Kiedy myślimy o Powstaniu Warszawskim, często wyobrażamy sobie sanitariuszki i łączniczki role niezwykle ważne, ale stanowiące jedynie fragment heroicznego zaangażowania kobiet. Ten artykuł ma na celu wyjście poza ten utrwalony obraz, skupiając się na pogłębionych, rzadziej poruszanych aspektach ich udziału, konkretnych historiach i różnorodnych wkładach, które rzucają nowe światło na ich niezłomne bohaterstwo.
Kobiety w Powstaniu Warszawskim odkrywamy nieznane role i zapomniane historie bohaterek
- W Powstaniu Warszawskim wzięło udział ponad 50 000 kobiet, z czego około 5 000 walczyło z bronią w ręku lub pełniło służbę w oddziałach bojowych.
- Kobiety pełniły niezwykle niebezpieczne role minerek i saperek, budując barykady i podkładając ładunki wybuchowe, czego przykładem był oddział "Kobry".
- Były kluczowe w strukturach Kedywu AK, uczestnicząc w akcjach dywersyjnych i sabotażowych, m.in. w grupie "Dysk", którą dowodziła Wanda Gertz ps. "Lena".
- Odgrywały istotną rolę w konspiracyjnej produkcji broni, wytwarzając granaty ("filipinki", "sidolówki") oraz pistolety maszynowe.
- Były niezastąpione w wywiadzie i kontrwywiadzie, zdobywając cenne informacje i dokumenty, a Elżbieta Zawacka ps. "Zo" była jedyną kobietą wśród cichociemnych.
- Po kapitulacji wiele z nich trafiło do obozów jenieckich (np. Stalag VI C Oberlangen), a ich zasługi były często marginalizowane w powojennej Polsce.
Kobiety w Powstaniu Warszawskim: czy znamy pełną prawdę?
Powszechnie znane są historie dzielnych sanitariuszek, które z narażeniem życia niosły pomoc rannym, oraz młodych łączniczek, które pod ostrzałem przenosiły rozkazy i meldunki. To bez wątpienia filary powstańczej rzeczywistości. Jednak moim zdaniem, aby w pełni zrozumieć skalę kobiecego zaangażowania, musimy wyjść poza te stereotypowe role i odkryć "nieznane fakty" te, które często pozostawały w cieniu, a które świadczą o niezwykłej różnorodności i głębi ich poświęcenia.
Długo po wojnie wiele faktów dotyczących kobiet w Powstaniu Warszawskim pozostawało w cieniu. Powojenna polityka historyczna, zdominowana przez męskie narracje i często umniejszająca rolę Armii Krajowej, nie sprzyjała wydobywaniu na światło dzienne pełnego obrazu. Stereotypy płciowe również odegrały swoją rolę, spychając kobiety do ról pomocniczych, mimo że ich udział był znacznie szerszy. Na szczęście, dzięki nowym badaniom i publikacjom, perspektywa ta ulega zmianie, pozwalając nam na nowo odkrywać te zapomniane historie i oddawać hołd bohaterkom.
Skala kobiecego zaangażowania w Powstaniu Warszawskim jest wręcz zdumiewająca i często niedoceniana. Szacuje się, że w walkach wzięło udział ponad 50 000 kobiet, co stanowiło znaczną część wszystkich uczestników. Co więcej, około 5 000 z nich walczyło z bronią w ręku lub pełniło służbę w oddziałach bojowych. Te liczby jednoznacznie świadczą o tym, że kobiety nie były jedynie tłem dla męskiej walki, ale jej integralną i aktywną częścią, angażującą się w najbardziej niebezpieczne zadania.

Na pierwszej linii frontu: kobiety z bronią i ładunkami wybuchowymi
Jedną z najbardziej niebezpiecznych i, moim zdaniem, najbardziej niedocenianych ról, jakie pełniły kobiety w Powstaniu, była służba w oddziałach minerskich i saperskich. Młode dziewczęta, często w wieku kilkunastu lat, z niezwykłą odwagą podkładały ładunki wybuchowe pod niemieckie czołgi, budowały barykady pod ostrzałem, a także rozbrajały niewybuchy. Przykładem ich heroizmu jest oddział minerski "Kobry", w którym kobiety służyły ramię w ramię z mężczyznami, wykonując zadania wymagające ogromnego opanowania i poświęcenia.
