojednania między narodami, np. uczczenie w 2006 r. przez prezydentów Polski i Ukrainy ofiar tragedii w Pawłokomie (gdzie 3 marca 1945 r. polski oddział zamordował 366 Ukraińców).

Ostatnie stulecie obfitowało w trudne momenty we wspólnej historii Polski i jej sąsiadów. Jednak na przykładzie współczesnych relacji naszego kraju z Niemcami, Rosją, Litwą i Ukrainą można zauważyć, że w obecnej polityce zagranicznej kładziemy nacisk na to, co nas łączy, nie zaś na to, co dzieliło lub jeszcze dzieli. Należy, zachowując pamięć o przeszłości, jednocześnie patrzeć w przyszłość i pracować nad nią we wzajemnych relacjach z sąsiadami. Włącznie poprzez współpracę z innymi krajami można rozwiązać np. problemy gospodarcze kraju. Choć nadal nie do końca przełamano niektóre uprzedzenia i stereotypy, to dzięki temu, że Polska czynnie włącza się do rozwiązywania zagadnień międzynarodowych, w ostatnich latach udało się nam wypracować dosyć stabilne, przyjazne stosunki z Niemcami, Rosją, Litwą oraz Ukrainą oparte na wzajemnej współpracy.

Dodaj swoją odpowiedź