Dokąd zmierzam według powieści Henryka Sienkiewicza „Quo Vadis”?

Dokąd zmierzam, pytanie bardzo ciekawe, nurtujące, ale co trzeba przyznać bardzo trudne. Na pewno już wiele osób próbowało odpowiedzieć na to pytanie, ale na pewno tylko niewielu osobom się udało. W powieści Henryka Sienkiewicza „Quo Vadis” można określić dokąd zmierzają poszczególne osoby, co chcą mieć, jakie są ich pragnienia. Na przykład Neron, moim zdaniem, zmierza do samozagłady. Bo dokąd może zmierzać ten nieopanowany człowiek. Szczególny dla mnie jest motyw Św. Piotra i jego spotkanie z Chrystusem. Tak jak Piotr pytał Chrystusa, „Quo Vadis, Domine … ”, tak ja dziś zadaje sobie pytanie. Dokąd zmierzam ja, ale i także ludzie z całego świata?
Nie zawsze miałem w życiu cel. Kiedy byłem małym chłopcem, dużo rzeczy było dla mnie obojętnych. Pierwszym moim celem ( jak większości młodych chłopców) było zostanie piłkarzem. Dążyłem do tego bardzo mocno. Niestety po kilku miesiącach zauważyłem, że mój talent piłkarski nie jest za duży. Przez następne kilka lat, było dużo rzeczy do których dążyłem, zmierzałem. Dziś kiedy mam 14 lat i kiedy wszystkie drogi stoją przede mną otworem, trzeba wybrać. Wybrać trzeba rzeczy, które do końca życia będę kochał i szanował. Teraz wiem. Rzeczą do której będę zmierzał, w pierwszej kolejności, to miłość. Jak Winicjusz był gotowy dla miłości zmienić się nie do poznania, ja także jestem na to gotów. Ile wycierpiał Winicjusz, tyle ja jestem gotów wycierpieć, ile łez wylał Winicjusz, tyle łez ja jestem gotów wylać. Dla dużej ilości osób miłość także jest czymś najważniejszym. Człowiek zakochany to człowiek szczęśliwy, zadowolony, uśmiechnięty i radosny. Miłość jest czymś co wielu ludzi próbowało opisać, ale niewielu się udało. To coś nie do opisania. Tak piękne uczucie musi być w moim życiu i mam nadzieje, że będzie. Zmierzanie drogą miłość to nie tylko miłość do ukochanej osoby, ale także miłość do bliźniego. Do osoby której zwykle nie zauważamy. Myślę, że zaangażowanie w różnego rodzaju akcje charytatywne, może pomóc potrzebującym osobom. Będę się starał pomagać innym, jeśli tylko będę mógł. Tak zamierzam iść drogą miłości.
Wykształcenie na pewno jest ważną sprawą, której nie może zlekceważyć nikt (chociaż niestety niektórzy lekceważą). Jest ono potrzebne do godnego życia. Chcąc żyć godnie ludzie muszą się uczyć. Musze być pilny i dokładny, aby dojść do czegoś w życiu. Osobiście, podążam za wiedzą i jestem jej bardzo ciekawy. Czego dowodem może być dostanie się do Gimnazjum nr 11. Chociaż życie postawi przede mną wiele pokus, ja muszę podążać za wiedzą, jeżeli chcę być w życiu kimś. Więc zmierzam do niej, jak tylko mogę. Staram się być pilny na lekcjach (staram), starannie wykonywać zadania domowe, uczestniczyć w zajęciach pozalekcyjnych. Sprawia mi to radość. Nauka nie jest trudna, jeśli ktoś bardzo się stara to wyniki przyjdą prędzej czy później. Trzeba być po prostu cierpliwym i wytrwałym w dążeniu do celu.
Trzecim moim celem, do którego zmierzam w życiu, czyli czymś co jest dla mnie bardzo ważne, będzie (i jest) moja rodzina. Którą jak mam nadzieję założę i którą będę kochał. Rodzina jest czymś wyjątkowym, czymś co pozwala człowiekowi żyć, co daje energię, pociesza w trudnych chwilach, ale i zgania za nieodpowiednie zachowanie. W tym tkwi jej piękno, jej prostota, ale zarazem jej złożoność. Każdy człowiek zamierza mieć rodzinę, a więc nie jest to takie dziwne, że każdy kocha ją jak swój największy skarb. W mojej rodzinie czuję się świetnie, na każdego mogę liczyć, każdemu mogę zaufać, ale już za kilka lat mam nadzieję, iż założę własną, jeszcze lepszą. Na którą będę mógł liczyć w każdej sytuacji. Teraz po tych chwilach zastanowienia, właściwie nie wiem co najważniejsze: miłość, wiedza, czy rodzina. To trzy wartości, które cenię najbardziej, ale która jest najważniejsza nie wiem.
Zupełnie w oddzielnej kategorii potraktuję kogoś, kto absolutnie jest dla mnie najważniejszy. Tym kimś jest Bóg. Osoba pozaziemska, więc potraktowałem go inaczej. Wierzę w Boga, jak niestety coraz mniej osób w Polsce. Powiem więcej, od czterech lat jestem ministrantem i nie zamierzam odchodzić. Bóg jest czymś, co daje mi nadzieje na lepsze czasy, lepsze życie. Jest sensem mojego życia. Kocham go. Dążę do niego.
Zastanowiłem się już, dokąd zmierzam ja, osobiście. Teraz pora zastanowić się, dokąd zmierza ludzkość XXI wieku. Do miłości, do pokoju, a może … do zagłady. Wszystkie wynalazki przyczyniły się do podwyższenia standardu życia ludzkości, do rozwoju intelektualnego, ale nie tylko. Przyczyniły się także do długich i wyniszczających wojen. Które pochłonęły miliony istnień ludzkich. Które osierociły dzieci, zabrały rodzicom dzieci. Wojny są czymś strasznym, ale kto je spowodował … człowiek. Tak, to człowiek jest winny temu co się dzieje na świecie, to on za to odpowiada. Jeśli tak dalej pójdzie i człowiek nic nie zrobi, aby temu zapobiec, czeka nas … zagłada. Czyli wielka wojna, która z niszczy całą Ziemię. Czy więc człowiek zmierza do samozniszczenia? Tak, moim zdaniem tak. Może nie jest tego w pełni świadomy, ale to prawda. Nie jest to ludzki cel, ale zmierzamy do niego.
Każdy człowiek zmierza do czegoś innego. Każdy ma swoją ukochana rzecz, z która nie chce się rozstać. Każdy jest inny i trzeba się z tym pogodzić.

Dodaj swoją odpowiedź