Kobiety odgrywały również kluczowe role w strukturach Kierownictwa Dywersji (Kedywu) Armii Krajowej. Ich udział w akcjach dywersyjnych i sabotażowych był nieoceniony. Warto wspomnieć o grupie "Dysk" (Dywersja i Sabotaż Kobiet), która była specjalnie przeszkolonym oddziałem kobiecym. Ich działania, często zakrojone na szeroką skalę, były kluczowe dla osłabiania niemieckich sił i podtrzymywania ducha walki w okupowanej Warszawie.
Dowódczynią wspomnianej grupy "Dysk" była Wanda Gertz ps. "Lena" postać niezwykła, której historia zasługuje na znacznie szersze uznanie. "Lena" była nie tylko kobietą dowodzącą oddziałem specjalnym, ale także osobą o ogromnym autorytecie i doświadczeniu bojowym. Jej zdolności przywódcze i odwaga sprawiły, że dowodziła mężczyznami w walce, co w tamtych czasach było absolutną rzadkością i świadczyło o jej wyjątkowej sile charakteru.
Mało znanym, a dla mnie fascynującym faktem, jest istnienie kobiecych oddziałów bojowych, które walczyły na równi z mężczyznami. Przykładem może być oddział im. Emilii Plater, wchodzący w skład zgrupowania "Żywiciel" na Żoliborzu, znany również jako "Pestalozzi". Kobiety w tych jednostkach nie pełniły ról pomocniczych, lecz były pełnoprawnymi żołnierzami, uczestniczącymi w bezpośrednich starciach. Ten aspekt ich zaangażowania jest niestety rzadko poruszany w ogólnych narracjach o Powstaniu.

Intelektualna siła oporu: kobiety w wywiadzie i produkcji
Walka w Powstaniu Warszawskim to nie tylko bezpośrednie starcia, ale także niewidzialny front informacyjny. Kobiety odgrywały tu kluczową rolę w konspiracyjnych drukarniach, gdzie pod ostrzałem drukowały powstańczą prasę i ulotki. Prowadziły nasłuch radiowy, dostarczając cennych informacji o ruchach wojsk niemieckich i sytuacji na frontach. Ich praca na tym "froncie informacji" była kluczowa dla funkcjonowania Podziemnego Państwa Polskiego i podtrzymywania morale zarówno wśród powstańców, jak i ludności cywilnej.
Rola kobiet w wywiadzie i jako kurierki była wręcz niezastąpiona. Ich wygląd, często niepozorny, był ogromnym atutem. Pozwalał im na przenikanie do niemieckich urzędów, zdobywanie cennych informacji i dokumentów, które były kluczowe dla działań konspiracyjnych. Zdolność do kamuflażu, inteligencja i niezwykła odwaga sprawiały, że były one jednymi z najskuteczniejszych agentek podziemia, dostarczając danych, które ratowały życie i umożliwiały planowanie akcji.
Nie możemy zapominać o ich precyzji i cierpliwości w konspiracyjnych warsztatach. To tam, w ukryciu, kobiety odgrywały kluczową rolę w produkcji broni. Wytwarzały granaty, takie jak słynne "filipinki" i "sidolówki", a także uczestniczyły w montażu pistoletów maszynowych. Ich zręczność była również wykorzystywana w fałszowaniu dokumentów, co było niezbędne dla funkcjonowania podziemia i ratowania ludzkich istnień. To był cichy, ale niezwykle istotny wkład w walkę.
Mówiąc o kobietach w wywiadzie, nie sposób pominąć postaci Elżbiety Zawackiej ps. "Zo". Jej historia to legenda, która inspiruje do dziś. Była jedyną kobietą wśród cichociemnych, co samo w sobie świadczy o jej niezwykłych umiejętnościach i odwadze. Jako kurierka, wielokrotnie przekraczała granice, dostarczając kluczowe meldunki i dokumenty, stając się symbolem niezłomności i poświęcenia.
Podtrzymywanie życia: nieznane oblicza walki cywilnej kobiet
Poza bezpośrednią walką, kobiety podjęły się ogromnego wysiłku w sferze cywilnej, który był równie ważną formą oporu. To one organizowały kuchnie polowe, które często wydawały jedyną ciepłą zupę dla tysięcy głodnych ludzi powstańców i cywilów. Tworzyły punkty opieki nad dziećmi-sierotami, zapewniając im schronienie i namiastkę normalności w piekle wojny, a także zakładały szpitale polowe, gdzie w prymitywnych warunkach ratowały życie rannym.
