"W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta.

Joyce widział świat jako chaos, Franz Kafka, jako koszmar, zaś Proust ukazywał świat realny, choć widziany subiektywnie. Marcel Proust urodził się w 1871 roku w Auteuil. W młodości studiował prawo i nauki polityczne. Służył w wojsku, podbijał arystokratyczne salony. Na pożegnanie stulecia napisał swoją pierwszą powieść. „Jan Santeuil” może uchodzić za pierwszą wersję „W poszukiwaniu straconego czasu”. Proust nie oddał nigdy książki do druku. Odnaleziona w papierach pośmiertnych, ukazała się dopiero w 1952 roku, czyli 30 lat po śmierci autora. Gdy w wieku 38 lat zasiadał do pisania swego arcydzieła, był tylko obiecującym eseistą i sprawnym recenzentem. Chociaż dał się poznać także jako znawca malarstwa, architektury, filozofii, muzyki i baletu.

Dzieło Prousta otworzyło przed czytelnikiem zupełnie inne perspektywy niż powieści wielkich realistów i epików. Świat, przedstawiony w powieści, jest subiektywnym zestawem odczuć i wizji narratora. Obraz świata postrzegany przez autora jest bardzo osobisty. Prezentuje czasy i ludzi wolnych od trosk, arystokrację oddaną zabawom i miłostkom. Błahe wydarzenia przekształca on z wielką przenikliwością psychologiczną w studium wiedzy o ludziach i o sobie samym. Powieść wiele swych cech wyniosła z nurtu prozy realistycznej i z niej przejęła szeroki, krytycznie traktowany obraz świata. Narrator całkowicie burzy chronologię wydarzeń, które przedstawia w kolejności, w jakiej pojawiają się w jego podświadomości. Odwołuje się do wspomnień, rozbudowuje wywołane przez nie refleksje i komentarze. Swobodnie porusza się w czasie. Czas narracji można określić jako subiektywny, psychologiczny. Spotykamy się z takim zjawiskiem w wielu powieściach współczesnych. Zwróćmy uwagę, że Proust odwołał się do świadomości i przekazał obraz świata widziany przez własne „ja” artysty. W swym dziele zawarł przekonanie, iż przeszłość jest jedynym źródłem zbawienia, że ona najpełniej określa człowieka, czas miniony uznaje za nadrzędny. Poszukiwanie czasu utraconego i odnajdywanie w nim istoty siebie samego – oto główny wątek Proustowskiego cyklu. Przeszłość jest zawsze otwarta, zawsze się spełnia w nowej wersji, zawsze jest w stanie odsłonić nam coś najważniejszego z życia i z nas, zawsze można ją na nowo odnaleźć.
Powieść Marcela Prousta opublikowano w latach 1913-1927. Siedmiotomowa całość jest dziełem w pełni integralnym, jakkolwiek każdy z tomów wprowadza nowe postaci, tematy i wątki. Każda z części nosi osobny tytuł: „W stronę Swanna”, „W cieniu zakwitających dziewcząt”, „Strona Guernantes”, „Sodoma i Gomora”, „Uwięziona”, „Nie ma Albertyny” i „Czas odnaleziony”. Perspektywę czasową utworu wyznaczają daty urodzin i śmierci samego autora (ostatnie poprawki do powieści Proust wprowadził tuż przed śmiercią). Marcel, narrator „W poszukiwaniu straconego czasu”, zacierając raz po raz granicę między przeszłością a przyszłością, rozbija linearny porządek powieści. Pragnie zorganizować czas na nowo, uporządkować go na podobieństwo dzieła sztuki, zgodnie z estetyką artystycznej wizji i rytmem ludzkiej pamięci.

Już pierwszy tom dzieła, poświęcony w przeważającej mierze opisom wrażeń utrwalonych w dzieciństwie, wyznacza główne kręgi tematyczne. Pojawiają się w nim Swannowie, baron de Charlus, państwo Verdurin, niedostępni tymczasem mieszkańcy „strony Guermantes”. Z najważniejszych postaci utworu przybędzie (z resztą już w drugim tomie) Albertyna Simonet, główna bohaterka kolejnych części. Nad całością utworu panuje wszechwładnie niezwykle wrażliwa i subtelna osobowość narratora. Jedynie w drugiej części pierwszego tomu (zatytułowanej „Miłość Swanna”) otrzymujemy – napisaną w trzeciej osobie – relację z wydarzeń chronologicznie wcześniejszych. Badacze określają ten fragment, niezbędny z resztą dla zrozumienia późniejszych wypadków i relacji łączących bohaterów, mianem „Powieści w powieści”. W historii niefortunnego związku Swanna dopatrują się ponad to zapowiedzi kłopotów Marcela z Albertyną.

Chociaż tworzywem „W poszukiwaniu straconego czasu” jest autobiografia, trudno uznać powieść za historię życia autora. Marcel nosi wprawdzie jego imię i na tym podobieństwa się kończą, jednak jest on również starannie przemyślaną kreacją artystyczną, stworzoną na użytek dzieła. Niemal każdy z bohaterów Prousta ma co najmniej kilka pierwowzorów. Sylwetki paru kompozytorów złożyły się na postać Vinteuila, podobnie jest z Elstirem i Bergottem. To samo dotyczy opisywanych miast i zabytków architektury (naturalnie poza najbardziej znanymi, stanowiącymi turystyczna atrakcję Paryża). Arcydzieło Prousta przypomina olbrzymia kolekcję obrazów, barw, dźwięków, zapachów, smaków. Warto zauważyć, że pochodzą one częściej ze świata sztuki, niż świata przyrody (kwiaty i rośliny ogrodowe zdają się łączyć oba światy).
Ciekawa i odmienna niż zazwyczaj, jest również rola narratora w powieści. Często bowiem, utożsamia się on z rozważeniami głównego bohatera do tego stopnia, że czasami trudno jednoznacznie oddzielić zdania i oceny narratora z myślami bohatera. Sytuacja ta zachodzi również w drugą stronę, gdzie zatraca się granica pomiędzy zamysłami bohatera, przechodzącymi niezauważalnie w sądy narratora. Jego komentarze są niemal zrośnięte z opisami, w każdą tkankę powieści. W ten sposób autor podkreśla, że najważniejszy jest nie prostolinijny opis i bezpośrednie fakty, a ich wszechstronna, obfita i dokładna interpretacja. Przez taki gąszcz interpretacyjny przechodzi niemal każda informacja o ludziach i świecie. Rola takiego komentarza jest jednym ze sposób przekazania czytelnikowi wiadomości.

Proust dokonuje niejako analizy psychologicznej. W powieści występują zaburzenia chronologii, nawarstwiające się wspomnienia, refleksje, narracja, subiektywizm. Za cel postawił sobie autor poznanie ludzkiego wnętrza. Skupił się na analizie, niekiedy drobiazgowej, świata wewnętrznego człowieka oddzielonego od zewnętrznych, obyczajowo-społecznych uwarunkowań. Spowodowało to rozbicie spójności kompozycyjnej utworu, położenie nacisku na opisy stanów wewnętrznych i analizy przeżyć.

Dodaj swoją odpowiedź