W warunkach oblężonej Warszawy, kobiety odgrywały również kluczową rolę w podtrzymywaniu życia kulturalnego i religijnego. Artystki i poetki tworzyły i rozpowszechniały utwory, które podnosiły na duchu, dawały nadzieję i przypominały o wartościach, o które walczono. Organizowały tajne nabożeństwa, modlitwy i spotkania, które były ostoją wiary i wspólnoty w obliczu wszechobecnej śmierci i zniszczenia. To był ich sposób na walkę o duszę narodu.
Nie możemy zapominać o codziennej, cichej walce matek i opiekunek o przetrwanie najmłodszych. W ekstremalnych warunkach Powstania, w piwnicach i schronach, ich determinacja i poświęcenie w obronie życia dzieci były heroiczne. Karmiły, chroniły, pocieszały, starając się zapewnić im bezpieczeństwo i nadzieję na lepsze jutro, często kosztem własnego zdrowia i życia. To jest dla mnie jeden z najbardziej wzruszających i niedocenianych aspektów kobiecego bohaterstwa.
Po kapitulacji: zapomniane losy i trudna droga do uznania
Ich zasługi były często marginalizowane przez komunistyczne władze. Status kombatanta przyznawano im niechętnie.
Po kapitulacji Powstania Warszawskiego, los kobiet był często tragiczny. Wiele z nich, podobnie jak mężczyźni, trafiło do obozów jenieckich. Szczególnie bolesnym przykładem jest Stalag VI C Oberlangen, który był obozem przeznaczonym wyłącznie dla kobiet-żołnierzy Armii Krajowej. Tam, w nieludzkich warunkach, musiały mierzyć się z głodem, chorobami i upokorzeniem, ale mimo wszystko zachowywały godność i wzajemnie się wspierały.
Powojenna rzeczywistość dla kobiet-powstańców była niezwykle trudna. Komunistyczne władze, dążące do wymazania pamięci o Armii Krajowej, często marginalizowały ich zasługi. Przyznawanie statusu kombatanta było niechętne i obwarowane licznymi przeszkodami, co utrudniało im godne życie i uznanie ich heroizmu. Wiele z nich było represjonowanych, więzionych, a ich historie celowo pomijane w oficjalnej narracji historycznej.
Długotrwałe milczenie o pełnej roli kobiet w Powstaniu Warszawskim wynikało z kilku przyczyn. Poza wspomnianą polityką historyczną, istniały również kulturowe i społeczne uprzedzenia, które utrudniały pełne docenienie ich wkładu. Kobiety często same nie mówiły o swoich doświadczeniach, skupiając się na odbudowie życia i rodziny, a ich opowieści ginęły w cieniu bardziej "oficjalnych" narracji o wojnie.
Nowe spojrzenie: jak dziś odczytujemy rolę kobiet w Powstaniu?
Na szczęście, w ostatnich latach obserwujemy wzrost zainteresowania rolą kobiet w historii, w tym w Powstaniu Warszawskim. Pojawiają się nowe publikacje, monografie i badania historyczne, które wydobywają z zapomnienia konkretne biografie, dokumenty i relacje. Dzięki temu możemy na nowo odkrywać te "nieznane fakty", uzupełniając naszą wiedzę o ich niezwykłym zaangażowaniu i poświęceniu. To pozwala na pełniejsze i bardziej sprawiedliwe spojrzenie na ich dziedzictwo.
- Kobiety pełniły role minerek i saperek, podkładając ładunki wybuchowe i budując barykady, czego przykładem był oddział "Kobry".
- Wanda Gertz ps. "Lena" dowodziła oddziałem "Dysk" w Kedywie AK, co było rzadkością w tamtych czasach.
- Istniały kobiece oddziały bojowe, takie jak "Pestalozzi" na Żoliborzu, gdzie kobiety walczyły z bronią w ręku na równi z mężczyznami.
- Kobiety były kluczowe w konspiracyjnej produkcji broni, wytwarzając granaty ("filipinki", "sidolówki") i pistolety maszynowe.
